sobota, 24 grudnia 2016

ZDROWYCH I POGODNYCH ŚWIĄT!




Wszystkim tym, którzy się narodzili, narodzić mają; a także tym, którzy przeszli na drugą stronę tęczy – bo i tam są Święta – życzę pogody i uśmiechu za każdym razem, kiedy spoglądają w lustro.

Maria Gładysz

niedziela, 18 grudnia 2016

PODMIOT WYKONAWCZY





- Na scenie zaprezentowało się 37 podmiotów wykonawczych, w tym 11 zespołów, a niektóre z nich składają się z kilkudziesięciu osób, poziom tych występów był bardzo wysoki - powiedział Zbigniew Włodarczyk, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 8 w Piotrkowie Trybunalskim, organizator imprezy.

Adres: http://www.epiotrkow.pl/news/Koleda-piesnia-zgody,27140

Proszę Państwa: uczniowie szkół podstawowych, fajne dzieciaki lubiące śpiewać radosne pieśni, nie są już fajnymi dzieciakami, one są podmiotami wykonawczymi.


Tak oto przedmiot wykonujący wyraża się w nowomowie o dzieciach.
Dyrektor szkoły. Podstawowej.

Czy  w sieci jest gdzieś jakieś nagranie tego, co pan ZW kiedykolwiek oficjalnie powiedział? Tak na żywo? Z ciekawości pytam, bo prywatne nagrania telefonami z różnych okazji to znam. 

Facet miał zadęcie posłem być, to chyba mówić umi?

czwartek, 15 grudnia 2016

CHOINKA JUŻ STOI




Mój syn, będąc w szkole podstawowej, stosował wobec mnie prostą i skuteczną metodę:

- Mamo, jadę na wycieczkę, daj mi jakieś kieszonkowe.
- Ile byś chciał z tej okazji?
- No, trzysta, trzysta pięćdziesiąt złotych...
- Zwariowałeś, prawda? Wycieczka opłacona, na co ci tyle kasy?
- Mamo, no, wiesz...

Następowały negocjacje i syn wyjeżdżał ze stówą w kieszeni. To było dużo pieniędzy. No, ale...
Gdyby na początku chciał stówę, dostałby stówę bez gadania, bo ja jestem normalna. I miałabym poczucie szczodrobliwości. I jeszcze myślałabym, że mogłabym była dać mu więcej.

A tak zostało we mnie poczucie, że jestem skąpa, a on jest rozsądnym dobroczyńcą.

Identycznie z potworkiem pod tytułem choinka miejska: „Towarzysze, w wyniku dogłębnej analizy problemu i słusznego oburzenia ludu pracującego, doszliśmy do wniosku, że musimy ograniczyć wydatki związane z tym kapeluszem.”

Lud odetchnął z ulgą i poczuciem wdzięczności – jaka ta władza jednak rozsądna i taka blisko ludzi...

Historia choinki:








sobota, 10 grudnia 2016

KWESTIA OGRZEWANIA W PIOTRKOWIE TRYBUNALSKIM



Nie, nie można być zdrowym, kiedy się czyta takie wiadomości.

Miałam pisać o przeprosinach, ale rzeczywistość mi nie pozwala. 

Czytam o tym, że w blokach wymieniono termostaty i że lokatorzy nie mogą już dowolnie regulować temperatury w swoich mieszkaniach:


„Rozporządzenie ministra z roku 2002 mówi, że jeśli w budynku lokatorzy korzystają z sieci miejskiej, a w wieżowcach przy ulicy Łódzkiej tak jest, to przepis wymaga od nas, by w pomieszczeniach była odpowiednia temperatura, nie mniejsza niż wymagane 16 stopni C.”

I dalej, proszę czytać uważnie:
„Nie można zrobić tego inaczej jak zakładając termostaty ustawione na odpowiednią temperaturę.”
No to ja nie wiem.

Wszystko pomieszane.

Panowie: PRZYWILEJ to nie OBOWIĄZEK.
Mam przywilej odejść na emeryturę w wieku 67 lat, ale to nie jest moim obowiązkiem.

Kobieta ma przez Naturę dany przywilej rodzenia dzieci, ale nie jest to jej obowiązkiem.

Jako kobieta w ciąży mam przywilej kupienia biletu w kasie bez kolejki, ale nie jest to moim obowiązkiem. I, zaprawdę, powiadam wam, że jeszcze nie obserwowałam wypadku, kiedy kobietę w ciąży w Polsce specjalne służby siłą dostarczały na przód kolejki po bilety.

Do teraz. W Piotrkowie Trybunalskim, mieście średniej wielkości w centralnej Polsce.

czwartek, 1 grudnia 2016

CHRYSTE PANIE NA NIEBIE JEDYNY







Co to jest? Jak to jest?  Gdzie ja jestem? Jak mogę się sprzeciwić? Nie chcę stąd uciekać. Tu jest mój dom. 

Najpierw murek za milion. Później "inwestycje", w obliczu których normalny człowiek z RIO prosi o azyl w psychiatryku. Teraz choinka za sto tysięcy złotych.  Dobrze, że nie za ćwierć miliona. Przecież mógł zabić.
 
Festiwal trwa.


Oni cię, Chojniak, wystawiają. Innego wytłumaczenia nie ma.


Inni niech pamiętają, że wznowa wisi jak miecz. Wisi i się koliba. I w każdej chwili spaść może.
 


Jutro o "przeprosinach".



Co to jest
 Jutro o „p

czwartek, 24 listopada 2016

DODA, DUDA, DUPA. JEDNA LITERA.


Trump nam swoją kampanią pokazał po raz kolejny, co to jest prymityw i do jakiego stopnia występuje na nowym kontynencie. Nie mówię o chamstwie, wulgarności czy prymitywizmie; mówię o prymitywie.



Bardzo jesteśmy obecnie ukierunkowani na Amerykę, tu rozumiane Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, zapominając, że ten kraj tak naprawdę buduje kulturę wysoką od zaledwie stu kilkudziesięciu lat.

Cofamy się radośnie w środku starego świata, żeby niedorozwiniętym dogodzić. Jaka jest różnica między Europą a Ameryką? Proszę zobaczyć dwa filmy: Abre los ojos (Zamknij oczy), a następnie - Vanilla Sky.

Obie realizacje dzielą zaledwie cztery lata, więc trudno mówić o remake'u. W obu gra Penélope Cruz, co jest smaczne.

Jakim cudem moglibyśmy się zbliżyć do tych potomków osadników z kolonii karnych? Chyba takim:

/fot.: Bartosz Krupa/EAST NEWS/

niedziela, 13 listopada 2016

TY GO NIE ZNASZ, ALE ON ZNA CIEBIE






Jak się ludzie poznają? Ano, różnie.

Szukałam niedawno taniej lampy stojącej. Używanej. Bardzo ładne i tanie rzeczy można znaleźć na OLX. Ktoś się przeprowadza, wyprzedaje zbędne wyposażenie... Lepiej chyba kupować na OLX, niż na Allegro: tu mam bezpośredni kontakt z człowiekiem; raczej nikt mnie nie oszuka, skoro rozmawiam z nim przez telefon, a produkt odbieram z jego mieszkania. Po prostu nie wypada nie być fair.

Kupiłam zatem bardzo ładną i tanią lampę stojącą od kogoś, kto mieszka w północnej części miasta. Ponieważ nie mam samochodu, pan zaofiarował pomoc. Kiedy usłyszał mój adres, nawiązała się rozmowa:

- No, co pani powie, jaki ten świat jest mały. W tej kamienicy obok, prawie się wychowałem. Mieszkało tam wujostwo. Moja mama była chora i ja właściwie u nich byłem cały czas. Miałem blisko do szkoły, bo z mamą mieszkaliśmy na...
- To pewnie pan chodził do Ósemki albo Dwójki?

 - Do Ósemki, a pani?
- Ja też, ale pan jest młodszy, więc się minęliśmy...

I tak się toczy rozmowa. O Budkach, o tym, z kto z której górki zjeżdżał, o lusterkach produkowanych przez przedsiębiorcę mieszkającego obok i o tym, jak się chodziło na pierdziółki na nasyp kolejowy.

O Niesiołowskim w kontekście gruszek...

Lampa dawno przywieziona, a my nie możemy wysiąść z auta, bo nas wspomnienia o utraconej młodości dopadły.

- Dawniej, wie pani, wszystko było jakieś prostsze: wiadomo – dziewuchy do Zrzeszenia, chłopaki do Chrobrego... A, słyszała pani, co się teraz w Ósemce dzieje?

Nie mówiłam, że wiem ani tego, że tam pracowałam ćwierć wieku. Byłoby to obarczone ryzykiem, że umrzemy z głodu w samochodzie. Ale wysłuchałam, wtrącając co jakiś czas: „Niemożliwe!”, „No, co pan!”

Tak się toczą często Polaków rozmowy.


Piotrków to nie metropolia. Tak się składa, że mieszkam w dzielnicy, w której mieszka wiele rodzin, posyłających swoje dzieci do Ósemki, w „obwodzie”.  Zatrzymują mnie rodzice, pytają, opowiadają rzeczy, że słuchać hadko. To są ludzie, z którymi spotykam się w pobliskiej piekarni, sklepiku osiedlowym... To moi dorośli już uczniowie, którzy pamiętają inną Ósemkę. Ci byli uczniowie spotykają się ze sobą, idą do baru, do pizzerii; utrzymują ze sobą kontakt, rozmawiają ze sobą, jak to w życiu.

Ci ludzie pracują, niektórzy w magistracie, niektórzy pozakładali własne biznesy; inni spotykają się w pośredniaku lub na Próchnika. Jak w życiu. To jest taka sieć: sprzątaczka, listonosz, fryzjerka, mechanik samochodowy, kierowca miejskiego autobusu, taksówkarz, przedszkolanka...

Ci luzie spotykają się na grillu, na działce, na Słoneczku... Ci ludzie ze sobą rozmawiają. Śmieją się, dzielą spostrzeżeniami. Oni nie są ślepi, głusi ani niedorozwinięci, jakby niektórzy chcieli. To jest sieć. Żona pana kafelkarza oto czekała w kolejce do doktora, a tam – wiadomo – i nudno, i wizyta podszyta lękiem, bo to do lekarza się idzie, a nie do kosmetyczki. I sobie rozmawia z inną panią, której siostra pracuje w magistracie. A lekarz też ma jakąś rodzinę, przyjaciela, z którym sobie pogada...


Nie wiem, czy istnieje jakaś przytomna osoba, która nie zdaje sobie sprawy z istnienia tego tak zwanego „drugiego obiegu” życia. Życie to nie oficjalne akademie urzędników, przebywanie ciągle w  tych samych pomieszczeniach, wypełnionych kłaniającymi się w pas ludźmi, oblicza których  wypełnia wiernopoddańczy uśmiech, bo się zwyczajnie boją skończyć jak Gładysz: bez środków do normalnego życia.

Ci ludzie odreagowują. Człowiek ma wewnętrzną, wrodzoną potrzebę powiedzenia komuś w końcu prawdy. Człowiek, mówię, nie urzędnik i nie car. Człowiek idzie do lekarza, a jak ma potrzebę – do księdza. Czy księża nie mają rodzin?


O tej odwiecznej potrzebie powiedzenia prawdy mówi starożytna opowieść o fryzjerze króla Midasa. Zresztą, Midas to fajna postać. Takiego tumana ze świecą szukać.














środa, 2 listopada 2016

JAK TO ROZWIĄZAĆ?



Myślę, że należy ekshumować wszystkie ciała. Bo, jeżeli pominie się choćby jedno, za dziesięć lat udowodnione będzie, że dowody były w tamtej właśnie, niewydobytej trumnie.

Widziałam zdjęcia ciał ofiar; były publikowane na rosyjskich portalach. Nie prześladują mnie tamte widoki. Podobnie wygląda potrącony przez ciężarówkę rowerzysta. Prezydenta naszego kraju poskładano do kupy, na ile to było możliwe. Nie mam zdania. Jestem jak pies z obrazka. Korzystając z prawa do wolności wypowiedzi, wypowiadam się, że nie mam zdania.

poniedziałek, 31 października 2016

NOC

Zaraz zacznie się noc najkrótszej nici miedzy światem żywych i umarłych.

To w tę noc istnieje porozumienie między żywymi i umarłymi.

Szatan nie ma tu nic do powiedzenia; jak zwykle, zresztą. Jedynie ci, którzy otwierają mu drzwi, goszczą go u siebie.

Przywołać można moc zmarłego, który czynił dobro. Przywołać można moc zmarłego, który czynił zło.

Ociemniały w czynieniu zła szatan znajduje drogę dzięki tym, którzy ją wskazują.

Przebierajmy się za śmierć, za zombie. Za najohydniejsze jej przejawy: smród rozkładającego się mięsa, mięso, które odłazi od kości przy pomocy bezokich robaków. To jest nic dziwnego. Wystarczy nie rozmrozić lodówki przez rok.

Umieranie i śmierć – to jest coś innego. Wystarczy odkryć, co to jest.



Dawajmy cukierki dzieciarni, która nic jeszcze nie wie o śmierci. Albo nie dawajmy.

Tak naprawdę, to prawie wszyscy wierzymy w swoją nieśmiertelność.


Zaraz zacznie się noc najkrótszej nici miedzy światem żywych i umarłych.
-----------------------------------------------------------------

Dyrektor Vatican Service News, ksiądz Jarosław Cielecki, ostrzega na łamach "Naszego Dziennika" przed obchodzeniem Halloween. Zdaniem duchownego, noc z 31 października na 1 listopada jest najważniejszym świętem dla satanistów.

http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/473850,nasz-dziennik-ostrzega-przed-halloween-to-najwazniejsze-swieto-dla-satanistow.html

Weźcie się trochę, co?

a

wtorek, 25 października 2016

***

W ciągu ostatniego dziesięciolecia największe wrażenie wyrył we mnie utwór:

65daysofstatic - Don't Go Down to Sorrow. 

Fenomenalna, mówiąca muzyka.

niedziela, 11 września 2016

STATUT



Patrzę co i raz na metryczkę „dokumentu”:
Podpisał: Zbigniew Włodarczyk
Dokument z dnia: 24.02.2009
Dokument oglądany razy: 1 700
Opublikował: Zbigniew Włodarczyk
Publikacja dnia: 24.02.2009
 


Liczba odsłon szaleje.

Zmian nie wprowadzisz cichcem, dyrektorze, potrzebna jest uchwała rady pedagogicznej. A może nie jest, któż to może wiedzieć?

sobota, 10 września 2016

ZEGAR, KTÓRY NIE CHODZI, JEST LEPSZY OD TAKIEGO, KTÓRY CHODZI ŹLE





Co to jest statut szkoły?

Statut jest najważniejszym dokumentem, który reguluje wewnętrzne życie szkoły i zawiera informacje dotyczące wszystkich dziedzin działalności placówki. Statut opisuje między innymi organizację i organy szkoły, zadania nauczycieli, obowiązki i prawa uczniów oraz system oceniania.

Taką definicję poda każdy uczeń.

Statut musi być zgodny z obowiązującymi przepisami prawa; jest aktem mniejszej wagi, niż ustawa czy rozporządzenie.

To wie każdy nauczyciel. Musi wiedzieć. A – jeżeli nie wie, to dyrektor zobowiązuje go do tego, żeby wiedział. Jest to proste i klarowne.

Istnieje jednak szkoła, której dyrektor nie stosuje się do obowiązującego prawa, bo nie musi. Nikt nie sprawuje nad nim kontroli, a on sam traktuje szkołę, jak prywatny bankomat. Statut szkoły, którą „zarządza” narusza prawo, więc jest nielegalny.

Rozpowszechnianie nielegalnych dokumentów jest przestępstwem. Dyrektor szkoły, który rozpowszechnia i publikuje w BIP-ie przestępczy dokument, który nazywa „statutem”, w normalnej gminie wylatuje w ułamku sekundy na zbity pysk. Dyscyplinarnie, z wilczym biletem.

Prawdopodobnie grożą mu także inne „niedogodności”...

środa, 7 września 2016

PANIE DERECHTOR, WYPROWADŹ RODZICÓW Z WŁASNEJ NIEKOMPETENCJI


Z właściwą sobie nonszalancją (a kto mu zabroni?), pan dyrektor szkoły podstawowej numer osiem w Piotrkowie Trybunalskim, która to Szkoła była niegdyś "Ósemką", podaje fałszywe informacje:

KALENDARZ ROKU SZKOLNEGO 2016/2017

  • 1 września - rozpoczęcie roku szkolnego
  • 14 października - Dzień Edukacji Narodowej
  • 1 listopada - Wszystkich Świętych
  • 11 listopada  - Święto Niepodległości
  • 23 grudnia - 1 stycznia - zimowa przerwa świąteczna
  • 6 stycznia - Święto Trzech Króli
  • 16 - 29 stycznia - ferie zimowe
  • 13 - 18 kwietnia - wiosenna przerwa świąteczna
  • 15 czerwca - Boże Ciało
  • 30 czerwca - zakończenie roku szkolnego
 http://www.sp8.piotrkow.pl/dla-rodzicow-t86/kalendarz-t125


Jak ten pan zarządza szkołą, kiedy nie ma pojęcia, ile trwa rok szkolny i kiedy się kończy?

Jak ten pan cokolwiek planuje?!

Na litość boską, niech ktoś coś z tym zrobi!

Inne dokumenty... Ach, zostawię sobie na deser.

środa, 31 sierpnia 2016

SPECJALNIE DLA WERONIKI




Do Weroniki Włodarczyk: Weroniko, w naszej kulturze dzieci nie odpowiadają za winy ojców. Dziedziczą jedynie ich długi finansowe, o ile wyrażą na to zgodę. Nic ponadto.

Masz 16 lat, czasy dzieciństwa minęły... chociaż, oczywiście, nie całkiem. Zgodnie z naszym prawodawstwem możesz jednak pewnych czynności dokonywać osobiście.

Nie było moim zamiarem dotknąć Cię, w żaden sposób.  Twój ojciec sugeruje, że cierpisz z powodu plotek, krążących w mieście od jakiegoś czasu i próbuje zrobić z Ciebie kalekę.

Nie jestem autorem tych wiadomości. Jestem ich odbiorcą, jak 2/3 mieszkańców miasta. W moim odczuciu Twój ociec robi z Ciebie tarczę ochronną, a to ojcu nie przystoi.

Z Twoim ojcem będę walczyć, bo mnie skrzywdził, przestępując prawo, ale nie ma i nigdy nie miało to nic wspólnego z Tobą.

 Nikt Ci nie zabroni śledzenia wydarzeń, miej jednak do nich dystans.

Prawdziwie się cieszę, że na fotografiach z tegorocznych wakacji wyglądasz na osobę zdrową i zadowoloną z życia. Bo, i to pamiętaj, zadowolenie z życia jest naszym darem, którego nie wolno dać sobie odebrać.


czwartek, 11 sierpnia 2016

HISTORIA ZAPISANA W OŚWIADCZENIACH MAJĄTKOWYCH







Spacer po oświadczeniach majątkowych jest jak spacer po cmentarzu. Mnóstwo historii zaklętej w literkach i cyferkach.

Pierwsze oświadczenie majątkowe Włodarczyka nosi datę: 29.04.2005r. Jest to oświadczenie dyrektora, jako osoby obejmującej stanowisko. Miał 150 tysięcy złotych oszczędności; zarobił w szkole w 2004 roku 28 269,61 zł. Oprócz tego były umowy zlecenia, przypuszczam, że była to obsługa wesel.

Poza tym nie miał nic. Nic. Nawet samochodu. Mieszkania. Nic.

W rok później: ma oszczędności 180 tysięcy. Zarobił w szkole 38 497,93 zł.

Nadal nie ma domu, mieszkania, samochodu...


26. kwietnia 2007r. Włodarczyk ma oszczędności 230 tysięcy. W szkole zarobił 40 423,18zł. Niczym nie zarządza, niczego nie prowadzi, w niczym nie zasiada, domu nie ma, mieszkania nie ma, samochodu nie ma.

28.04.2008 rok: oszczędności – 280 000 zł.

Podaję adresy, bo nie wiem, jak to rozeznać. Ile w końcu zarobił i z jakiego tytułu?



W każdym razie od maja 2007 roku jest już w radzie nadzorczej MZK i z tego tytułu w ciągu 8 miesięcy zarobił 15 823,09 zł.

Dane zaczerpnęłam z:




Kariera i finanse Włodarczyka gwałtownie od tej chwili przyspieszają. Ale – wszystko przed nami.

W 2009 roku Włodarczyk zeznaje, że w 2008r. w radzie nadzorczej MZK zarobił 20 413,80zł i ze stosunku pracy 53 417,36 zł. Ciekawie brzmią też umowy zlecenia na sumę prawie 41 000:


Znowu nie ma samochodu, ale za to ma gdzie mieszkać. I przepuścił gdzieś 20 tysięcy, bo oszczędności ma tylko 260. W poprzednich latach konsekwentnie zaoszczędzał 50 000 złotych rocznie -  normalnie, jak każdy z nas: ponad 4 000 oszczędności miesięcznie.

Rok 2009, za który Włodarczyk oświadczył się 27 kwietnia 2010 roku, był rokiem, kiedy świadomie złamał prawo. Szefem przedsięwzięcia był prezydent Chojniak, bowiem to on powołał Włodarczyka do rady nadzorczej świeżo utworzonego PWiK, który oderwał się od MZGK.

W ten sposób Włodarczyk zasiadł w drugiej radzie nadzorczej spółki z całkowitym udziałem jst. Czym to jest, jeżeli nie przestępstwem?
Czym jest czerpanie zysków z przestępstwa?


Dz.U. 2000 nr 26 poz. 306
Ustawa z dnia 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi.

Tekst aktu:
Tekst ogłoszony:
Tekst ujednolicony:
Status aktu prawnego:
obowiązujący
Data ogłoszenia:
2000-04-10
Data wydania:
2000-03-03
Data wejścia w życie:
2000-06-01
Data obowiązywania:
2000-06-01
Uwagi:
art. 5 ust. 2 i 3 oraz art. 10 i 11 wchodzą w życie z dniem 1 stycznia 2001 r., natomiast art. 18 pkt 3 wchodzi w życie z dniem 1 sierpnia 2000 r.
Organ wydający:
SEJM
Organ zobowiązany:
PREZ. RADY MINISTRÓW
RADA MINISTRÓW


Co ta ustawa głosi?
Otóż głosi ona, że „jedna osoba może być członkiem rady nadzorczej tylko jednej spośród spółek, o których mowa w art. 1 pkt 4-7. Te spółki to min. jednoosobowe spółki prawa handlowego utworzone przez Skarb Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego.”

I dalej:
„Osoba, która w dniu wejścia w życie ustawy jest członkiem rad nadzorczych dwóch lub większej liczby spółek, o których mowa w art. 1 pkt 4-7, w terminie 3 miesięcy od tego dnia zrzeka się członkostwa w radach nadzorczych odpowiedniej liczby spółek. W razie bezskutecznego upływu tego terminu pozostaje członkiem tylko tej rady nadzorczej, w której członkostwo uzyskała najwcześniej.”


W te rady nadzorcze zaplątał się zresztą także najlepszy mecenas środkowej Europy... o wymownie brzmiącym nazwisku.


Poza tym: jakiego rodzaju były to zlecenia na sumę 36 723,38 zł? Kto je wydawał? W ilu szkołach pracował Włodarczyk w tym czasie? Ile trwa doba?


Rok 2010... Tu już młodsi panowie dwaj: hulaj dusza, piekła nie ma:


Kto jest autorem „zleceń” na kwotę 38 259,51 zł? Kto zapłacił za prawa autorskie i jakich wytworów? Blisko 12 000 złotych pochodzi z ewidentnego przestępstwa: zasiadanie w radzie nadzorczej PWiK.

No i rok 2011:


Co to za tajemnicze umowy zlecenia?
Tak, czy inaczej, żaden kierownik jednostki oświatowej w mieście nie zarobił 94 309,48zł w szkole. To już są po prostu jaja.
Podsumujmy to, co wykazał Włodarczyk... a uzyskujemy  164 733,58 złotych.   Bez funduszu socjalnego i praw autorskich. Miesięcznie daje to 13 727,80 zł.

Taką tabelkę znalazłam, gdzie jest napisane, że sekretarz stanu w Polsce zarabia 12 507 złotych, a wojewoda 10 599.
No i niech mi ktoś powie, że to nie cuchnie szwindlem na cały kraj?

Tak, czy owak, Włodarczyk zamienił sobie PWiK na MZGK. Tak po prostu, bo jak ogólnie wiadomo, jest to specjalista najwyższej próby. A kiedy się patrzy na nazwiska suwające się na piotrkowskiej szachownicy, to ma się wrażenie, że Piotrków składa się z maksimum dziesięciu osób. Reszta jest od danin na te dziesięć.

Zdążył Włodarczyk w 2011r. uzyskać 17 852,75 zł. nielegalnego przychodu z PWiK . Daje to 1 487,73 zł miesięcznie. Nielegalne pieniądze to dla mnie ukradzione pieniądze, a ten, kto kradnie jest złodziejem. Ten, kto pomaga kraść też jest złodziejem.

Mylę się?

Zarobki w roku 2012:




Ja tam nie wiem, ale mając leżące 350 000 zł (oszczędności) i takich zarobkach, nie brałabym kredytu na 16 800 zł w GetinBanku. Reszty mi się nie chce komentować. Za to przypomniał mi się dowcip:

Sklep zoologiczny. Facet pyta sprzedawcy:
- Ile kosztuje ta papuga?
- Dziesięć tysięcy.
- Rany boskie, co ona taka droga?
- Bo ona mówi po angielsku.
- A ta?
- Ta kosztuje dwadzieścia tysięcy.
- ILE?!
- No tak, ona mówi po angielsku, francusku i liczy.
- A tamta?
- Tamta kosztuje sto tysięcy.
- Panie! To co ona potrafi??
- Ona? Ona niczego nie potrafi. Głupia jak but.
- No to...
- Tamte dwie mówią do niej :”szefie”...


To jest tylko tyle, co sam zeznał, bo nie miał wyjścia.
Oj, tam. Al Capone na przykład siedział za przestępstwa podatkowe.


cdn.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

SĄ WAKACJE. UWAŻAJMY NA DZIECI





Ten film obejrzało ponad  jedenaście i pół miliona osób.



Myślę, że wszyscy rodzice powinni oglądać go dwa razy w tygodniu przez długie lata.



Dzieci są porywane dla okupu, dla okrutnej przyjemności, z zemsty. Nie ma, że "mnie to nie dotknie". Pamiętamy Trynkiewicza, prawda?



Ten film pokazuje, jak miły jest pan porywacz i jak łatwo może dokonać zbrodni. Wystarczy jedna sekunda nieuwagi, obrazek w gazecie, który zatrzyma wzrok pilnującego opiekuna tylko na chwilę... To porywacz pilnuje nas, nie my porywacza.





Acha, panie Włodarczyk - ja NIE GROŻĘ PORWANIEM PAŃSKIEJ CÓRKI (facet ma obsesję i różnie może być).






niedziela, 17 lipca 2016

CYWILIZACJE SĄ ŚMIETRTELNE







„Cywilizacje są śmiertelne. Są jak statek, nazbyt obciążony, który musi zatonąć.”.

Monteskiusz.
Cytat z pamięci.

Trochę żal. Ale, cóż, tak się toczy świat. A w tym świecie, jeżeli ktoś zdrowy na umyśle powie, że kwiatkami na bruku to se można... jest uznany za radykała i idiotę, nierozumiejącego istoty istnienia.



Jestem chrześcijanką. I wiem, jak to się zaczęło. Od poprawności politycznej i uznania nowej religii za legalną. Tak, żeby było ładnie. A na dzień dobry poprzednią zdegenerowaną cywilizację puszczono wolno. I było ładnie przez ponad dwa tysiące lat.


Naszą właśnie trafia identyczny szlag. Trochę żal.

Do poczytania, jeżeli jeszcze ktokolwiek czyta:








sobota, 9 lipca 2016

IMPERIUM RZYMSKIE ZA CZASÓW KALIGULI




Co to jest?


Rozpasanie niemające przykładu w historii miasta?


Sekstelefon radnej Tery.

Ukrywany homoseksualny związek prezydenta miasta z dyrektorem szkoły? Dopieszczanej, nadfinansowywanej przez lata?

Skok w bok prezydenta miasta z radnym, dyrektorem innej szkoły?

Co to jest?


Przyjmowanie Eucharystii w czasie, kiedy spoczywa na klęczącym grzech ciężki? Przecież za to automatycznie jest ekskomunika.


Za mało doznań. Za płytkie. Podobno orgazm przy podduszaniu nie ma sobie równych. Najlepsza jest torebka foliowa. Tak umarł Kosiński. I Carradine.  I paru innych. Prezydencie, spróbuj. Wiele spraw się samo rozwiąże. Zanim zabijesz zupełnie swoją żonę i dzieci.



A hierarchowie kościelni z Piotrkowa też by się mogli trochę zastanowić, kogo firmują.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

NIE





Nie, nie i jeszcze raz nie.

Nie ma tak, że mieszkańcy muszą się domyślać, kim jest Ich prezydent. Po prostu tak nie ma. „Jestem tym i tym, jestem gejem, rozwiedzionym, sprawuję władzę, bo kocham.” I wszystko jasne. Wyborcy mają wybór.

Tu jakieś dziwne rzeczy się dzieją.

Szanowny Panie, informuję, że we wskazanym okresie (podkreśl. moje) w Sądzie Okręgowym w Łodzi nie toczył się żaden proces z udziałem bądź przeciwko osobie wymienionej w zapytaniu. Z poważaniem, Anna Kołakowska Biuro Rzecznika Prasowego Sądu Okręgowego w Łodzi.


No, do jasnej cholery, ktoś powie, że Chojniak jest meduzą. Specjaliści od meduz zaprzeczą, jakoby Chojniak był meduzą. Ale – nie wykluczą, że mógłby nią być, gdyby tylko zaistniały stosowne warunki.  Społeczność się uspokoi, że Chojniak nie jest meduzą.

Za chwilę ktoś powie, ze Chojniak jest jednorożcem. Specjaliści od głowy powiedzą, że jednorożców nie ma, a specjaliści od koni potwierdzą. I dodadzą, że nigdy nie było...

Do cholery, czy istnieje jakiś ktoś, kto położy temu kres? Tu chodzi o pieniądze. Niemałe.


niedziela, 26 czerwca 2016

PANIE BARYŁA

http://gazetatrybunalska.pl/2016/06/zbigniew-wlodarczyk-pocalunek-temidy/

Zamieścił Pan fotografię kogoś, kto zdaje się być, sądząc z tekstu, Z. Włodarczykiem:








Wlodarczyk-2016-nglSprawy mają się tak, że osoba ze zdjęcia łudząco przypomina Mela Gibsona. 

Nie sądzę, Panie Baryła, żeby Mel Gibson  rzecz zostawił bez reakcji. 

Ja tylko nieśmiało sugeruję, że Mel Gibson ma prawników - cesarzy, nie króle. Może Pan zdrowo zapłacić za swoją nonszalancję.

I, przepraszam, ale osoba ze zdjęcia wygląda, jakby myślała. A to już jest nadużycie.

wtorek, 14 czerwca 2016

GENY



Do pewnego anonimowego:         

Tak. Zaczęłam nieśmiało i spod oka przychylnie patrzeć na poczynania obecnej władzy. Moja wola.

Tak. Zaczęłam powoli rozumieć, co znaczy określenie: „gen zdrady”. Powoli, nienerwowo analizować posunięcia panów Brylskich i innych. Pomaleńku przyglądać się ludziom, którzydlapinindzy zrobią wszystko.

Może, zresztą, nieopindze tu idzie?

Nie wiem. Głupia jestem.

Panie Brylski. Gdybym ja miała pańską technikę (talent mam),  gdybym ja miała pańską technikę... Znała te sztuczki pociągnięcia pędzlem...Wszystkie galerie Nowego Jorku byłby moje.  I po co żeś pan łaził na ten statek?!

Śliczny panie Brylski, i po co żeś łaził na ten statek. Po kres zostaniesz zdrajcą, boś nim jest.






Pozdrawiam: jesteśmy jeden do zera z Irlandią. Irlandia to trochę, jak nasz brat, to i feta była miarkowana.




niedziela, 12 czerwca 2016

?

PROSTE PYTANIE



Plotka/nieplotka głośna mocno prawi, że pan prezydent Chojniak ma stosunki z panem Włodarczykiem, dalekie od urzędowych.

Plotka głosi, że przydomek: „lalka”nie wziął się znikąd.

I tu jest pytanie.

Gdyby to była prywatna laleczka pana Chojniaka, opłacana z kieszeni pana Chojniaka, to mnie to nie interesuje. Niech sobie Krzysztof ma swoje laleczki; ja go nie wybierałam, nie ja wierzyłam w jego niewzruszoną pobożność. Ostatecznie Krzysio z "Kubusia Puchatka" też miał swojego Kubusia... Moja ulubiona lektura z dzieciństwa.

Ale:

Jeżeli pan W.jest obsadzany na intratnych stanowiskach, wbrew prawu; jeżeli się go wciska do rad nadzorczych, pielęgnuje wizerunek, przyznaje nagrody prezydenckie w czasie, kiedy sądy orzekają, że jego działania są niezgodne z prawem, za co przyznane są mi odszkodowania, a samemu panu Włodarczykowi włos z głowy nie spada, to ja najuprzejmiej przepraszam, ale moim zdaniem coś jest na rzeczy.

Jako mieszkaniec tego miasta mam prawo zapytać. Mam święte prawo otrzymać odpowiedź.

Pan Chojniak nie jest prywatnym fryzjerem pana W., ale prezydentem miasta.

I nie na komendzie miejskiej policji, gdzie się będzie próbowało mnie po raz kolejny zastraszyć, ale – publicznie.

Pytam zatem: czy prawdą jest, że panowie Chojniak i Włodarczyk są parą?

Czy całe miasto oszalało, głosząc nieprzystojne plotki?

Zadawanie pytań o finanse publiczne i pytania o ewentualne poplecznictwo nie jest karalne.