niedziela, 4 listopada 2012

ADRES

Proszę Państwa, ktoś mi się włamuje ciągle na stronę; będę musiała to zgłosić do prokuratury.

Tymczasem podaję nowy adres: www.mariagladysz.o7.pl


Nowości będą później. Postanowiłam bowiem najpierw systematycznie i konsekwentnie podawać treść blokowanej strony tutaj. Dopóki się da.

Zaczynam zatem.




Są, niestety, wśród nas ludzie posiadający władzę, którzy serial „Ranczo” potraktowali bardzo poważnie. Jest dla nich wspomniany film nieocenioną pomocą w sprawowaniu tej władzy. Pełną garścią czerpią inspirację z postaci Czerepacha...
Ta strona powstała z poczucia zupełnej, wściekłej bezsilności w obliczu przestępstw dokonywanych na mnie, na które powołane do tego służby nie reagują.
Nikt nie zajął się jawnym bezprawiem, o którym opowiem.
Każde opisane przeze mnie wydarzenie jest faktem. Za każdym razem podaję dokument pisany, który to potwierdza. Posiadam także nagrania audio większości wydarzeń.
Stworzenie tej strony nie jest aktem zemsty. Jestem chrześcijanką i zemsta nie mieści się w moich kategoriach etycznych. Doświadczyłam wielu zniewag, upokorzeń, a także wymiernych krzywd, w tym – finansowych - ze strony osób, o których tu piszę. A jednak nie udostępniłabym tych wszystkich dokumentów, gdyby nie wspomniane poczucie bezsilności i uczucie, że żyję w undergroundzie, wyjętym wprost z Kusturicy. Na takie uczucie nie daję sobie przyzwolenia.
Na tej stronie opowiem historię swojej pracy od chwili, kiedy Zbigniew Włodarczyk został dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 8, imienia Emilii Plater w Piotrkowie Trybunalskim.
Opowiem o rosnącym poczuciu bezkarności u protegowanego przez piotrkowskie władze. O kreatywności wysoko postawionych osób w tworzeniu prawa za pomocą faktów dokonanych. O pogardzie dla drugiego człowieka. O getcie, z którego wiele osób już nie próbuje uciec, bo utraciły wiarę w to, że można stanowić o sobie – w dwudziestym pierwszym stuleciu, w środku Europy.
Zdarza się, że pewne dokumenty wklejam kilkakrotnie; to dlatego, że są one dowodem na wiele zachowań, a poza tym - nie wszystkie fragmenty zainteresują każdego.
Piszę o swoich, jedynie, doświadczeniach, chociaż wiem, że jest wiele innych osób, które mogłyby powiedzieć rzeczy równie ciekawe, może ciekawsze, nawet...
Ta strona powstała także jako ostrzeżenie: nie poddawaj się; masz wiele narzędzi, żeby egzekwować swoje prawa. Nie pozwól, aby sprowadzono Cię do roli przedmiotu w rękach przestępców.
W zakładce: „Pytania” umieszczam nierozstrzygnięte jeszcze wątpliwości. Jeżeli tylko uzyskam na nie odpowiedzi, natychmiast ją udostępnię w „Z ostatniej chwili”. 



 O MNIE

Nazywam się Maria Gładysz. Urodziłam się w Piotrkowie Trybunalskim; tu pobierałam nauki do uzyskania pełnoletności; tu podjęłam pracę.

Jak życie każdego z nas – moje nie było wolne od trosk codziennych, od zmagań
 z niezawinionymi przeciwnościami.

Dosyć wcześnie straciłam Matkę i zostałam sama z kłopotami życia.

 Z listy studentów Uniwersytetu Łódzkiego zostałam skreślona za „niezaliczenie „Studium Wojskowego”. Nawet mając ustalony indywidualny tryb, nie mogłam mówić o leninowskim podziale na wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Nie przechodziło mi przez gardło. A ponieważ nie była to jakaś wszechnica, to i nie było zmiłuj.

Studia ukończyłam później, na innym wydziale. Na innej uczelni.

 W roku 1986, po pracach w dwóch różnych szkołach, podjęłam tę w Szkole Podstawowej nr 8; tej samej, którą kończyłam jako pacholę.

 

. W ciągu pięćdziesięciu czterech lat swojego życia uczestniczyłam w różnych zmianach rządów i systemów w naszym kraju, przeżyłam kilka tak zwanych weryfikacji. A jednak dopiero teraz zrozumiałam, do jakiego stopnia mieli rację grafficiarze pisząc na murach: Zaraz wracam. Józef S.

W roku 2010, 21. maja, ówczesny i panujący dyrektor tej szkoły, Zbigniew Włodarczyk, z pominięciem wszelkich przepisów prawa obowiązującego w naszym Kraju, zwolnił mnie z pracy.

Historia, którą tu opisuję, jest historią od czasu, kiedy Zbigniew Włodarczyk został dyrektorem mojej Szkoły. Wszystkie wcześniejsze zachowania tego pana pozostawiam pamięci tych, których uczył, pamięci ich Rodziców i pamięci tych, którzy zdążyli z tej szkoły uciec.

 

Najświeższe wiadomości umieszczam na swoim blogu :

www.mariagladysz.blogspot.com

Zapraszam do odwiedzin.




Prawo

Jak się pozbyć nauczyciela

Inne osoby
 
Kalendarz wydarzeń   
Podziękowania



 
 
PAN DYREKTOR I PRAWO  
 
Art. 218.§ 1.  Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego. Podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Czy Państwo już wiedzą, z jakiego to, bardzo ważnego dokumentu jest to cytat?
Nie mylą się Państwo, to cytat z Kodeksu Karnego.
Opowiadano mi, że kiedy Zbigniew Włodarczyk obejmował funkcję dyrektora Szkoły Podstawowej, uroczyście przysięgał pracownikom Szkoły, ze póki on będzie dyrektorem, mogą być pewni, że w tej szkole prawo nie będzie złamane, czy jakoś tak.
Mnie, szczęśliwie, przy tym nie było.
  
Art. 231. § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
 Funkcjonariusz publiczny ma pierwotny prawny obowiązek znajomości aktów określających jego uprawnienia i obowiązki. W związku z tym urzędnik, który działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, popełnia przestępstwo i ponosi odpowiedzialność karną.
Z racji wykonywanego zawodu pan Włodarczyk  musi  wiedzieć, co mu wolno, a czego nie wolno. Biedny kontraktowy wykuć się musi prawa tak, żeby go na przesłuchaniu nie zagięli. Nie od dzisiaj wiadomo wszakże, że prawo jest dla maluczkich, a wielcy tego świata chodzą luzem...
  Z przekroczeniem uprawnień mamy do czynienia wówczas, gdy sprawca podejmuje czynności nieleżące w granicach jego kompetencji. Chodzi tu o przekroczenie zakresu czynności służbowych, do których wykonania sprawca jest uprawniony. Nie należy mylić nadużywania władzy
z przekraczaniem uprawnień. Te ostatnie są przestępstwami, a nie żadnymi tam wykroczeniami
i podlegają kodeksowi karnemu, nie zaś wykroczeń.
  Niedopełnienie obowiązków polega zaś na zaniechaniu ich wykonania albo na nienależytym, niedbałym ich wykonaniu. Może ono polegać także na podjęciu przez funkcjonariusza publicznego działania w przypadku, gdy obowiązek na nim spoczywający polegał na powstrzymaniu się od pewnych działań.
Drodzy Państwo, dyrektor Włodarczyk przekroczył uprawnienia wiele razy, ale ja się skupię na najbardziej spektakularnym, a w dodatku dotyczącym mnie samej, z czego mogą Państwo wnioskować, że każde moje słowo ma oparcie w rzetelnej wiedzy, zaś na udowodnienie każdego przytoczonego faktu podaję skany dokumentów. Całość działań przestępczych pana Z.W dotyczących tych dwóch artykułów, znajdą Państwo w rozdziałach: „Historia zwolnienia mnie z pracy: kalendarz wydarzeń”, „Prokuratura” oraz „Szkoła i moje finanse”.
Tak już w życiu bywa, że jeśli ktoś popełni jedną złą rzecz, zaraz musi popełniać inne, coraz gorsze – celu ukrycia poprzedniej. Wcale nie zażartuję teraz, kiedy powiem, że bywają chwile, kiedy się oglądam z niepokojem idąc pustą ulicą.
Zaczęło się od zniewolenia mnie po powrocie z urlopu. Nagana. Komisja Dyscyplinarna. Potem było zwolnienie mnie. Potem fałszywe świadectwo pracy...Próba uczynienia ze mnie przestępcy. Kiedy ty się zatrzymasz, Włodarczyk? Quousque tandem?
Nikt nie ma chyba wątpliwości, że dyrektor Włodarczyk wystawiając mi świadomie
i celowo wadliwe świadectwo pracy, działał na moją szkodę. Podpierając się tymże świadectwem usprawiedliwiał bezprawne zwolnienie mnie z pracy, co z kolei było przekroczeniem uprawnień.
Nie ma wątpliwości, że dyrektor działał umyślnie. Wiedział, że przekracza swoje uprawnienia i wiedział, jakie to będzie miało dla mnie skutki. Właśnie wywołanie tych skutków było zamiarem Z.W.
Art. 271. § 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
  
Art. 219.. Kto narusza przepisy prawa o ubezpieczeniach społecznych, nie zgłaszając, nawet za zgodą zainteresowanego, wymaganych danych albo zgłaszając nieprawdziwe dane mające wpływ na prawo do świadczeń albo ich wysokość,
Art. 276. Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 207. § 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
 Art. 236. § 1. Kto zataja dowody niewinności osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego, wykroczenia, wykroczenia skarbowego lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Rozdział XXX
Art. 233. § 1. Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub
w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Warunkiem odpowiedzialności jest, aby przyjmujący zeznanie, działając w zakresie swoich uprawnień, uprzedził zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrał od niego przyrzeczenie.
§ 3. Nie podlega karze, kto, nie wiedząc o prawie odmowy zeznania lub odpowiedzi na pytania, składa fałszywe zeznanie z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.
§ 4. Kto, jako biegły, rzeczoznawca lub tłumacz, przedstawia fałszywą opinię lub tłumaczenie mające służyć za dowód w postępowaniu określonym w § 1,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 5. Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia, jeżeli:
1) fałszywe zeznanie, opinia lub tłumaczenie dotyczy okoliczności nie mogących mieć wpływu na rozstrzygnięcie sprawy,
2) sprawca dobrowolnie sprostuje fałszywe zeznanie, opinię lub tłumaczenie, zanim nastąpi, chociażby nieprawomocne, rozstrzygnięcie sprawy.
1) fałszywe zeznanie, opinia lub tłumaczenie dotyczy okoliczności nie mogących mieć wpływu na rozstrzygnięcie sprawy,
2) sprawca dobrowolnie sprostuje fałszywe zeznanie, opinię lub tłumaczenie, zanim nastąpi, chociażby nieprawomocne, rozstrzygnięcie sprawy.
§ 6. Przepisy § 1-3 oraz 5 stosuje się odpowiednio do osoby, która składa fałszywe oświadczenie, jeżeli przepis ustawy przewiduje możliwość odebrania oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej.
Art. 234. Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inna osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 235. Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Art. 236. § 1. Kto zataja dowody niewinności osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa,
w tym i przestępstwa skarbowego, wykroczenia, wykroczenia skarbowego lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 115.§ 1. Czynem zabronionym jest zachowanie o znamionach określonych w ustawie karnej.
§ 2. Przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu sąd bierze pod uwagę rodzaj i charakter naruszonego dobra, rozmiary wyrządzonej lub grożącej szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków, jak również postać zamiaru, motywację sprawcy, rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich naruszenia.
§ 3. Przestępstwami podobnymi są przestępstwa należące do tego samego rodzaju; przestępstwa
z zastosowaniem przemocy lub groźby jej użycia albo przestępstwa popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej uważa się za przestępstwa podobne..
 Art. 266. § 1. Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 271. § 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Art. 284. § 1. Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3..
§ 2. Kto przywłaszcza sobie powierzoną mu rzecz ruchomą,
§ 3. W wypadku mniejszej wagi lub przywłaszczenia rzeczy znalezionej, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

....
Art. 213. § 1. Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:
1) dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.
Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 5. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.
Art. 225. § 1. Kto osobie uprawnionej do przeprowadzania kontroli w zakresie ochrony środowiska lub osobie przybranej jej do pomocy udaremnia lub utrudnia wykonanie czynności służbowej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto osobie uprawnionej do kontroli w zakresie inspekcji pracy lub osobie przybranej jej do pomocy udaremnia lub utrudnia wykonanie czynności służbowej.
Przestępstwo poświadczenia nieprawdy popełnia funkcjonariusz lub inna osoba upoważniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne. Sam więc dokument wystawiony przez funkcjonariusza jest dokumentem autentycznym, jednak zawarte w nim dane rozmijają się z rzeczywistym stanem rzeczy: bądź zniekształcają pewne fakty, bądź je przemilczają, bądź wreszcie potwierdzają fakty nie istniejące. Poświadczenie nieprawdy jest przestępstwem, które może być popełnione tylko umyślnie. Za przestępstwo kodeks karny uważa również posługujący się ma świadomość, ze w dokumencie potwierdzono nieprawdę. Poświadczenie nieprawdy – przestępstwo z art. 271 Kodeksu karnego
Opublikowany: 2006-12-311
§ 1. „Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonej w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”

Jest to odpowiedzialność za urzędowe poświadczenie nieprawdy. Jest to przestępstwo indywidualne w tym sensie, że popełnić je może tylko albo funkcjonariusz albo osoba uprawniona do wystawienia dokumentu. Uprawniona, tzn. upoważniona – to jest to samo, choć w doktrynie są tu zdanie odrębne. Osobą uprawnioną będzie np. osoba upoważniona do pobierania krwi, badań na zawartość alkoholu, osoba upoważniona do wystawiania kart drogowych . Osobą uprawnioną będzie taka osoba, która czyni to w ramach pewnych, specyficznych, szczególnych uprawnień związanych
z zakresem swoich zadań powiązanych z przedmiotem swojego działania służbowego. Np. lekarz,
w zakresie swojego specyficznego działania wydaje zaświadczenie o stanie zdrowia pacjenta – to zakres jego działania służbowego. Jest to także upoważniony pracownik wydający zaświadczenie
o wysokości zarobków, kasjer, magazynier.

Natomiast mówi się, że nie chodzi tu o osoby będące zwykłymi uczestnikami obrotu prawnego, musi to być działanie w ramach uprawnień szczególnych. Z orzecznictwa SN można wyciągnąć wniosek, że zwykłymi uczestnikami obrotu prawnego są tylko osoby będące stronami nawiązywanych w tym obrocie różnych stosunków prawnych. SN stoi na stanowisku, że uprawnienie musi odnosić się do poświadczania jakichś okoliczności mających znaczenie prawne, a nie oświadczania o nich we własnym interesie. Lekarz nic nie oświadcza we własnym interesie. On tylko stwierdza okoliczność mającą znaczenie prawne: „ten pacjent jest chory”. W tym obrocie prawnym mieści się także swoboda umów, a także przyjmowanie na siebie zobowiązań określonej treści .
Podpisanie umowy np. kupna-sprzedaży, której treść odbiega od rzeczywistego stanu faktycznego, np. jest różnica co do ceny, którą strony zaniżyły – nie wyczerpuje znamion art. 271 kk, bo to normalny obrót prawny. Strona stosunków cywilno-prawnych nie może być podmiotem z art. 271 kk .
Przedmiotem czynu jest dokument w rozumieniu art. 115 Kodeksu karnego.
Poświadczenie nieprawdy musi się odnosić do okoliczności mającej znaczenie prawne. Dana osoba musi być uprawniona do potwierdzenia tej okoliczności. Okoliczność musi mieć znaczenie prawne, np. lekarz wystawia fałszywie zaświadczenie, że ktoś był chory i nie stawił się do pracy, to ma zarzut p-ko wiarygodności dokumentów, a nawet możemy iść w kierunku udzielenia pomocy do zagarnięcia mienia, bo otrzymuje zasiłek nienależny. Jeżeli ten sam lekarz wystawi zaświadczenie
o chorobie męża, który poszedł grać całą noc w pokera, jako usprawiedliwienie dla żony to nie będzie miało znaczenia prawnego .

Poświadczenie nieprawdy nie musi dotyczyć całego dokumentu na tle art. 271 kk. Może to być jego fragment.
Kiedy jest dokonanie przestępstwa ?
Dokonanie przestępstwa następuje z chwilą wydania dokumentu, bo wtedy już się stwarza chociażby abstrakcyjną możliwość zrobienia użytku. Dopóki taki dokument zawierający nieprawdę posiada ten poświadczający to jest to przygotowanie – niekaralne przygotowanie. Poświadczenie nieprawdy może polegać zarówno na potwierdzeniu okoliczności, która w ogóle nie miała miejsca jak i na zatajeniu jakiejś okoliczności, przeinaczeniu.
Poświadczenie nieprawdy nie można utożsamiać ze sfałszowaniem dokumentu. To nie jest to samo. Poświadczenie musi mieścić w uprawnieniach osoby wystawiającej dokument. Przy sfałszowaniu tego nie ma. Poświadczający wystawia dokument we własnym imieniu. On jest oficjalnym, zgodnie
z prawdą wystawcą dokumentu. To nie jest sfałszowanie.

Nie ma art. 271 kk jeżeli np. nauczyciel akademicki podpisze w indeksie zaliczenie, którego nie miał prawa przeprowadzić, bo on nie był uprawnionym do wystawienia tego dokumentu.
Nie będzie także odpowiadał policjant, który potwierdził na kopii protokołu zgodność z oryginałem, bo uprawnionym do tego jest określony w regulaminie biurowości pracownik sekretariatu.

Art. 271 kk przewiduje wypadek mniejszej wagi. Najczęściej bierzemy tu pod uwagę wagę dokumentu. Gdy miał mniejsze znaczenie prawne, jego użycie nie groziło poważnymi konsekwencjami w sferze prawnej.
Przestępstwo z art. 271 kk może być popełnione tylko umyślnie .
Jeżeli mamy do czynienia z funkcjonariuszem publicznym to przyjmujemy, iż art. 271 § 1 kk to lex specialis wyłączający art. 231 § 1 kk. Nie ma tutaj kumulatywnej kwalifikacji, ale jest wyjątek. Jeżeli ta osoba działała w celu osiągnięcia korzyści wtedy można powołać art. 231 § 2 kk z uwagi na występującą tam surowszą sankcję. Jeżeli sprawca z art. 271 kk następnie używa tego dokumentu to popełnia przestępstwo z art. 273 kk.
W doktrynie na gruncie kodeksu karnego z 1997 r. akcentuje się, że nie stanowi uprawnienia
w rozumieniu art. 271 kk ogólna kompetencja do uczestnictwa w obrocie cywilno-prawnym . Należy zatem przyjąć, że samo zawarcie, podpisanie cywilno-prawnej umowy kupna – sprzedaży przez osoby uprawnione do działania w imieniu stron tej transakcji, podanie w jej treści niektórych nieprawdziwych okoliczności nie stanowi wystawienia dokumentu i poświadczenia w nim nieprawdy.

Nie wyklucza to natomiast odpowiedzialności za ewentualne następstwa jakie mogą wyniknąć
z takiej umowy, np. za oszustwo poprzez posłużenie się dokumentem takiej umowy. Wystawienie przez sprzedającego faktury VAT choćby udokumentowana w tej fakturze cena nie odpowiadała rzeczywistej cenie uiszczonej przez kupującego nie jest wystawieniem dokumentu w rozumieniu art. 271 kk.

W orzecznictwie SN ugruntował się pogląd, że podmiotem przestępstwa tzw. fałszu intelektualnego nie może być osoba, która określoną okoliczność poświadcza jako jej bezpośrednio dotyczącą. Przestępstwo to może być popełnione wyłącznie przez osobę, która poświadcza okoliczność mającą znaczenie prawne, co może dotyczyć okoliczności, która nie dotyczy bezpośrednio sprawców.
W konsekwencji SN przyjął, że przestępstwo tzw. fałszu intelektualnego nie może popełnić strona umowy cywilno-prawnej, która zawierając tę umowę oświadcza swoją wolę, niczego zaś
w rozumieniu art. 271 § 1 kk nie poświadcza. Odmienne stanowisko prowadziło by do nadmiernego rozszerzenia zakresu kryminalizacji.

W orzecznictwie pojawiło się też zapatrywanie, że osobą uprawnioną do wystawienia dokumentu może być jedynie osoba zaufania publicznego, której poświadczenie korzysta
z domniemania prawdziwości. Przepis ten dotyczyć może zatem jedynie tzw. fałszu intelektualnego zawartego w dokumencie będącym emanacją uprawnienia publiczno – prawnego, nie zaś dokumentującego zobowiązanie między osobami fizycznymi lub prawnymi. Rozszerzająca interpretacja tego przepisu w warunkach wolności obrotu gospodarczego nasuwałaby zastrzeżenie
z punktu widzenia art. 20 Konstytucji RP.

Wyrok S.A. w Krakowie, II AKA 173/99 stoi na stanowisku, że poświadczeniu z art. 271 kk są tylko dokumenty wystawione na użytek publiczny, przeznaczone do dowodzenia okoliczności w nich poświadczonych innymi dokumentami, korzystających z domniemania prawdziwości. A więc tylko dokumenty wystawiane na użytek publiczny. Nie należą do tego zakresu dokumenty sporządzane przez funkcjonariuszy publicznych dla celów wewnętrznych urzędu, np. notatki służbowe, ani dokumenty regulujące zobowiązania między osobami fizycznymi i prawnymi, np. umowy, oświadczenia itp. Nawet jeżeli zostanie to użyte dla celów przestępczych to nie zmienia ich charakteru. Sprawca nie odpowie za przestępstwo z art. 271 kk, ale odpowiadać może za przestępstwo, w którym uczestniczy w granicach swego zamiaru.
 
Czy poświadczanie nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego jest przestępstwem ? Tak. Czy każdy przestępca w państwie prawa powinien być ścigany i ukarany za to, co zrobił z premedytacją? Tak. Czy pan Zbigniew Włodarczyk został kiedykolwiek pociągnięty do odpowiedzialności za przestępstwa, których dokonał? Nie. Algorytm wygląda zatem następująco: Albo nie żyjemy w państwie prawa, albo pan Zbigniew Włodarczyk nie jest funkcjonariuszem publicznym. Tertium non datur.
Czy bezpodstawne zabieranie pieniędzy z pensji pracownika zatrudnionego w państwowej szkole przez dyrektora tejże szkoły jest przestępstwem? Tak. Czy pan Zbigniew Włodarczyk bezprawnie zabierał mi część moich poborów, które, jak wiadomo, są pod szczególną ochroną? Tak. Czy pan Zbigniew Włodarczyk kiedykolwiek odpowiedział za dokonany zabór? Nie. Czy ja – Maria Gładysz, powiadamiałam władze naszego miasta o bezprawnych działaniach pana Włodarczyka? Tak. Czy mnie – Marii Gładysz, sąd dwukrotnie zasądził odszkodowanie za bezprawne działanie pana Włodarczyka? Tak. Czy wypłacone i zasądzone mi pieniądze poszły
z prywatnej kieszeni pana Włodarczyka? Nie. To Wy, drodzy Czytelnicy wypłaciliście mi to odszkodowanie. Albowiem w naszym kraju wielkich nadziei, funkcjonariusz publiczny nie odpowiada materialnie za celowo i złośliwie popełniony „błąd”. Tym systemem, moi drodzy Czytelnicy, prywatna stajenka pana Ch. (zbieżność pierwszych liter przypadkowa) będzie sobie dowolnie długo poczynać wedle własnej fantazji. Za Wasze pieniądze.
 
Tymczasem nic więcej nie mam do powiedzenia; jestem bardzo zmęczona.

Nie ukrywam – liczę na Państwa pomoc.



Jutro ciąg dalszy.




 

czwartek, 11 października 2012

NO, JA TAM NIE WIEM , CZY TAK MOŻNA?

Oto czytam:


Bezpieczne przeglądanie

Strona diagnostyczna witryny mariagladysz.tk

Jaki jest obecny stan bezpieczeństwa witryny mariagladysz.tk?
Witryna została uznana za podejrzaną – jej odwiedzanie może stanowić zagrożenie dla komputera.
Co się stało podczas odwiedzin tej witryny przez Google?
W ciągu ostatnich 90 dni przetestowaliśmy w tej witrynie następującą liczbę stron: 1. Wyświetlanie 0 z nich spowodowało pobranie i zainstalowanie złośliwego oprogramowania bez zgody użytkownika. Witryna ta po raz ostatni była odwiedzana przez Google 2012-10-10 i w ciągu ostatnich 90 dni nie znaleziono w niej żadnych podejrzanych treści. Złośliwe oprogramowanie działa w następującej liczbie domen: 1, m.in. quisatz.neostrada.pl/.
Ta witryna działała w następującej liczbie sieci: 2, m.in. AS44557 (DRAGONARA), AS15169 (Google Internet Backbone).
Czy ta witryna pośredniczyła w rozpowszechnianiu złośliwego oprogramowania?
Nie wydaje się, aby w ciągu ostatnich 90 dni witryna mariagladysz.tk pośredniczyła w zarażaniu jakichkolwiek witryn.
Czy w tej witrynie działało złośliwe oprogramowanie?
Nie, w ciągu ostatnich 90 dni nie było w tej witrynie złośliwego oprogramowania.
Jak do tego doszło?
W pewnych przypadkach osoby trzecie mogą dodawać do legalnych witryn złośliwy kod, który spowoduje wyświetlanie przez nas komunikatu ostrzegawczego.
Dalsze czynności:
Ostatnia aktualizacja: 4 godz. temu
No to jak: dlaczego Sznownemu Czytelnikowi odmawia jakieś podejrzane indywiduum dostępu do mojej strony? A?

środa, 10 października 2012

NIE WIEM, CO TO JEST

Harmonogram na rok szkolny 2012/2013
WRZESIEŃ 2012
Opracowanie zagadnień ewaluacji wewnętrznej i narzędzi badawczych
 
pedagogia.pl 
 
WRZESIEŃ 2012
Zatwierdzenie pytań, zagadnień przez dyrektora
 
 pedagogia.pl 
 
PAŹDZIERNIK - LISTOPAD 2012
Opracowanie narzędzi badawczych
 pedagogia.pl
 
LUTY 2013
Przeprowadzenie badań ankietowych, wywiadów i analizy dokumentów
 
 pedagogia.pl 
KWIECIEŃ 2013
Opracowanie zbiorczej informacji z przeprowadzonych ankiet
 
pedagogia.pl 
 
KWIECIEŃ 2013
Opracowanie zbiorczej informacji po przeprowadzeniu analiz dokumentów, obserwacji i wywiadów
 
 pedagogia.pl 
 
DRUGA POŁOWA MAJA 2013
Tworzenie raportu
 pedagogia.pl
 
30 MAJA 2013
Przedstawienie raportu dyrektorowi
 
 pedagogia.pl 
21 CZERWCA 2013
Prezentacja raportu Radzie Pedagogicznej i Radzie Rodziców
 
pedagogia.pl 

Nie wiem, co powiedzieć. Może tylko tyle, że Wasze dzieci i wnuki są upierdliwym dodatkiem do tak zwanej szkoły polskiej. Szkoła polska doskonale sobie radzi bez dzieci. Świetnie żyje własnym życiem. Zupełnie, jak zapomniana przeze mnie w lodówce kaszanka.   

niedziela, 7 października 2012

PS

Moja nowa muzyczna obsesja od jakiegoś czasu: 

"... I get knocked down
But I get up again
You're never gonna keep me down..."


 http://www.youtube.com/watch?v=kS-zK1S5Dws

PO PRZERWIE

Stare powiedzenie prawi: „Nie uczynisz ze świni konia wyścigowego. Co najwyżej, możesz z niej uczynić bardzo szybką świnię”.

Żeby uniknąć dość żenujących i czasochłonnych wizyt na Policji, od razu mówię, że nie mam tu na myśli Zbigniewa Włodarczyka, tylko tak w ogóle.

Czekam i czekam na uzasadnienie wyroku w sprawie mojego świadectwa pracy. Przedstawię Państwu wówczas całe kuriozum. Ale – na razie nie mam czarno na białym. A termin już minął...

Co wolno wojewodzie... Spróbowałbym ja się spóźnić z terminem...



Proszę Państwa, zostałam zatrudniona w roku 1993 jako mianowany nauczyciel języka polskiego w SP nr 8. Jest to ostatnia ważna zawarta ze mną umowa o pracę. Innej nie ma. Nie ma.

Po powrocie z ustawowo przysługującego mi urlopu dla poratowania zdrowia, zostaję kopnięta w dupę i wbrew prawu pozbawiona możliwości wykonywania pracy na poprzednim stanowisku. Robi to Zbigniew Włodarczyk, który objął był stanowisko i poczuł się właścicielem państwowej szkoły (to moje domysły – odnośnie do tego właścicielstwa). Robi to dlatego, że kryje i popiera go piotrkowska wadza. Greatboy jest poza tym w „Spółkach”. Czesze kasę skąd się da i jak się da.

Mój etat zostaje rozparcelowany między kumplostwo.

Ludzie planują swoje życie; przewidują na co ich stać. Z dnia na dzień zostałam pozbawiona należnych mi środków. Ponieważ z nieznanych mi powodów Zbigniewowi Włodarczykowi powierzono Szkołę. Nie jestem w stanie spłacić zaciągniętych zobowiązań, ponieważ Zbigniew Włodarczyk pozbawił mnie wbrew prawu -  pracy. Komornicy się prześcigają. Nie stać mnie na podstawowe rzeczy. Moja renta wynosi w tej chwili 613 złotych. Było osiemset kilka, ale zajął jedną trzecią bank.

Jest bardzo źle.

A jednak nie uczuwam nędzy. Włodarczyk, zgadnij, chłopie, dlaczego?

Poczekam. Mam czas.

Domyślam się, że część z Państwa jest zainteresowana tym, co z Kubą. U Kuby stwierdzono wznowę i przerzuty. Czeka Go chemio i radioterapia. Profesor Jacek powiedział, ze ma w porywach 15% szans.  Ja wiem, że ma 100% szansy.

Włodarczyk, znaj pańskie serce: nie upublicznię twojej wizyty na Belzackiej. Bo ja wiem, że kancer czeka za rogiem i ty będziesz następny. A ja się nigdy nie mylę.

Ponieważ jest z ciebie ludzkie panisko – życzę ci dokładnie tego samego, coś zgotował mnie. Amen.





środa, 19 września 2012

NATŁOK


Nie piszę i nie piszę, bo mi się niedobrze robi i natłok informacji jest.



Oto „Iustitium” zaapelowało, aby politycy trzymali łapy z daleka od wymiaru sprawiedliwości.

Oto słyszę piękną wypowiedź w tvp.info pana Rafała Grupińskiego (19.09.2012., godz. 08:05) na temat konsekwencji afery Amber Gold...

Oto kogoś dyscyplinarnie zwolniono, co miał być ostoją sprawiedliwej Polski...

Za parę godzin wrócę do tematu; teraz idę z Kubą do lekarza. Kuba potrzebuje pomocy, bo umiera na raka. Za parę godzin przypomnę, jak to pięknie działa „wymiar” w Piotrkowie. Trybunalskim.

I jaki to ma wpływ na życie ludzkie.

środa, 5 września 2012

GABOR


Teraz dopiero przeczytałam całość, bowiem byłam pochłonięta innym czymś, o czym napiszę później:


“Jesteśmy grupą nauczycieli w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 4 w Piotrkowie, która od pewnego czasu próbuje przeciwstawiać się nieprawidłowościom w piotrkowskiej oświacie...”

„Niestety, nasze działania napotykają na opór władz w szkole. Są również lekceważone przez władze nadrzędne - prezydenta i wiceprezydentów, a wobec nauczycieli podejmowane są działania dyskryminujące - zwalnianie, pomijanie przy nagrodach, pozbawianie godzin dodatkowych, pomawianie o złe intencje i działania na szkodę szkoły”.

Co się dzieje w piotrkowskim “Oksfordzie”?

Konflikt w szkole rozpoczął się już kilka lat temu. Wojciech Ostrowski w ZSP przepracował 23 lata. Jako jedyny z grona pedagogicznego uczył młodzież przedmiotów zawodowych w klasach mechanik pojazdów samochodowych. Do czasu... - Jakieś 4 lata temu nasza szkoła zaczęła zatrudniać nauczycieli ze szkoły prywatnej Gabor. Jeśli chodzi o moje przedmioty, to zatrudniono dwóch nauczycieli, jednak nie było godzin do obsadzenia, dlatego, aby je stworzyć dla nowych nauczycieli, rozszerzono liczbę godzin przedmiotów zawodowych. Zgodnie z prawem tych przedmiotów zawodowych powinno być maksimum 19 - 20 godzin, a zrobiono 29. Ta dodatkowa liczba godzin, niezgodna z prawem oświatowym, niezgodna z ramowymi planami nauczania, niezgodna z logiką zawodu, dała możliwość zatrudnienia tych dwóch nauczycieli. To spowodowało, że dzieci, które miały zawsze 7 - 8 godzin, po wprowadzeniu zmian (a mówimy o roku szkolnym 2008/09), miały 9 godzin, i to codziennie. Nie jest to również zgodne z kodeksem pracy, bo dotyczy to uczniów, którzy mają praktyki w zakładach. Kodeks pracy wyraźnie mówi, że uczeń może być w szkole 6 godzin zegarowych (jeżeli nie ma 16 lat). Moje słowa można potwierdzić, sprawdzając arkusze organizacji szkoły, protokoły rad pedagogicznych. Ta sytuacja nie mogła trwać długo i w końcu prawo oświatowe, dzięki naszym działaniom (kontrole, wizytacje, listy do Ministerstwa - trwało to ponad rok), zmusiło szkołę do tego, aby wycofać się z dodatkowej liczby godzin. Kontrole kuratorium były... bardzo łagodne. W marcu otrzymaliśmy 2 pisma. Jedno z kuratorium w Piotrkowie, gdzie było napisane, że 9 godzin dziennie jest zgodne z prawem oświatowym. Potem dostaliśmy stanowisko z MEN, które w sposób dokładny i precyzyjny informowało, że godzin w naszej szkole w zawodzie mechanik pojazdów samochodowych może być maksymalnie 7 dziennie, nie 8 ani 9. To właśnie spowodowało, że jednak pani dyrektor się z tego wycofała (...).

Według nauczycieli, którzy sprzeciwiają się polityce dyrekcji, wszystkiemu winien Gabor - zespół szkół prowadzony przez prywatną spółkę. - Od momentu założenia prywatnej szkoły jej właściciele starali się o coraz większe wpływy we władzach miasta. Zatrudniali głównie nauczycieli ZSP 4 i ZSP 5. Tych najwierniejszych i sprawdzonych wysuwali później na stanowiska dyrektorów szkół. Szkoła Gabor stała się swoistą “kuźnią talentów”. Stamtąd wywodzi się wielu dyrektorów szkół, także kierownik Referatu Edukacji w Urzędzie Miasta - Radosław Kaczmarek (choć sam kierownik w rozmowie z nami zdecydowanie temu zaprzecza - przyp. as). Władze miasta sprzyjały szkole prywatnej, dając jej pozwolenie na tworzenie nowych kierunków kształcenia i nowych typów szkół, zaniedbując interesy szkół publicznych. W sposób drastyczny rosły wpływy właścicieli Gaboru w ZSP 4. doprowadziło to do konfliktu pomiędzy nauczycielami sprzeciwiającymi się decyzjom dyrekcji podporządkowanej spółce i realizującej jej interesy a nauczycielami skupionymi wokół dyrekcji i w większości znajdującymi zatrudnienie w prywatnej szkole Gabor. Prezydentów Piotrkowa ten konflikt nie interesuje, a w każdym razie nie podejmują żadnych działań, żeby zmienić sytuację. Winnych konfliktu widzą po stronie nauczycieli niegodzących się na wpływy grupy związanej z Gaborem – twierdzą niezadowoleni (m.in. w piśmie skierowanym do wojewody łódzkiego).

(...)- Wprowadzono nową specjalizację po to, aby zatrudnić ludzi z Gaboru. Dwaj znajomi dyrekcji i właścicieli Gaboru zostali zatrudnieni w naszej szkole, a teraz, kiedy wykryto te nieprawidłowości związane ze specjalizacją, do zwolnienia był przeznaczony pan Ostrowski - mówi z kolei Danuta Najmrocka, pedagog szkolny. - Tymczasem zatrzymano nauczyciela, który pracuje u nas 3 lata, który nie ma doświadczenia w pracy nauczycielskiej. Ponadto dyrekcja, zwalniając nauczycieli, w tym roku nie przedstawiła kryteriów zwolnień. Dyrekcja twierdzi, że jest odwrotnie, że z każdym nauczycielem, rozmawiając o zwolnieniach, przedstawiła te kryteria indywidualnie dla każdego. Kryteria przedstawione w Ustawie o systemie oświaty mówią o tym, że nauczyciele najbardziej doświadczeni powinni być zatrzymywani (dyplomowani, mianowani, z dużym stażem), a nie kontraktowi czy stażyści. Zwalniani są nauczyciele z grupy, która przeciwstawia się temu, co się dzieje w szkole.

Jak twierdzi pani pedagog, wszystko zaczęło się 2 - 3 lata temu, kiedy w szkole powstać miał nowy regulamin rady pedagogicznej. - Chcieliśmy ten regulamin ustalić wspólnie, tymczasem dyrekcja przedstawiła nam już gotowy. Nie chcieliśmy się na to zgodzić ze względu na to, że w tym regulaminie nie było zapisu o możliwości tajnego głosowania w sprawach personalnych. Poszliśmy do dyrekcji z propozycją powołania zespołu, który zająłby się utworzeniem regulaminu. Dyrekcja nie wyraziła na to zgody. Przedstawiła zespół, który rzekomo opracowywał ten regulamin. W skład tego zespołu wchodziła obecna dyrektorka i jedna z właścicielek szkoły Gabor i jeszcze jedna pani blisko związana z ówczesną dyrekcją. Został zatwierdzony regulamin, w którym co prawda mamy możliwość tajnego głosowania, ale o każdorazowym tajnym głosowaniu decyduje jawne głosowanie – opowiada Danuta Najmorcka.

Właśnie wtedy grupa nauczycieli rozpoczęła swój cykl wycieczek, kolejno do: kierownika Referatu Edukacji, prezydenta, wiceprezydenta. Były pisma, spotkania, o pomoc poprosili też szefa piotrkowskiej Solidarności. - On jako jedyny pomagał nam w tej sprawie, jednak po dwóch latach okazało się, że jest bezsilny, bo zarówno prezydent, jak i wiceprezydent nic sobie z tego nie robią. W dodatku kierownikiem Referatu Edukacji został Radosław Kaczmarek, również człowiek Gaboru. Mówi się, że Gabor jest po prostu “kuźnią talentów”, bo stamtąd wywodzi się wielu dyrektorów szkół. To są wszyscy ludzie Gaboru, którzy jednocześnie są ludźmi prezydenta i uważamy, że są między innymi po to, aby prowadzić kampanię wyborczą prezydenta. Służy to utrzymaniu władzy. Kiedy chodziliśmy do prezydenta i wiceprezydenta, za każdym razem odpowiadali, że nie ma żadnego łamania prawa. Po naszych interwencjach w różnych urzędach, zaczęły się wobec nas szykany. Zanim zaczęliśmy się sprzeciwiać tym wszystkim działaniom, zwolnione zostały dwie nauczycielki, również nieprawnie. Poszły do sądu i wygrały sprawę z dyrekcją. Urząd Miasta płaci tym nauczycielkom odszkodowania. Nie było to jednak nauczką dla dyrekcji właśnie dlatego, że władza pozwalała dyrekcji na taką politykę. W kolejnym roku szkolnym zwolnione zostały kolejne osoby, tym razem już z naszej grupy. Dziewczyny poszły do sądu, jedna z nich sprawę wygrała, a to oznacza kolejne odszkodowania. W tym roku szkolnym zostały zwolnione kolejne 3 osoby z naszej grupy - opowiada pedagog szkolny.

Jak sami mówią, początkowo grupa protestujących składała się z 11 osób. Dziś z grona tego zostały dwie, które zachowały pełny etat, pozostałych zwolniono lub etat ograniczono. - W pierwszym roku zabrano mi połowę etatu, a połowę mojego etatu przejęła właścicielka szkoły Gabor. Ja przystałam na takie rozwiązanie, bo sugerowano mi, że to tylko na jeden rok. Oczywiście, tak jak wszyscy podejrzewali, zwolniono mnie. Przyjęto następną nauczycielkę, również z Gaboru. Zwróciłam się do sądu, który w pierwszej i drugiej instancji przywrócił mnie do pracy - mówi jedna z nauczycielek, która wolała zachować anonimowość. - Pisma, które wysyłaliśmy do różnych urzędów nawet nie były skargami. To po prostu były pytania, czy tak być może. Natomiast pan Kaczmarek stwierdzał, po rozmowie z panią dyrektor, że wszystko jest w porządku, a te nieprawidłowości, które zostały ujawnione, są już naprawione. Ale my już wtedy wiedzieliśmy, że wyrok na każdego z nas jest podpisany. Wszyscy jesteśmy nauczycielami dyplomowanymi, pracujemy w tej szkole od dłuższego czasu i jako jedyni jesteśmy w tej grupie, która nie ma związków z prywatną spółką Gabor. Jesteśmy przekonani, że całe zło leży w tym, że jest podział. Jeżeli w radzie pedagogicznej 3/4 nauczycieli to osoby uczące w obydwu szkołach, to nie jest to zdrowa sytuacja.

Naruszanie prawa w szkole przy Sienkiewicza? - Nic nie wiem na ten temat – mówi Radosław Kaczmarek, kierownik Referatu Edukacji w Urzędzie Miasta w Piotrkowie, który dodaje, że u niego nauczycieli z “Oksfordu” z oficjalną skargą nie było. - Poza tym zdaje się, że dyrektor jest kierownikiem jednostki i to on prowadzi politykę kadrową. Referat Edukacji kadrami się nie zajmuje. Z tego, co wiem, to nie było tam żadnych nieprawidłowości. Były dwie sprawy w sądzie, jedna została przegrana przez dyrekcję szkoły, w efekcie nauczyciel został przywrócony do pracy, a druga została wygrana przez dyrekcję szkoły (...).

(...) my zajmujemy się ogólnym funkcjonowaniem placówek, finansowaniem ich, remontami i... tyle - powiedział nam kierownik, który stwierdził również, że nie posiada żadnej wiedzy o wypłacaniu zwolnionym nauczycielom odszkodowań. - Nie miałem i nie mam żadnych związków ze szkołą Gabor - dodał R. Kaczmarek. A jak kierownik Referatu Edukacji ocenia pracę pani dyrektor? - Dobrze – odpowiada (...)”


Pod artykułem kilka ciekawych komentarzy:





~www (Gość)
24.08.2012 09:35
Radosław Kaczmarek obecny kierownik referatu edukacji to:
1. nauczyciel historii w ekonomiku
2 następnie dyrektor ekonomika
3. kandydat do rady miasta z listy chojniak i przyjaciele
4. kierownik referatu edukacji po tym jak nie dostał się do rady miasta.
Nauczyciele, proponuję złożyć zawiadomienie do prokuratury min w związku z niedopełnieniem obowiązków przez kierownika i prezydenta związanym z nadzorem na jednostka oświatową, na dyrekcję w związku z niedbaniem o dyscyplinę finansów (rozdmuchiwanie godzin, przegrane sprawy które kończą się płaceniem odszkodowań).
cytat
pikus
~pikus (Gość)
24.08.2012 10:52
Może jednak trzeba przyjrzeć się bliżej tej sprawie a nie umywać ręce. W tej szkole nie jest chyba dobrze a szczególnie jeśli chodzi o gospodarowanie pieniędzmi i zakrawa to na mobbing. Nikt nie nad tym kontroli? I kuratorium umywa ręce i samorząd, pod który podlega szkoła. A co z nauczycielami, pracownikami?

P.O.
~P.O. (Gość)
24.08.2012 13:30
ciekawe dlaczego w ty artykule nie wspomniano wyrazu "Włodarczyk" przeciez to słowo klucz.

P.i.S.
~P.i.S. (Gość)
24.08.2012 13:54
"P.O." napisał(a):
ciekawe dlaczego w tym artykule nie wspomniano wyrazu "Włodarczyk" przecież to słowo klucz.

A czy możesz mniej tajemniczo? Prosimy o wyjaśnienia.

wwww
~wwww (Gość)
24.08.2012 15:26
Kluczem jest Pan Włodarczyk, czyżby miał wszystkich w kieszeni??\
Dziwne jak to jest, że pomimo tego, że konstytucja zapewnia bezpłatną edukację powstają takie cuda jak GABOR i inne. Po tych szkołach ludzie maja matury a nie znają pojęcia potęgi, choć matura z matmy zdana w Gaborze.
No ale czego się spodziewać jeśli zachęta ma być "wystawiamy zaświadczenia do ZUS, WKU..."


97-300
24.08.2012 18:19
"P.O." napisał(a):
ciekawe dlaczego w ty artykule nie wspomniano wyrazu "Włodarczyk" przeciez to słowo klucz.
I wszystko jasne!!!

24.08.2012 20:35


cytat
lolo
~lolo (Gość)
24.08.2012 21:01
czy w tym artykule maczała swe brudne paluchy bezzębna Jadwiga???!!!!!
cytat
645
~645 (Gość)
24.08.2012 21:37
Tak się dzieje w spółkach miejskich,szkołach i urzędzie.Dobrze że jest coraz więcej ludzi którzy o tym głośno mówią.Etaty tylko dla swoich,ale przyjdzie czas że trzeba będzie za to łajdactwo zapłacić.Miasto komuchów i kolesiów.Co na to PiS i Macierewicz jako koalicjanci.WSTYD I HAŃBA gdzie wy jesteście?

brat lola
~brat lola (Gość)
24.08.2012 22:51
"lolo" napisał(a):

czy w tym artykule maczała swe brudne paluchy bezzębna Jadwiga???!!!!!
...coś jest "na rzeczy"... chyba brakło na kamele i spełnia się teraz literacko.

jaki
~jaki (Gość)
25.08.2012 08:45
w naszym kraju naturalnym jest że wygrany bierze wszystko , skoro wygrał krzysztof to cała ekipa na etaciki do urzędu.
w wolnej chwili obejrzyjcie sobie fotki z ogłoszenia wyników wyborów na prezydenta miasta i zadajcie sobie pytanie kto z zebranych tam "sztabowców" nie znalazł etatu w urzędzie , radzie , spółce .... .
moim zdaniem nepotyzm w piotrkowskim wydaniu może posłużyć jako krajowy wzorzec.

cytat
wew
~wew (Gość)
25.08.2012 10:44
"645" napisał(a):
Co na to PiS i Macierewicz jako koalicjanci.WSTYD I HAŃBA gdzie wy jesteście?
Z tego co się orientuję to "Razem dla siebie" nie jest w koalicji z PIS ani z PO. Oni sa tylko dla siebie, a radnych przekonuja np. zakupem hali balonowej....


qwww
~qwww (Gość)
25.08.2012 10:47
...za to polityka generalnie interesuje się Błaszczyńską. Zupełnie ta polityka Błaszczyńskiej nie przeszkadzała zasiadać w charakterze członka Rady Nadzorczej Przedsiębiorstwa Komunalnego Sp. z o.o. w Moszczenicy, razem z Mieczysławem Kacperkiem i Olgą Kacperek, natomiast aktualnie nie przeszkadza jej ta polityka zasiadać w Radzie Nadzorczej Piotrkowskich Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o.
Cóż, zasiadał i zasiada w różnych radach nadzorczych mąż, czemu nie może zasiadać jeszcze żona dla podreperowania dochodów rodziny.
cytat
~lola (Gość)
25.08.2012 12:55
Zaprawdę powiadam wam że przyjdzie chwila w której chuligani i łobuzi zapłacą za krzywdy ludzi,powyrzucanych i wyklętych.

ciekawy
~ciekawy (Gość)
25.08.2012 21:17
A pani dyrektor to umiała załatwić pracę swojej córce zaraz po studiach

cytat
miki
~miki (Gość)
26.08.2012 09:47
Szkoły Gabor to niezły przekręt.Im tylko chodzi o to żeby jak najwięcej uczniaków się przewinęło nie dbając o poziom kształcenia.Poziom kształcenia osiągnął dno
cytat
absolwent gaboru
~absolwent gaboru (Gość)
26.08.2012 12:41
Potwierdzam słowa poprzednika-totalne dno od samego początku. Ta szkółka niedzielna nie powinna mieć prawa bytu. Jak możemy mówić o poziomie nauczania w Piotrkowie jak taki twór produkuje takie niedołęgi!!!
cytat
wasz
~wasz (Gość)
26.08.2012 18:16
Do absolwenta gaboru. Jak taki niski poziom to, dlaczego wybrałeś tą szkołę przecież pełno jest innych szkół w Piotrkowie. Jesteś absolwentem gaboru i tak o sobie piszesz „…taki twór produkuje takie niedołęgi!!!” Gratuluję!!!
~luzik (Gość)
27.08.2012 10:34
Żal mi tych naiwnych belfrów. Nie wiedzą, że w piotrkowskiej "prywatnej oświacie" od dawna mają ciche udziały główni gracze piotrkowskiej sceny politycznej - od urzędu poprzez starostwo i posłów ? Oczywiście - nie wszyscy prominentni działacze weszli w ten biznes. Ale interes jest interesem i nikt nie wychyli się spoza układu, nawet jeśli w biznes wszedł oficjalnie polityczny wróg.
A biznes to przedni. Forsa, którą dostaje się od państwa na 1 zarejestrowanego głąba, któremu nie chce się nawet chodzić na zajęcia, jest naprawdę przyzwoita. Przy 200 takich głąbach to można już żyć pysznie.
I niech ktoś rozwikła taką zagadkę: jak przeprowadzić zajęcia w 7 oddziałach (klasach), kiedy zajęcia trwają 8 godz. dziennie, a ma się do dyspozycje 2 salki lekcyjne? No i tych ponad 200 głąbów???
cycu
~cycu (Gość)
31.08.2012 23:18
"akan" napisał(a):

No i święta prawda.
cytat
bingo
~bingo (Gość)
01.09.2012 15:19
"cycu" napisał(a):

"cycu" napisał(a):
No i święta prawda.

Racja 100%.
cytat
nauczyciele
~nauczyciele (Gość)
01.09.2012 18:00
Tydzień i Dziennik wzięli się wreszcie za "włatcuf móh" z UM.
Aleksandra Stańczyk, Katarzyna Babczyńska i Paweł Larecki - wielkie Wam podziękowania.
cytat
brawo!
~brawo! (Gość)
3 dni temu, 17:35
"nauczyciele" napisał(a):
Tydzień i Dziennik wzięli się wreszcie za "włatcuf móh" z UM.
Aleksandra Stańczyk, Katarzyna Babczyńska i Paweł Larecki - wielkie Wam podziękowania.

Brawo!




Więcej:




Zaraz... Czy ja czasami nie o sobie czytam?

Czy to nie na moje miejsce Włodarczyk bezprawnie zatrudnił dwie osoby, dobrze sobie znane? Czy to nie Włodarczyk złamał prawo, czyniąc państwową Szkołę sobie i tylko sobie poddaną?

Czy to nie ja byłam u wiceprezydenta Kacperka w maju 2010? Czyż nie było przy tej rozmowie Pani I. Komolibus? Cholera jasna, gdzie ja schowałam nagranie tej rozmowy?

Czy pan Chojniak nie był poinformowany? Był i to mocno. Ale ktoś o tak miedzianym czole, jakie widzieliśmy 3. września tego roku w amfiteatrze miejskim...

Pisałam także do Wojewody; rozmawiałam z jej doradcą do spraw oświaty, ale ta pani już nie jest doradcą; wysiadła. Podobnie, jak wysiadła I. Komolibus.

Byłam na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej, kiedy jeszcze jej Przewodniczącym był Pan Kozłowski, a Pan Dziemdziora Przewodniczącym Rady. Uchwała z „zajścia” jest w BIP-ie UM, jak kto ciekawy. Rada Miasta jest pozbawiona jakichkolwiek kompetencji, nikt nic nie może, a w ogóle to niech ja się zamknę – to przeczytają Państwo. W BIP-ie. Źle mi się rymuje.

Kochani z „Oksfordu”! Tu nie tylko pisać po lokalnych portalach, ale i podawać ich adresy. Gdzie się da. Jak przyjdzie czas.

Ja swojego bloga nie piszę, bo się realizuję literacko. Robię sobie notatki na bieżąco i tyle. Oczywiście – nie wolno o tym zapominać – achiwizuję wszystko. Nie strzela się z procy do słonia; należy zgromadzić taki arsenał dokumentów (im bezczelniejsze i głupsze ze strony przeciwnika, tym lepiej), żeby zainteresować łowców słoni, którzy nie używają procy, ale, zapewniam, bardziej skutecznej broni. Przepraszam, nie wiem, jak to przeredagować, żeby się nie rymowało idiotycznie.

Wróćmy do naszych baranów.


Sekretarką w „Gaborze” przez długie lata była ta sama osoba, która była sekretarką w SP 8. Nie muszę chyba przypominać, kto jest derechtorem Ósemki? I w jaki sposób zamieszany jest w „Gabor”?

Kiedy D. zorientowała się, jakiego typu i wielkości robi się przekręty i w „Gaborze”, i w SP 8, wypisała się z tego. Z „Gaboru” odeszła w październiku 2007r., zaś w maju 2008 poszła na bruk z SP 8. Miała dość, bała się, biedna, że wyląduje w mamrze... Biedna, piszę, bo nie wiedziała, że święte piotrkowskie przestępcze krowy mogą zamieść pod dywan absolutnie wszystko z pomocą wymiaru, w cywilizowanych społeczeństwach nazywanego: „sprawiedliwości”.

Wówczas atak przypuścił Z.W.

D. wiedziała za dużo i należało się Jej pozbyć. Wszystko jedno, jak... Byle szybko:





Ale to nie gwarantowało sukcesu; należało Ją przygwoździć, pozbawiając czci i wiary. Zrobiono z niej zatem przestępcę. Świadkiem zasadniczym i najważniejszym w procesie karnym o to, że jakoby D. podżegała do popełnienia przestępstwa szacownego Zbigniewa, była pani Ewa Skura, główna księgowa SP 8.

Tu należą się Czytelnikowi słowa wyjaśnienia:
Pani Skura skończyła jakąś zawodówkę, stała za ladą w jakimś sklepie, a następnie zrobiła maturę w liceum dla pracujących. Przygarnął ją w czerwcu istniejący wówczas MZEAS, ale we wrześniu MZEAS już nie istniał, więc pani Skura została przydzielona do SP 8. Została zatrudniona przez Z.W. jako główna księgowa w szkole, zaś D. odsunięto od spraw finansowych.

Jakieś tam wiejskie koligacje są podobno przy okazji, ale to już włóżmy do magla, bo ludzie różne rzeczy plotą, a tu idzie o kasę. A, kasa, jak wiadomo, rzecz święta i za przekręty na tle kasy idzie się do pierdla. O finansach, jedynie moich, piszę na stronie, jak Państwo wiedzą: www.mariagladysz.tk  Strona wchodzi, tylko trzeba się postarać, bo informatoły- kolaboranci chcą ją wyautować. Jeszcze raz zapewniam, że strona jest bezpieczna.

Są tam skany dokumentów.

Nie dziwię się, że od pewnego czasu Z.W. pojawia się w sali sądowej właśnie w towarzystwie pani Skury. Tak było i wczoraj. Ale – o tym innym razem.

Pani Skura to bardzo atrakcyjna, miła pani. Ma słodki głos, jest współczująca z ustami w ciupik i współczująco kiwa główką (fajne słowo: „kiwa”). Raz jeden słyszałam ją wrzeszczącą i zapewniam, że pani Magda Gessler siada. W obyciu, chamstwie i pewności siebie.

A takie, jak wiadomo, misie lubią najbardziej.

Pani Skura była także świadkiem w sprawie, kiedy przestępca Z. W. robił ze mnie przestępcę. Bardzo wiarygodnym świadkiem.

Tak, pani Ewo, kombinuj pani teraz, nie śpij w domu, śpij na karimacie w szkole. I tak nie wyprostujesz tego, co zwinięte w supeł. Bowiem i ja, i inni, mamy oryginały dokumentów.

Ale śpij spokojnie, maleńka: ktoś to sprawdzał, ktoś aprobował...

Ciąg dalszy wkrótce.