niedziela, 4 listopada 2012

CD3

 

                                                          KOMISJA DYSCYPLINARNA

                                                                   





Pomyślałam sobie naiwnie, że władza nadrzędna powinna mieć jakieś wiadomości z terenu; że może tu jest tak, jak jest, bo wszystko wsiąka w piotrkowski piach?



Dnia 8 listopada 2010r. zostaje wysłana skarga do Komisji Dyscyplinarnej przy Wojewodzie Łódzkim.  Do marca 2011r. nie mam żadnej odpowiedzi.





Piotrków Tryb., dn. 08.11.2010r.

 Maria Gładysz

Nauczyciel SP nr 8 w Piotrkowie Tryb.

zam.: ul. Mickiewicza 30

97-300 Piotrków Tryb.

 Do Komisji Dyscyplinarnej   

Dla Nauczycieli   

Al. Kościuszki 120a   

90-446 Łódź   





Wnoszę o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego w stosunku do dyrektora Szkoły Podstawowej nr 8 im. Emilii Plater w Piotrkowie Tryb., ul. Sienkiewicza 8, Zbigniewa Włodarczyka.



Wyżej wymienionemu dyrektorowi zarzucam złośliwe i uporczywe łamanie prawa pracy, nękanie mnie, podawanie fałszywych informacji.



Swoimi działaniami dyrektor Zbigniew Włodarczyk złamał wszystkie zasady etyki zawodu nauczyciela i dyrektora:

- zasadę praworządności,

- zasadę zgodności własnych działań z prawem,

- zasadę niedyskryminowania,

- zasadę bezstronności,

- zasadę obiektywizmu,

- zakaz nadużywania uprawnień.



Naruszył także art. 40 Ust. o Systemie Oświaty, nie tylko nie wstrzymując uchwały Rady Pedagogicznej naruszającej obowiązujące przepisy prawa, ale wręcz dążąc do jej przegłosowania.



Konflikt między mną a dyrektorem Zbigniewem Włodarczykiem istnieje od dawna, ale po moim powrocie do pracy z urlopu dla poratowania zdrowia (03.06.2009r.) gwałtownie się zaostrzył.

Podczas mojej nieobecności (wspomniany urlop), dyrektor zatrudnił osoby na zastępstwo. Z mojej wiedzy wynika, iż umowa zawarta na zastępstwo rozwiązuje się automatycznie z chwilą ustania przyczyny usprawiedliwionej nieobecności pracownika. Nie ulega wątpliwości, że moja nieobecność była usprawiedliwiona i ustała dn. 03.06.2009r. Mój etat został podzielony w ten sposób, iż dyrektor zatrudnił kilku polonistów w placówce, gdzie są dwa etaty.

Dn. 03.06.2009r. wracam do pracy i przepracowuję cztery godziny lekcyjne – zgodnie z dostarczonym mi planem.

Na początku ostatniej godziny lekcyjnej do sali wchodzą: dyrektor Zbigniew Włodarczyk, zastępca dyrektora – Ewa Napora oraz towarzyszące im dwie nieznane mi osoby. Nie zostałam uprzedzona o planowanej hospitacji. Jedna z tych osób informuje mnie, iż „przyszliśmy zobaczyć, jak pani sobie radzi”. O ile mi wiadomo, żadna z tych dwóch osób nie jest w żaden sposób związana z oświatą, natomiast mój staż pracy nauczyciela wynosi 26 lat, a ostatnia ocena jest wyróżniająca. Poczułam się sprowadzona do roli przedmiotu na wystawie, któremu może przyglądać się każdy z ulicy. Jeszcze raz powtarzam, iż był to pierwszy dzień pracy po moim powrocie z rocznego urlopu dla poratowania zdrowia.

Następnego dnia kieruję zapytanie do dyrektora Zbigniewa Włodarczyka, na które nie uzyskuję odpowiedzi (zał. nr 1). Nie muszę nadmieniać, jak bardzo byłam zdenerwowana i jak bardzo poczułam się upokorzona zaistniałą sytuacją.

Następnego dnia otrzymuję pismo od dyrektora, z którego to pisma treścią całkowicie się zgadzam i przyjmuję polecenie do realizacji (zał. nr 2). Tak też pracuję do końca roku szkolnego 2008/2009, albowiem pismo dokładnie określa czas zmiany rodzaju wykonywanej przeze mnie pracy, bez zmiany obowiązującego mnie pensum. W tym czasie dyrektor Szkoły, Zbigniew Włodarczyk, nie przedstawia mi żadnej nowej umowy o pracę ani porozumienia zmieniającego.

Dn. 30.06.2009r. ma miejsce posiedzenie Rady Pedagogicznej, gdzie dyrektor odczytuje przydział na następny rok szkolny i przeznacza mnie na stanowisko wychowawcy świetlicy szkolnej, tym samym zmieniając mi warunki pracy i płacy (zapisy w księdze protokołów). Podkreślam, iż nie otrzymałam wcześniej żadnych informacji na ten temat, jak również dyrektor nie odbył ze mną żadnej rozmowy.

Dyrektor Zbigniew Włodarczyk nie tylko próbuje dokonać bezprawnego przeniesienia mnie po zakończeniu ruchu służbowego, ale nie powiadamia również o swoim zamiarze Związków Zawodowych.

Podczas posiedzenia Rady wyrażam stanowczy sprzeciw, przytaczając stosowne artykuły z Karty Nauczyciela i Ustawy o Systemie Oświaty. Dyrektor twierdzi, iż organizacja pracy Szkoły zależy wyłącznie od niego.

Dn. 13.07.2009r. kieruję pisma do Kuratorium Oświaty, Delegatura w Piotrkowie Tryb. (zał. nr 3) oraz do Referatu Edukacji przy Urzędzie Miasta w Piotrkowie Tryb. (zał. nr 4) z  prośbą o pomoc. Na dzień 17.07.2009r. datowana jest „odpowiedź” kierownika Referatu Edukacji. (zał. nr 5). Jest to kopia pisma do dyrektora Z. Włodarczyka; mnie natomiast nie dostarcza żadnych informacji.



Podczas posiedzenia Rady Pedagogicznej w dn. 28.08.2009r., dyrektor Zbigniew Włodarczyk ponownie upiera się, iż ma prawo zmienić mi warunki pracy i płacy bez mojej zgody. Ponownie wyrażam swój sprzeciw; dyrektor nie reaguje.



Dn. 02.09.2009r., podczas chaosu rozpoczęcia zajęć lekcyjnych, działając pod naciskiem koleżanek („zrób coś, tam rodzice stoją i chcą się dowiedzieć, co ze świetlicą”) oraz pod wpływem błędu, zajmuję się uczniami w świetlicy. Tego dnia sekretarz szkoły, pani Urszula Księzka, przynosi mi do świetlicy pismo z informacją dyrektora, iż moje pensum od dn. 01.09.2009r. wynosi 26/26 – wychowawca świetlicy (zał. nr 6). Odmawiam podpisu. Pismo to pozbawione jest podstaw prawnych oraz informacji o trybie odwoławczym. Wobec braku reakcji dyrektora Zbigniewa Włodarczyka, jestem przekonana, że ponieważ moja umowa o pracę jest ważna, pracując 26 godzin z dziećmi, realizuję 8 godzin ponadwymiarowych (zał. nr 7). Ponieważ zgodnie z obowiązującym prawem, nauczyciel musi wyrazić zgodę na realizację godzin ponadwymiarowych ponad 4 godziny,  dn. 15.09.2009r. kieruję do dyrektora Zbigniewa Włodarczyka stosowne pismo (zał. nr 8). Nie otrzymuję odpowiedzi, co uważam za zgodę. Mimo wszystko udaję się po potwierdzenie informacji do wicedyrektor Szkoły, Ewy Napory, która zaprzecza, jakobym pracowała zgodnie z posiadaną przeze mnie umową (18 godzin/etat). Potwierdza ona stanowisko dyrektora z dn. 02.09.2009r., jakoby mój etat wynosił obecnie 26/26 – wychowawca świetlicy. W związku z tym postanawiam podjąć bardziej radykalne działania.



Dn. 15.09.2009r., po południu, odbywa się posiedzenie Rady Pedagogicznej, podczas którego dyrektor Zbigniew Włodarczyk pomija milczeniem złożenie przeze mnie w sierpniu wniosku o rozpoczęcie stażu na nauczyciela dyplomowanego. Nie wymienia mnie do protokołu. Zarzucam dyrektorowi łamanie prawa. Wobec braku reakcji dyrektora, w poczuciu absolutnej bezsilności, zapowiadam wezwanie Policji na dzień 17.09.2009r. (zapisy w księdze protokołów), celem sporządzenia notatki służbowej przez Policję, w której wyjaśnię swoje stanowisko i zwrócę uwagę organom ścigania na fakt łamania praw pracowniczych przez dyrektora Zbigniewa Włodarczyka.



Mimo wszystko, pełna dobrej woli i chęci porozumienia się z dyrektorem, w przeddzień, tj. dn. 16.09.2009r., kieruję do dyrektora pismo, w którym domagam się wyjaśnienia kwestii spornych związanych z moim zatrudnieniem (zał. nr 9). Tego samego dnia dyrektor, w obecności zastępcy, Ewy Napory, wręcza mi do poprawy złożony mu przeze mnie w sierpniu plan rozwoju zawodowego wraz z pismem przewodnim (zał. nr 10). Z pisma wynika, iż nie jestem nauczycielem języka polskiego, ale wychowawcą świetlicy (16.09.2009r.). Podkreślam, iż zgodnie z  posiadaną – ważną – umową o pracę i posiadanymi kwalifikacjami, jestem nauczycielem języka polskiego.



Swoimi działaniami dyrektor uniemożliwia mi rozpoczęcie stażu na kolejny stopień awansu zawodowego.



Zapowiadam po raz kolejny zamiar wezwania Policji i zakończenie bezpośredniej pracy z dziećmi w dn. 17.09.2009r. po przepracowaniu 19 godzin (18 godzin – etat + godzina wynikająca z art. 42 Karty Nauczyciela). Tym samym odmawiam świadczenia pracy bez zapłaty.



W dn. 17.09.2009r. rano, dyrektor Zbigniew Włodarczyk, przynosi mi do świetlicy szkolnej pismo składające się z dwóch punktów, gdzie punkt drugi wyklucza logikę punktu pierwszego (zał. nr 11). Natychmiast na nie odpowiadam, apelując do dyrektora o zapoznanie się z treścią mojej ważnej umowy o pracę, na którą sam się powołuje (zał. nr 12).



Tego samego dnia o godzinie 10:15 wzywam Policję do Szkoły w celu sporządzenia notatki służbowej: Że i dlaczego kończę pracę i że nie odpowiadam, po skończonej bezpośredniej pracy z dziećmi, za bezpieczeństwo dzieci, którym dyrektor ma obowiązek zapewnić opiekę. Notatka zostaje sporządzona i podpisana przez troje pracowników Policji, dyrektora Zbigniewa Włodarczyka, pedagog szkoloną – Renatę Fontowicz oraz mnie. Notatka znajduje się w dokumentach Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Tryb.



Dn. 21.09.2009r. dyrektor Zbigniew Włodarczyk wręcza mi dwa pisma: notatkę służbową (zał. nr 13) oraz porozumienie zmieniające (zał. nr 14), na które nie wyrażam zgody. Bardzo proszę zwrócić uwagę na datę sporządzenia notatki służbowej oraz na daty zawarte w notatce.



Od dn. 17.09.2009r. realizuję 19 godzin bezpośredniej pracy z dziećmi (zgodnie z ważną posiadaną umową o pracę). Dziewiętnasta godzina mojej pracy upływa o godzinie 10-tej każdego czwartku. Za każdym razem kieruję do dyrektora pismo z prośbą o zapewnienie opieki dzieciom w świetlicy i zawsze opuszczam miejsce pracy dopiero po przybyciu mojego zmiennika (zał. nr 15, 16, 17, 18, 10). Nigdy zatem, w jakikolwiek sposób, nie naraziłam dzieci na niebezpieczeństwo.



Natomiast to dyrektor, Zbigniew Włodarczyk, naraził na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ucznia kl. Ib naszej Szkoły, poprzez to, że po skończonych lekcjach (informatyka), w dn. 23.09.2009r., uczeń Jakub Rogut, pozostawiony został przez dyrektora Zbigniewa Włodarczyka bez opieki. O sytuacji tej powiadomiłam Kuratorium Oświaty, Delegatura w Piotrkowie Tryb. oraz Referat Edukacji w Urzędzie Miasta w Piotrkowie Tryb. (zał. nr 20). Z otrzymanych odpowiedzi wynika, że urzędnicy zrzucają odpowiedzialność za bezpieczeństwo dziecka na mnie (zał. nr 21, 22).



Jestem jedną z osób, które zaobserwowały, iż dyrektor Szkoły pozostawiał bardzo często dzieci w pracowni informatycznej bez opieki. Osobiście, w dn. 26.04.2010r. sprawowałam opiekę nad klasą I podczas pierwszej godziny lekcyjnej, ponieważ usłyszałam bardzo duży hałas w pracowni informatycznej. Okazało się, iż jest to lekcja informatyki w kl. I z p. Włodarczykiem, który pozostawił siedmioletnie dzieci z włączonymi komputerami samopas. Zaniepokojona hałasem, weszłam do pracowni informatycznej i zastałam tam sceny, które nie mają prawa mieć miejsca w szkole. Zaprowadziwszy porządek, sprawowałam opiekę nad dziećmi w zastępstwie p. dyrektora do końca godziny lekcyjnej. Świadkami tego zdarzenia były woźne, dyżurujące wówczas na korytarzu.



Od chwili zaostrzenia się konfliktu między mną a dyrektorem Włodarczykiem, tenże tworzy wokół mojej osoby atmosferę niechęci i wykluczenia z grupy. Dyskredytuje mnie w oczach kolegów, rozpowszechnia plotki, krytykuje moje życie prywatne, atakuje moje wierzenia religijne i przekonania polityczne (jestem członkiem SLD, a dyrektor Prawicy Razem). W Szkole panuje bardzo niezdrowa atmosfera. Nauczyciele przestali ze sobą rozmawiać; wyraźnie odczuwalny jest rozłam wśród nauczycieli. Nie wpływa to z całą pewnością korzystnie na jakość procesu dydaktyczno - wychowawczego tej Szkoły.



W październiku 2009r. dyrektor Zbigniew Włodarczyk doprowadza złośliwie i z premedytacją do sytuacji, kiedy nie mogę się wywiązać z obowiązków, ponieważ nie zostałam o ich istnieniu powiadomiona po powrocie z urlopu dla poratowania zdrowia. Zostaję ukarana naganą za nieobecność podczas konsultacji z rodzicami w dn. 05.10.2009r. Wspomniany obowiązek konsultacji ustanowiony został podczas mojej nieobecności w pracy, spowodowanej chorobą. Nikt nigdy nie powiadomił mnie o nowych obowiązkach nauczycieli. Następnie dyrektor – Zbigniew Włodarczyk – uznał moją nieobecność za lekceważenie obowiązków. Nikt rozsądny nie spodziewa się chyba, że podczas tak ostrego konfliktu między mną a dyrektorem, dałabym świadomie jakikolwiek powód do karania mnie.



Z powodu bardzo bliskich związków funkcjonalnych, Sąd w Piotrkowie Tryb. oddalił mój pozew o uchylenie kary nagany. Nie badano ani moich akt osobowych, ani księgi zarządzeń. Złożyłam skargę na działania Sądu do Przewodniczącego Sądu Okręgowego.



Jednocześnie dyrektor, nie podając podstaw prawnych ani trybu odwoławczego, zmniejsza moje uposażenie wedle własnej woli, jak gdyby Szkoła była jego prywatną własnością i nie obowiązywały go przepisy o ochronie wynagrodzeń.



W wyniku działań mobbingowych dyrektora Zbigniewa Włodarczyka, stan mojego zdrowia gwałtownie się pogarsza. Lekarz prowadząca odsuwa mnie od pracy. Do pracy wracam dn. 21.04.2010r. Prawnik, z którym konsultowałam moją sytuację pracowniczą, uświadamia mi, że nie mam prawa wykonywać pracy wychowawcy świetlicy na cały etat, ponieważ nie posiadam stosownej umowy o pracę. W związku z tym, od dn. 21.04.2010r., czekam na przydział obowiązków zgodnie z posiadaną przeze mnie ważną umową o pracę. Kieruję do dyrektora, Zbigniewa Włodarczyka, kilkanaście pism w tej sprawie (zał. nr 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32). Jedyną reakcją dyrektora są ponawiane „prośby” w obecności świadków w celu zmuszenia mnie do działania zgodnie z jego wolą, choć wbrew prawu oraz wystawianie zastępstw za mnie „bez powodu” (zał. nr 33). Chce mnie upokorzyć i zmusić do uległości. Jest bezwzględny w  dążeniu do celu. Wie, w jakiej jestem sytuacji finansowej, chce mnie umęczyć i złamać. Bezprawnie obcina mi pensję; jestem zmuszona do zaciągania wysokooprocentowanych pożyczek. Pan dyrektor Włodarczyk może nawet tego nie rozumie, bo mając dyrektorską zniżkę godzin, pracuje jeszcze w trzech innych szkołach i zasiada w radach nadzorczych co najmniej dwóch istotnych spółek w mieście Piotrkowie Tryb.: MZK i Wodociągi; czerpie również zyski z działalności w charakterze muzyka weselnego.



Podczas posiedzenia Rady Pedagogicznej w dn. 29.04.2010r., dyrektor – Zbigniew Włodarczyk, odczytując projekt arkusza organizacyjnego, przeznacza mnie do pracy w świetlicy szkolnej. Znowu nie zwraca uwagi na mój protest. Ponadto czyni uwagi określające moje postępowanie jako nieetyczne. Przytacza, wyrwane z kontekstu, fragmenty nieprawomocnego wyroku Sądu, milczeniem pomijając stwierdzenia tegoż Sądu: „Zasądza od pozwanego Szkoły Podstawowej nr 8 im. Emilii Plater w Piotrkowie Tryb. na rzecz powódki Marii Gładysz kwotę 8.017,20zł brutto z ustawowymi odsetkami od dn. 23.12.2009r. do dnia zapłaty z tytułu odszkodowania za niezgodną z prawem zmianę stanowiska pracy powódki”.



W obliczu poczucia bezradności i krzywdy, umawiam się na rozmowę z wiceprezydentem Miasta, odpowiedzialnym za sprawy oświatowe, p. Kacperkiem. Rozmowa ta ma miejsce dn. 04.05.2010r., w obecności kierownika Referatu Edukacji, p. Iwony Komolibus. Jak wszystkie moje dotychczasowe próby, nie przynosi ona żadnych rezultatów, chyba że za rezultat uznać bezprawne rozwiązanie ze mną umowy o pracę bez wypowiedzenia.



Otóż w wyniku kolejnego załamania się stanu mojego zdrowia, jestem zmuszona podjąć leczenie od dn. 10.05.2010r.



Dn. 21.05.2010r., pan, wówczas mój dyrektor, Z. Włodarczyk, wysyła pod mój dom konserwatora – pana Roberta Dutkiewicza, z poleceniem widzenia się ze mną. Pan konserwator chce ze mną rozmawiać. Ja bardzo Komisję proszę; z konserwatorem to ja mogę rozmawiać o zepsutym kranie, a nie o moim życiu zawodowym. Odmawiam, traktując rzecz jako najście. Mój towarzysz życia odprawia natręta.



To był piątek. W poniedziałek, dn. 24.05.2010r., o godzinie 8:00 kurier dostarcza mi pismo, które, jak sądzę, pan konserwator chciał mi wręczyć w miniony piątek. Pismo dotyczy rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia i powiada, że byłam zatrudniona na czas nieokreślony. Jest to celowym przekłamaniem, ponieważ od roku 1999 jestem zatrudniona na podstawie mianowania(zał. nr 34, 35).

Jak stanowi prawo, nauczyciela zatrudnionego na podstawie mianowania można zwolnić jedynie za pomocą prawomocnego orzeczenia Komisji Dyscyplinarnej. Tymczasem dyrektor Zbigniew Włodarczyk, przekraczając swoje uprawnienia, zwalnia mnie na podstawie art. 52. par. 1 Kodeksu Pracy.



Mimo próśb kierowanych do Sekretarza Szkoły o jak najszybsze dostarczenie mi świadectwa pracy, a które to prośby niezwłocznie zostały przekazane dyrektorowi Szkoły, Zbigniewowi Włodarczykowi, świadectwo pracy otrzymuję dn. 15.06.2010r. (zał. 36).



W przesłanych mi dokumentach odnajduję również oryginał zaświadczenia o niezdolności do pracy opiewający na czas: od 10.  maja do 1. czerwca 2010r. Tym samym, dyrektor Szkoły, Zbigniew Włodarczyk, nie dopełnił podstawowych obowiązków pracodawcy, tj.: nie wypłacił mi zasiłku chorobowego od dn. 10.05.2010r. do dn. 21.05.2010r.; (24? maja) oraz nie wysłał do ZUS-u oryginału mojego zwolnienia lekarskiego, czym nie dopełnił podstawowego obowiązku pracodawcy, działając wbrew ustawie: Art. 7, 13, 46 i 62 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz.U. z 2005 r. nr 31, poz. 267 z późn. zm.). Tym samym pozbawił mnie środków do życia, ponieważ świadectwo pracy uprawniające mnie o ubieganie się o świadczenie, otrzymałam 15.06.2010 r., a procedury w ZUS-ie są długie. Ponadto, otrzymane przeze mnie 15.06.2010r. świadectwo pracy zawierało bardzo dużo błędów. Pismem z dn. 18.06.2010r. złożyłam na dziennik Szkoły nr 8, do pracodawcy, wniosek o sprostowanie świadectwa pracy. (zał. nr 37). W związku z długotrwałym nieotrzymywaniem żądanego sprostowania, dn. 01.07.2010r., zwróciłam się do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim z wnioskiem o nakazanie sprostowania świadectwa pracy. (zał. nr 38).

Wcześniej złożyłam skargę do Państwowej Inspekcji Pracy na nieprawne działania dyrektora Szkoły. (zał. nr 39).



Szkoła pozwana dokonała w dn. 06.07.2010r. sprostowania mojego świadectwa pracy, wystawionego mi w dn. 28.05.2010r., a które otrzymałam dn. 15.06.2010 r. (zał. nr 40). Sprostowanie to dotyczyło nakładających się okresów zatrudnienia w charakterze nauczyciela i  wychowawcy świetlicy. Nie dokonano natomiast sprostowania odnośnie do wykonywanej przeze mnie pracy w okresie od dn. 01.09.2009r. do dn. 24.05.2010r.



Przypominam, iż ostatnia zawarta ze mną ważna umowa o pracę jest datowana na  01.09.1993r. Zgodnie z nią zostałam zatrudniona na stanowisku nauczyciela w wymiarze 18  godz. etatu zajęć dydaktyczno – wychowawczych w tygodniu. Zgodnie z moją wiedzą, nie podpisywałam od tej pory żadnej innej umowy o pracę.

Tymczasem w „sprostowanym” świadectwie pracy, w punktach: 1, 2 i 8 widnieje zapis: „od 01.09.2009r. do 24.05.2010r. wychowawca świetlicy 26/26”.



Tak zwane sprostowanie świadectwa pracy miało miejsce na skutek i w trakcie kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Jak wspomniałam, kontrola ta odbyła się na mój pisemny wniosek i  miała miejsce w dn. od 06.07. do 09.07.2010r. Kontrola stwierdziła m. in. brak w moim zakładzie pracy, tj. SP nr 8 w Piotrkowie Trybunalskim, oryginałów moich akt osobowych, a w szczególności umów o pracę, co uniemożliwiło pełną ocenę prawidłowości treści świadectwa pracy (zał. nr 41). Stanowczo twierdzę, iż w moich aktach osobowych nie ma podpisanej przeze mnie umowy o pracę na stanowisku wychowawcy świetlicy w wymiarze 26/26. Przypominam, iż umowa taka mogłaby być sporządzona tylko i wyłącznie za moją zgodą (art. 18. Karty Nauczyciela), a takiej zgody dyrektor Szkoły nigdy ode mnie nie otrzymał.



Poza wszystkim, dyrektor Szkoły Zbigniew Włodarczyk w sposób bardzo niefrasobliwy traktuje trudną sytuację swoich pracowników. W związku z ciężką chorobą i bardzo niskim uposażeniem, zwróciłam się do dyrektora Szkoły jako dysponenta Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych o wsparcie (zał. nr 42). Otrzymałam prześmiewczą, a może wynikającą z   niewiedzy (w co trudno uwierzyć, zważywszy na wykształcenie dyrektora Zbigniewa Włodarczyka) odpowiedź, w której powołuje się on na nieistniejącą komisję socjalną i poucza mnie, iż to do niej mam skierować prośbę o zapomogę (zał. nr 43).



Pozostające do wyjaśnienia kwestie finansowe, całkowicie dla mnie niezrozumiałe, powierzam Regionalnej Izbie Obrachunkowej w Łodzi.



Sprawę zupełnego braku nadzoru ze strony organu prowadzącego nad działaniami dyrektora Zbigniewa Włodarczyka powierzam Najwyższej Izbie Kontroli.



Od Państwa zaś oczekuję wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec dyrektora Zbigniewa Włodarczyka za złośliwe i uporczywe, mające znamiona mobbingu, łamanie praw pracowniczych oraz za notoryczne uchybianie godności zawodu nauczyciela.  Szkoła bowiem ma za zadanie m. in. kształtować postawę praworządności i sprzeciwu wobec łamania prawa. Tymczasem dyrektor Zbigniew Włodarczyk kształtuje postawę totalnej uległości wobec władzy, bez względu na jej poczynania; postawę niewolniczego posłuszeństwa i niewyrażania dezaprobaty w obliczu jawnego łamania prawa.



Podkreślam, iż jak dotychczas, wszelkie konsekwencje nieprawnych działań dyrektora Zbigniewa Włodarczyka ponoszę wyłącznie ja. Nic mi natomiast nie wiadomo, by on sam poniósł jakiekolwiek skutki swoich poczynań.



W trakcie opisanych przeze mnie wyżej wydarzeń dyrektor Zbigniew Włodarczyk otrzymuje od Prezydenta Miasta Krzysztofa Chojniaka powierzenie stanowiska dyrektora Szkoły Podstawowej nr 8 im. Emilii Plater w Piotrkowie Tryb. na drugą kadencję.

 

ZAŁĄCZNIKI



Skany dokumentów:



1.      Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 03.06.2009r. w sprawie hospitacji.

2.      Pismo dyrektora Szkoły z dn. 04.06.2009r. informujące o pensum w okresie

        od 04.06.2009r do 19.06.2009r.

3.      Pismo do Referatu Edukacji z dn. 13.072009r. w sprawie zawierania umów

        o pracę w SP nr 8 w Piotrkowie Tryb.

4.      Pismo do Kuratorium Oświaty w Łodzi, Delegatura w Piotrkowie Tryb.

        z dn. 13.07.2009r. w sprawie przydziału godzin na r. szk. 2009/2010.

5.      Odpowiedź Referatu Edukacji z dn. 17.07.2009r.

6.      Pismo dyrektora Szkoły z dn. 01.09.2009r. w sprawie pensum.

7.      Umowa o pracę.

8.      Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 15.09.2009r. z prośbą o uregulowanie

        mojej sytuacji prawnej.

9.      Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 15.09.2009r. w sprawie wyjaśnienia bałaganu.

 10.  Pismo dyrektora Szkoły z dn. 16.09.2009r. w sprawie mojego awansu zawodowego.

 11.  Pismo dyrektora Szkoły z dn. 17.09.2009r. w sprawie przydziału godzin oraz

        mojego statusu zawodowego.

 12.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 17.09.2009r. w sprawie odmowy świadczenia

        pracy bez zapłaty.

 13.  Notatka służbowa z dn. 17.09.2009r.

 14.  Porozumienie zmieniające umowę o pracę.

 15.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 24.09.2009r. w sprawie zapewnienia uczniom opieki.

 16.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 01.10.2009r. w sprawie notatki służbowej.

 17.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 01.10.2009r. w sprawie zapewnienia uczniom opieki.

 18.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 08.10.2009r. w sprawie zapewnienia uczniom opieki.

 19.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 18.10.2009r. w sprawie zapewnienia uczniom opieki.

 20.  Pismo do PIP, Referatu Edukacji i Kuratorium Oświaty, Delegatura w Piotrkowie Tryb

       z dn. 27.10 2009r. w sprawie pozostawienia bez opieki przez dyrektora ucznia

        kl. I SP nr 8.

 21.  Odpowiedź Referatu Edukacji z dn. 23.11.2009r.

 22.  Odpowiedź Kuratorium Oświaty w Łodzi, Delegatura w Piotrkowie Tryb.

        z dn. 17.11.2009r.

 23.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 21.04.2010r. w sprawie ustalenia planu pracy.

 24.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 28.042010r. ponawiające sprawę ustalenia

       planu pracy.

 25.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 29.04.2010r. wyjaśniające moje stanowisko.

 26.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 29.042010r. w sprawie gotowości do pracy.

 27.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 30.04.2009r. w sprawie gotowości do pracy.

 28.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 4.05.2010r. w sprawie gotowości do pracy.

 29.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 5.05.2010r. w sprawie gotowości do pracy.

 30.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 6.05.2010r. w sprawie gotowości do pracy.

 31.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 7.05.2010r. w sprawie gotowości do pracy.

 32.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 10.05.2010r. w sprawie gotowości do pracy.

 33.  Zastępstwa w dn. 7.05.2010r.

 34.  Pismo z dn. 21.05.2010r. rozwiązujące ze mną umowę o pracę bez wypowiedzenia.

 35.  Akt mianowania.

 36.  Świadectwo pracy z dn. 28.05.2010r.

 37.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 16.06.2010r. w sprawie sprostowania

        świadectwa pracy.

 38.  Pozew do sądu o sprostowanie świadectwa pracy z dn. 01.07.2010r.

 39.  Skarga do PIP z dn. 14.06.2010r.

 40.  Świadectwo pracy z dn. 06.07.2010r.

 41.  Odpowiedź PIP z dn. 09.07.2010r.

 42.  Pismo do dyrektora Szkoły z dn. 17.04.2009r. w sprawie zapomogi z ZFŚS.

 43.  Odpowiedź dyrektora Szkoły z dn. 08.05.2010r. na w/w pismo.

CD2

  
WIZYTA W SZKOLE

Pierwszego października 2009 roku około godziny 10:00, zawitali do Szkoły goście: pan Marian Albin i  pani Jolanta Świtek. Ich wizyta miała na celu, jak rozumiem, przestraszenie mnie i zmuszenie do uległości. Pierwsze się udało, drugie nie; bowiem odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu, ale na pokonywaniu go.
                                                                                                   
Szanowny Czytelniku, nawet się nie domyślisz, jakich sposobów używali. W pewnej chwili podejrzewałam nawet, że się znajduję w hiperrealu. Niech Ci wystarczy to, że pan M. Albin, z wykształcenia fizyk, próbował mi wmówić, że zapis w umowie o pracę: „18h/ etat” oznacza, że mam pracować albo 18 godzin, albo etat, co w moim wypadku oznacza 26 godzin. Rowerzysta jedzie z prędkością 15 km/h, to jedzie on albo z prędkością 15 kilometrów, albo godzinę).
Atmosfera gęstniała, a ja nie dawałam oznak strachu, co nie oznacza, że go nie czułam. Rozmowa robiła się mało przyjemna.
 
Pan Albin w pewnej chwili powiedział wyraźnie do mnie: „on panią zwolni”. On – to Z. Włodarczyk. Jakimż to prawem pan Albin, wieloletni pracownik kuratorium, używa takiej groźby?! W jakim celu tej groźby użył?! ON PANIĄ ZWOLNI. No, kto, jak kto, ale pan Albin wie, kto może zwolnić nauczyciela i jak się to odbywa. Pan M. Albin jest Kierownikiem Oddziału Wspomagania Pracy Szkół i Placówek. Pod jego kierownictwem odbyło się kolejne wzorcowe zamiecenie sprawy pod dywan.
 
art. 190 Kodeksu karnego: „Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Nikt nie ma chyba dla nikogo wątpliwości, że słowa te wzbudziły we mnie realną obawę, iż groźba zostanie spełniona. Miałam się zachować zgodnie z wolą grożącego, po to przecież przyszli do szkoły Wizytatorzy.
Nie życzę nikomu, żeby znalazł się w takim stanie psychicznym, w jakim ja się znalazłam. Oto dwie wysoko postawione osoby groźbą nakłaniają mnie do poddania się woli dyrektora. Ja siedzę naprzeciwko i całą energię, jaką posiadam skupiam na tym, żeby nie dać oznak strachu. Przybieram lekki ton, udaję, że mam w nosie to, co mówią do mnie. Wiem, że to, czym mi grożą jest bardzo realne.
Czas pokazał, do jakiego stopnia...

Przez cały czas po powrocie do szkoły żyłam w ciągłym napięciu. Po tamtej rozmowie poczułam się całkowicie zniewolona psychicznie, moje i tak liche poczucie bezpieczeństwa umarło całkiem. Udało się Wizytatorom to, po co przyszli. A może to Włodarczyk poprosił ich o tę „przysługę”? W końcu to on chciał wymusić na mnie posłuszeństwo.
Tak, czy owak, funkcjonariusze publiczni nie powinni byli się tak zachować. W pewnej chwili czułam, ze jeszcze chwila i wybuchnę płaczem. Pożegnałam się więc i wyszłam. Proszę się ze mnie nie śmiać: podczas całej tej rozmowy myślałam o ...Sokołowie.

 Mogłam to zgłosić. Mam niepodważalny dowód. Cały czas o tym wiedziałam. Niech się pan nie martwi, panie Albin, rzecz uległa przedawnieniu. Dlaczego tego nie zrobiłam? Bo nie jestem nim.
 
 

       
  
 

CD

  
POROZMAWIAJMY O PALENIU, CZYLI NAGANA
                                                                             
  
W czasach mojego dziecięctwa i młodości, palenie papierosów należało do obowiązku, jeżeli chciało się należeć do określonej, elitarnej grupy ludzi. Każdy film, który następnie przeszedł do niepodważalnego kanonu, tonął w oparach dymu tytoniowego. Żaden szanujący się aktor, żadna szanująca się aktorka nie mogła się przyznać, że nie pali papierosów. Każde zdjęcie najwybitniejszych pisarzy, polityków,  myślicieli nie obyło się bez papierosa w tle.
  
                                   

Tak dorastało moje pokolenie. Nawet jeśli ktoś nie chciał palić, nawet jeśli ktoś był uczulony na dym tytoniowy – palić musiał. Brak papierosa w ręku wówczas, to tak, jakby się dzisiaj przyznać, iż nie umie się obsługiwać telefonu komórkowego i nie wie się, co to internet. Sprawa szkodliwości palenia wynikła wiele lat później, w momencie, kiedy okazało się, że straty towarzystw ubezpieczeniowych są większe od dochodów koncernów tytoniowych.
 
Żeby wszystko było dopowiedziane, jestem absolutnie po stronie niepalących. Nawet mnie udało się swojego czasu nie palić trzy lata z okładem. To był szczęśliwy okres mojego życia, mimo że waga pokazała pewnego poranka wynik trzycyfrowy i jeszcze trochę.
 Ale wróciłam do palenia, a wkrótce potem okazało się, że palenie jest bez mała przestępstwem i większość palaczy poczuła się jak przestępcy.
 
Ci, którzy palą, wiedzą, a tym, którzy nie palą, wyjaśniam: próbować pozbawić palacza możliwości palenia, to tak mniej więcej, jakby grubasowi zakazać jeść ciastek. Grubas wie dobrze, że nie powinien, że ma otłuszczone serce, a nawet błony bębenkowe (zapytajcie laryngologa, potwierdzi); grubas wie, że każde ciastko zbliża go do śmierci, grubas się wstydzi swojego wyglądu… A przecież jest tyle diet, lekarze do dyspozycji, moda jest bezwzględna… A grubas tyje dalej. Nie mówię tu o osobach dotkniętych chorobą, tylko o złych nawykach żywieniowych.
 
Kończę z beletrystyką i przechodzę do rzeczy.
 
 W dniu 5. października 2009 roku zapaliłam w pomieszczeniu przylegającym do świetlicy szkolnej papierosa. W świetlicy był jeden uczeń, oddalony ode mnie o jakieś piętnaście metrów. Zapaliłam papierosa, wydmuchując dym w okno.
Tak mnie zastał dyrektor Włodarczyk i jego zastępca, bez którego się nie ruszał. Zapytał, dlaczego zapaliłam papierosa w tym pomieszczeniu. Odpowiedziałam, że dlatego, iż nie ma palarni w szkole. Wówczas ustawa nie była w takim kształcie, jak teraz. Nic się nie odezwał i poszedł sobie.
 
12 10.2009r. zostałam wezwana do gabinetu. Dyrektor zapytał, dlaczego nie byłam na konsultacjach. Zatkało mnie. Jakich konsultacjach?! Powiedziałam, ze nic nie wiem o jakichkolwiek konsultacjach.
 
Wówczas dyrektor Włodarczyk wręczył mi pismo, które już leżało na jego biurku:


                       


13.10.2009r. odwołałam się od nagany. Zarzuciłam dyrektorowi Włodarczykowi kłamstwo.
19.102009r. otrzymuję:

                       
  

W związku z tym składam sprawę do Sądu:

                                
                               


Odpowiedź pozwanego:


                       
                       
Taaaaa...Cały vinci2.
 
Czytajcie Państwo dobrze: Powódka nie przyszła i nie wyjaśniła swojego zachowania. Wówczas zwyczajne słowo „przepraszam” dałoby wyraz odstąpienia od wymierzenia kary. Powódka jednak tego nie uczyniła.
I wcześniej: „Dwa dni później pracownik obsługi, Pani Krystyna Biegańska, przeprosiła dyrektora szkoły”...
Powiem ci, vinci2, że ludzkość powinna na kolanach iść na swoje miejsce pielgrzymowania, żeś ty święceń kapłańskich nie zrobił.
Co za bufon. I idiota. Bo sam publicznie się przyznaje, że nie ukarał pracownika za przewinienie, tylko za brak pokory i błagania o przebaczenie.
A dlaczego miałbyś vinci2 odstępować od wymierzenia kary? Przecież ja nie byłam podobno na konsultacjach?
Staje ci, jak ktoś cię przeprasza? Biedaku... To się jakoś nazywa nawet, tylko mi z głowy wyszło... Coś na „s”, czy jakoś... Coś mi się jakiś francuski Markiz  przypomina, czy inny hrabia...
Niemniej jednak składam apelację:
                       
                       
Złożyłam również pisma wyjaśniające sytuację:
                       
                       
                       
                       
Zastanawiający był dla mnie przebieg rozprawy apelacyjnej.
 Skład Sędziowski uznał moje tłumaczenia odnośnie do palenia w pomieszczeniu przylegającym do świetlicy za dostateczne wytłumaczenie mojego zachowania i w tym zakresie uchylił naganę. Pozostała więc jedynie kwestia owych „konsultacji”...
Zostałam więc ukarana za kłamliwe oskarżenia dyrektora.
                       
                       

Cała historia jest obrzydliwa, bo pan Włodarczyk po raz pierwszy w sądzie zarzucił mi coś, czego nie zrobiłam. Nie wiem, czy po raz pierwszy zachował się tak w ogóle, wiem za to, że wplątał w historię i inne osoby. Dziwnym trafem, pojawiła się nowa księga protokołów, dziwnym trafem zmieniła się osoba protokolanta, dziwnym trafem zapisek o przypomnieniu jest napisany inaczej i sprawia wrażenie dopisanego.
A już poza wszystkim, dysponuję nagraniem audio całej rady. Oczywiście, nikomu go nie udostępniłam.
 
Przecież w tej szkole palili i inni. Palili tak samo, jak ja – w konspirze. Pan Włodarczyk w sądzie myślał, że ja sypnę i pojadę po „równym traktowaniu”. Nie jestem konfidentem. Jest jeszcze obrzydliwsze słowo na „k”, ale to nie to, co myślicie. To słowo brzmi: kolaborant.
Jak wspomniałam, dysponuję nagraniem audio z całego posiedzenia tej właśnie Rady Pedagogicznej, gdzie pan Włodarczyk zwraca się z prośbą do obecnych, żeby palili w bramie i gdzie słowem nie wspomina o „konsultacjach”.
 
Sprawa palenia musiała polec w sądzie, bo nie było jeszcze ustawy w tym kształcie, w jakim jest obecnie. Poza tym, paliły jeszcze inne osoby w tym samym czasie i w tym samym miejscu. Należało mi zatem przypisać inną winę, aby ukarać mnie naganą. I tu właśnie zaczyna się pierwsze obrzydliwe oszustwo, bo dotychczas jeszcze rękawiczki były prawie białe.
 
Zarzuca mi pan dyrektor, że nie byłam na tak zwanych „konsultacjach”, odbywających się w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca, z wyjątkiem miesięcy, w których odbywają się zebrania z rodzicami.
 
Podczas rozprawy próbuję zgłosić wnioski dowodowe: badanie księgi protokołów Szkoły, książki zarządzeń, wreszcie przesłuchania w charakterze świadka osoby mnie zastępującej (znam imię i nazwisko), która również nie brała udziału we wspomnianych zebraniach. Chcę udowodnić, że nie wiedziałam o istniejących „konsultacjach” (byłam na udpz), że inne osoby również o nich nie wiedziały i w nich nie uczestniczyły z powodu tej oczywistej niewiedzy.
Rozmawiałam z wieloletnią przyjaciółką na ten temat, ona wybuchnęła śmiechem, bo do głowy nikomu nie przyszło, żeby miała ona przez tyle lat zajmując się dziećmi w świetlicy i mając codzienny kontakt z rodzicami, brać jeszcze udział w jakichś zebraniach poniedziałkowych… No, ale wobec mnie trzeba było użyć jakiegoś argumentu.
 
Sąd moje wnioski oddalił. Tak, że nie przeprowadzono żadnego dowodu, który zgłaszałam. Trzeba wspomnieć leciutko, że odbyło się to po zarządzonej przerwie. W innej sprawie inny Sędzia na mój wniosek dowodowy też zarządził przerwę i po przerwie wniosek oddalił...
Wiem już, że jak będzie mi się chciało siusiu podczas rozprawy, to mam zgłosić wniosek dowodowy. Wtedy bez pudła Sędzia ogłosi przerwę.
 
Właściwie, to nie zdziwiło mnie to. Nie zdziwiła mnie też odpowiedź Prezesa Sądu, którą wkleiłam wyżej.

       
  
 

ADRES

Proszę Państwa, ktoś mi się włamuje ciągle na stronę; będę musiała to zgłosić do prokuratury.

Tymczasem podaję nowy adres: www.mariagladysz.o7.pl


Nowości będą później. Postanowiłam bowiem najpierw systematycznie i konsekwentnie podawać treść blokowanej strony tutaj. Dopóki się da.

Zaczynam zatem.




Są, niestety, wśród nas ludzie posiadający władzę, którzy serial „Ranczo” potraktowali bardzo poważnie. Jest dla nich wspomniany film nieocenioną pomocą w sprawowaniu tej władzy. Pełną garścią czerpią inspirację z postaci Czerepacha...
Ta strona powstała z poczucia zupełnej, wściekłej bezsilności w obliczu przestępstw dokonywanych na mnie, na które powołane do tego służby nie reagują.
Nikt nie zajął się jawnym bezprawiem, o którym opowiem.
Każde opisane przeze mnie wydarzenie jest faktem. Za każdym razem podaję dokument pisany, który to potwierdza. Posiadam także nagrania audio większości wydarzeń.
Stworzenie tej strony nie jest aktem zemsty. Jestem chrześcijanką i zemsta nie mieści się w moich kategoriach etycznych. Doświadczyłam wielu zniewag, upokorzeń, a także wymiernych krzywd, w tym – finansowych - ze strony osób, o których tu piszę. A jednak nie udostępniłabym tych wszystkich dokumentów, gdyby nie wspomniane poczucie bezsilności i uczucie, że żyję w undergroundzie, wyjętym wprost z Kusturicy. Na takie uczucie nie daję sobie przyzwolenia.
Na tej stronie opowiem historię swojej pracy od chwili, kiedy Zbigniew Włodarczyk został dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 8, imienia Emilii Plater w Piotrkowie Trybunalskim.
Opowiem o rosnącym poczuciu bezkarności u protegowanego przez piotrkowskie władze. O kreatywności wysoko postawionych osób w tworzeniu prawa za pomocą faktów dokonanych. O pogardzie dla drugiego człowieka. O getcie, z którego wiele osób już nie próbuje uciec, bo utraciły wiarę w to, że można stanowić o sobie – w dwudziestym pierwszym stuleciu, w środku Europy.
Zdarza się, że pewne dokumenty wklejam kilkakrotnie; to dlatego, że są one dowodem na wiele zachowań, a poza tym - nie wszystkie fragmenty zainteresują każdego.
Piszę o swoich, jedynie, doświadczeniach, chociaż wiem, że jest wiele innych osób, które mogłyby powiedzieć rzeczy równie ciekawe, może ciekawsze, nawet...
Ta strona powstała także jako ostrzeżenie: nie poddawaj się; masz wiele narzędzi, żeby egzekwować swoje prawa. Nie pozwól, aby sprowadzono Cię do roli przedmiotu w rękach przestępców.
W zakładce: „Pytania” umieszczam nierozstrzygnięte jeszcze wątpliwości. Jeżeli tylko uzyskam na nie odpowiedzi, natychmiast ją udostępnię w „Z ostatniej chwili”. 



 O MNIE

Nazywam się Maria Gładysz. Urodziłam się w Piotrkowie Trybunalskim; tu pobierałam nauki do uzyskania pełnoletności; tu podjęłam pracę.

Jak życie każdego z nas – moje nie było wolne od trosk codziennych, od zmagań
 z niezawinionymi przeciwnościami.

Dosyć wcześnie straciłam Matkę i zostałam sama z kłopotami życia.

 Z listy studentów Uniwersytetu Łódzkiego zostałam skreślona za „niezaliczenie „Studium Wojskowego”. Nawet mając ustalony indywidualny tryb, nie mogłam mówić o leninowskim podziale na wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Nie przechodziło mi przez gardło. A ponieważ nie była to jakaś wszechnica, to i nie było zmiłuj.

Studia ukończyłam później, na innym wydziale. Na innej uczelni.

 W roku 1986, po pracach w dwóch różnych szkołach, podjęłam tę w Szkole Podstawowej nr 8; tej samej, którą kończyłam jako pacholę.

 

. W ciągu pięćdziesięciu czterech lat swojego życia uczestniczyłam w różnych zmianach rządów i systemów w naszym kraju, przeżyłam kilka tak zwanych weryfikacji. A jednak dopiero teraz zrozumiałam, do jakiego stopnia mieli rację grafficiarze pisząc na murach: Zaraz wracam. Józef S.

W roku 2010, 21. maja, ówczesny i panujący dyrektor tej szkoły, Zbigniew Włodarczyk, z pominięciem wszelkich przepisów prawa obowiązującego w naszym Kraju, zwolnił mnie z pracy.

Historia, którą tu opisuję, jest historią od czasu, kiedy Zbigniew Włodarczyk został dyrektorem mojej Szkoły. Wszystkie wcześniejsze zachowania tego pana pozostawiam pamięci tych, których uczył, pamięci ich Rodziców i pamięci tych, którzy zdążyli z tej szkoły uciec.

 

Najświeższe wiadomości umieszczam na swoim blogu :

www.mariagladysz.blogspot.com

Zapraszam do odwiedzin.




Prawo

Jak się pozbyć nauczyciela

Inne osoby
 
Kalendarz wydarzeń   
Podziękowania



 
 
PAN DYREKTOR I PRAWO  
 
Art. 218.§ 1.  Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego. Podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Czy Państwo już wiedzą, z jakiego to, bardzo ważnego dokumentu jest to cytat?
Nie mylą się Państwo, to cytat z Kodeksu Karnego.
Opowiadano mi, że kiedy Zbigniew Włodarczyk obejmował funkcję dyrektora Szkoły Podstawowej, uroczyście przysięgał pracownikom Szkoły, ze póki on będzie dyrektorem, mogą być pewni, że w tej szkole prawo nie będzie złamane, czy jakoś tak.
Mnie, szczęśliwie, przy tym nie było.
  
Art. 231. § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
 Funkcjonariusz publiczny ma pierwotny prawny obowiązek znajomości aktów określających jego uprawnienia i obowiązki. W związku z tym urzędnik, który działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, popełnia przestępstwo i ponosi odpowiedzialność karną.
Z racji wykonywanego zawodu pan Włodarczyk  musi  wiedzieć, co mu wolno, a czego nie wolno. Biedny kontraktowy wykuć się musi prawa tak, żeby go na przesłuchaniu nie zagięli. Nie od dzisiaj wiadomo wszakże, że prawo jest dla maluczkich, a wielcy tego świata chodzą luzem...
  Z przekroczeniem uprawnień mamy do czynienia wówczas, gdy sprawca podejmuje czynności nieleżące w granicach jego kompetencji. Chodzi tu o przekroczenie zakresu czynności służbowych, do których wykonania sprawca jest uprawniony. Nie należy mylić nadużywania władzy
z przekraczaniem uprawnień. Te ostatnie są przestępstwami, a nie żadnymi tam wykroczeniami
i podlegają kodeksowi karnemu, nie zaś wykroczeń.
  Niedopełnienie obowiązków polega zaś na zaniechaniu ich wykonania albo na nienależytym, niedbałym ich wykonaniu. Może ono polegać także na podjęciu przez funkcjonariusza publicznego działania w przypadku, gdy obowiązek na nim spoczywający polegał na powstrzymaniu się od pewnych działań.
Drodzy Państwo, dyrektor Włodarczyk przekroczył uprawnienia wiele razy, ale ja się skupię na najbardziej spektakularnym, a w dodatku dotyczącym mnie samej, z czego mogą Państwo wnioskować, że każde moje słowo ma oparcie w rzetelnej wiedzy, zaś na udowodnienie każdego przytoczonego faktu podaję skany dokumentów. Całość działań przestępczych pana Z.W dotyczących tych dwóch artykułów, znajdą Państwo w rozdziałach: „Historia zwolnienia mnie z pracy: kalendarz wydarzeń”, „Prokuratura” oraz „Szkoła i moje finanse”.
Tak już w życiu bywa, że jeśli ktoś popełni jedną złą rzecz, zaraz musi popełniać inne, coraz gorsze – celu ukrycia poprzedniej. Wcale nie zażartuję teraz, kiedy powiem, że bywają chwile, kiedy się oglądam z niepokojem idąc pustą ulicą.
Zaczęło się od zniewolenia mnie po powrocie z urlopu. Nagana. Komisja Dyscyplinarna. Potem było zwolnienie mnie. Potem fałszywe świadectwo pracy...Próba uczynienia ze mnie przestępcy. Kiedy ty się zatrzymasz, Włodarczyk? Quousque tandem?
Nikt nie ma chyba wątpliwości, że dyrektor Włodarczyk wystawiając mi świadomie
i celowo wadliwe świadectwo pracy, działał na moją szkodę. Podpierając się tymże świadectwem usprawiedliwiał bezprawne zwolnienie mnie z pracy, co z kolei było przekroczeniem uprawnień.
Nie ma wątpliwości, że dyrektor działał umyślnie. Wiedział, że przekracza swoje uprawnienia i wiedział, jakie to będzie miało dla mnie skutki. Właśnie wywołanie tych skutków było zamiarem Z.W.
Art. 271. § 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
  
Art. 219.. Kto narusza przepisy prawa o ubezpieczeniach społecznych, nie zgłaszając, nawet za zgodą zainteresowanego, wymaganych danych albo zgłaszając nieprawdziwe dane mające wpływ na prawo do świadczeń albo ich wysokość,
Art. 276. Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 207. § 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
 Art. 236. § 1. Kto zataja dowody niewinności osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego, wykroczenia, wykroczenia skarbowego lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Rozdział XXX
Art. 233. § 1. Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub
w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Warunkiem odpowiedzialności jest, aby przyjmujący zeznanie, działając w zakresie swoich uprawnień, uprzedził zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrał od niego przyrzeczenie.
§ 3. Nie podlega karze, kto, nie wiedząc o prawie odmowy zeznania lub odpowiedzi na pytania, składa fałszywe zeznanie z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.
§ 4. Kto, jako biegły, rzeczoznawca lub tłumacz, przedstawia fałszywą opinię lub tłumaczenie mające służyć za dowód w postępowaniu określonym w § 1,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 5. Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia, jeżeli:
1) fałszywe zeznanie, opinia lub tłumaczenie dotyczy okoliczności nie mogących mieć wpływu na rozstrzygnięcie sprawy,
2) sprawca dobrowolnie sprostuje fałszywe zeznanie, opinię lub tłumaczenie, zanim nastąpi, chociażby nieprawomocne, rozstrzygnięcie sprawy.
1) fałszywe zeznanie, opinia lub tłumaczenie dotyczy okoliczności nie mogących mieć wpływu na rozstrzygnięcie sprawy,
2) sprawca dobrowolnie sprostuje fałszywe zeznanie, opinię lub tłumaczenie, zanim nastąpi, chociażby nieprawomocne, rozstrzygnięcie sprawy.
§ 6. Przepisy § 1-3 oraz 5 stosuje się odpowiednio do osoby, która składa fałszywe oświadczenie, jeżeli przepis ustawy przewiduje możliwość odebrania oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej.
Art. 234. Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inna osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 235. Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Art. 236. § 1. Kto zataja dowody niewinności osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa,
w tym i przestępstwa skarbowego, wykroczenia, wykroczenia skarbowego lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 115.§ 1. Czynem zabronionym jest zachowanie o znamionach określonych w ustawie karnej.
§ 2. Przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu sąd bierze pod uwagę rodzaj i charakter naruszonego dobra, rozmiary wyrządzonej lub grożącej szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków, jak również postać zamiaru, motywację sprawcy, rodzaj naruszonych reguł ostrożności i stopień ich naruszenia.
§ 3. Przestępstwami podobnymi są przestępstwa należące do tego samego rodzaju; przestępstwa
z zastosowaniem przemocy lub groźby jej użycia albo przestępstwa popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej uważa się za przestępstwa podobne..
 Art. 266. § 1. Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 271. § 1. Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Art. 284. § 1. Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3..
§ 2. Kto przywłaszcza sobie powierzoną mu rzecz ruchomą,
§ 3. W wypadku mniejszej wagi lub przywłaszczenia rzeczy znalezionej, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

....
Art. 213. § 1. Nie ma przestępstwa określonego w art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:
1) dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.
Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 5. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.
Art. 225. § 1. Kto osobie uprawnionej do przeprowadzania kontroli w zakresie ochrony środowiska lub osobie przybranej jej do pomocy udaremnia lub utrudnia wykonanie czynności służbowej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto osobie uprawnionej do kontroli w zakresie inspekcji pracy lub osobie przybranej jej do pomocy udaremnia lub utrudnia wykonanie czynności służbowej.
Przestępstwo poświadczenia nieprawdy popełnia funkcjonariusz lub inna osoba upoważniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne. Sam więc dokument wystawiony przez funkcjonariusza jest dokumentem autentycznym, jednak zawarte w nim dane rozmijają się z rzeczywistym stanem rzeczy: bądź zniekształcają pewne fakty, bądź je przemilczają, bądź wreszcie potwierdzają fakty nie istniejące. Poświadczenie nieprawdy jest przestępstwem, które może być popełnione tylko umyślnie. Za przestępstwo kodeks karny uważa również posługujący się ma świadomość, ze w dokumencie potwierdzono nieprawdę. Poświadczenie nieprawdy – przestępstwo z art. 271 Kodeksu karnego
Opublikowany: 2006-12-311
§ 1. „Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonej w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”

Jest to odpowiedzialność za urzędowe poświadczenie nieprawdy. Jest to przestępstwo indywidualne w tym sensie, że popełnić je może tylko albo funkcjonariusz albo osoba uprawniona do wystawienia dokumentu. Uprawniona, tzn. upoważniona – to jest to samo, choć w doktrynie są tu zdanie odrębne. Osobą uprawnioną będzie np. osoba upoważniona do pobierania krwi, badań na zawartość alkoholu, osoba upoważniona do wystawiania kart drogowych . Osobą uprawnioną będzie taka osoba, która czyni to w ramach pewnych, specyficznych, szczególnych uprawnień związanych
z zakresem swoich zadań powiązanych z przedmiotem swojego działania służbowego. Np. lekarz,
w zakresie swojego specyficznego działania wydaje zaświadczenie o stanie zdrowia pacjenta – to zakres jego działania służbowego. Jest to także upoważniony pracownik wydający zaświadczenie
o wysokości zarobków, kasjer, magazynier.

Natomiast mówi się, że nie chodzi tu o osoby będące zwykłymi uczestnikami obrotu prawnego, musi to być działanie w ramach uprawnień szczególnych. Z orzecznictwa SN można wyciągnąć wniosek, że zwykłymi uczestnikami obrotu prawnego są tylko osoby będące stronami nawiązywanych w tym obrocie różnych stosunków prawnych. SN stoi na stanowisku, że uprawnienie musi odnosić się do poświadczania jakichś okoliczności mających znaczenie prawne, a nie oświadczania o nich we własnym interesie. Lekarz nic nie oświadcza we własnym interesie. On tylko stwierdza okoliczność mającą znaczenie prawne: „ten pacjent jest chory”. W tym obrocie prawnym mieści się także swoboda umów, a także przyjmowanie na siebie zobowiązań określonej treści .
Podpisanie umowy np. kupna-sprzedaży, której treść odbiega od rzeczywistego stanu faktycznego, np. jest różnica co do ceny, którą strony zaniżyły – nie wyczerpuje znamion art. 271 kk, bo to normalny obrót prawny. Strona stosunków cywilno-prawnych nie może być podmiotem z art. 271 kk .
Przedmiotem czynu jest dokument w rozumieniu art. 115 Kodeksu karnego.
Poświadczenie nieprawdy musi się odnosić do okoliczności mającej znaczenie prawne. Dana osoba musi być uprawniona do potwierdzenia tej okoliczności. Okoliczność musi mieć znaczenie prawne, np. lekarz wystawia fałszywie zaświadczenie, że ktoś był chory i nie stawił się do pracy, to ma zarzut p-ko wiarygodności dokumentów, a nawet możemy iść w kierunku udzielenia pomocy do zagarnięcia mienia, bo otrzymuje zasiłek nienależny. Jeżeli ten sam lekarz wystawi zaświadczenie
o chorobie męża, który poszedł grać całą noc w pokera, jako usprawiedliwienie dla żony to nie będzie miało znaczenia prawnego .

Poświadczenie nieprawdy nie musi dotyczyć całego dokumentu na tle art. 271 kk. Może to być jego fragment.
Kiedy jest dokonanie przestępstwa ?
Dokonanie przestępstwa następuje z chwilą wydania dokumentu, bo wtedy już się stwarza chociażby abstrakcyjną możliwość zrobienia użytku. Dopóki taki dokument zawierający nieprawdę posiada ten poświadczający to jest to przygotowanie – niekaralne przygotowanie. Poświadczenie nieprawdy może polegać zarówno na potwierdzeniu okoliczności, która w ogóle nie miała miejsca jak i na zatajeniu jakiejś okoliczności, przeinaczeniu.
Poświadczenie nieprawdy nie można utożsamiać ze sfałszowaniem dokumentu. To nie jest to samo. Poświadczenie musi mieścić w uprawnieniach osoby wystawiającej dokument. Przy sfałszowaniu tego nie ma. Poświadczający wystawia dokument we własnym imieniu. On jest oficjalnym, zgodnie
z prawdą wystawcą dokumentu. To nie jest sfałszowanie.

Nie ma art. 271 kk jeżeli np. nauczyciel akademicki podpisze w indeksie zaliczenie, którego nie miał prawa przeprowadzić, bo on nie był uprawnionym do wystawienia tego dokumentu.
Nie będzie także odpowiadał policjant, który potwierdził na kopii protokołu zgodność z oryginałem, bo uprawnionym do tego jest określony w regulaminie biurowości pracownik sekretariatu.

Art. 271 kk przewiduje wypadek mniejszej wagi. Najczęściej bierzemy tu pod uwagę wagę dokumentu. Gdy miał mniejsze znaczenie prawne, jego użycie nie groziło poważnymi konsekwencjami w sferze prawnej.
Przestępstwo z art. 271 kk może być popełnione tylko umyślnie .
Jeżeli mamy do czynienia z funkcjonariuszem publicznym to przyjmujemy, iż art. 271 § 1 kk to lex specialis wyłączający art. 231 § 1 kk. Nie ma tutaj kumulatywnej kwalifikacji, ale jest wyjątek. Jeżeli ta osoba działała w celu osiągnięcia korzyści wtedy można powołać art. 231 § 2 kk z uwagi na występującą tam surowszą sankcję. Jeżeli sprawca z art. 271 kk następnie używa tego dokumentu to popełnia przestępstwo z art. 273 kk.
W doktrynie na gruncie kodeksu karnego z 1997 r. akcentuje się, że nie stanowi uprawnienia
w rozumieniu art. 271 kk ogólna kompetencja do uczestnictwa w obrocie cywilno-prawnym . Należy zatem przyjąć, że samo zawarcie, podpisanie cywilno-prawnej umowy kupna – sprzedaży przez osoby uprawnione do działania w imieniu stron tej transakcji, podanie w jej treści niektórych nieprawdziwych okoliczności nie stanowi wystawienia dokumentu i poświadczenia w nim nieprawdy.

Nie wyklucza to natomiast odpowiedzialności za ewentualne następstwa jakie mogą wyniknąć
z takiej umowy, np. za oszustwo poprzez posłużenie się dokumentem takiej umowy. Wystawienie przez sprzedającego faktury VAT choćby udokumentowana w tej fakturze cena nie odpowiadała rzeczywistej cenie uiszczonej przez kupującego nie jest wystawieniem dokumentu w rozumieniu art. 271 kk.

W orzecznictwie SN ugruntował się pogląd, że podmiotem przestępstwa tzw. fałszu intelektualnego nie może być osoba, która określoną okoliczność poświadcza jako jej bezpośrednio dotyczącą. Przestępstwo to może być popełnione wyłącznie przez osobę, która poświadcza okoliczność mającą znaczenie prawne, co może dotyczyć okoliczności, która nie dotyczy bezpośrednio sprawców.
W konsekwencji SN przyjął, że przestępstwo tzw. fałszu intelektualnego nie może popełnić strona umowy cywilno-prawnej, która zawierając tę umowę oświadcza swoją wolę, niczego zaś
w rozumieniu art. 271 § 1 kk nie poświadcza. Odmienne stanowisko prowadziło by do nadmiernego rozszerzenia zakresu kryminalizacji.

W orzecznictwie pojawiło się też zapatrywanie, że osobą uprawnioną do wystawienia dokumentu może być jedynie osoba zaufania publicznego, której poświadczenie korzysta
z domniemania prawdziwości. Przepis ten dotyczyć może zatem jedynie tzw. fałszu intelektualnego zawartego w dokumencie będącym emanacją uprawnienia publiczno – prawnego, nie zaś dokumentującego zobowiązanie między osobami fizycznymi lub prawnymi. Rozszerzająca interpretacja tego przepisu w warunkach wolności obrotu gospodarczego nasuwałaby zastrzeżenie
z punktu widzenia art. 20 Konstytucji RP.

Wyrok S.A. w Krakowie, II AKA 173/99 stoi na stanowisku, że poświadczeniu z art. 271 kk są tylko dokumenty wystawione na użytek publiczny, przeznaczone do dowodzenia okoliczności w nich poświadczonych innymi dokumentami, korzystających z domniemania prawdziwości. A więc tylko dokumenty wystawiane na użytek publiczny. Nie należą do tego zakresu dokumenty sporządzane przez funkcjonariuszy publicznych dla celów wewnętrznych urzędu, np. notatki służbowe, ani dokumenty regulujące zobowiązania między osobami fizycznymi i prawnymi, np. umowy, oświadczenia itp. Nawet jeżeli zostanie to użyte dla celów przestępczych to nie zmienia ich charakteru. Sprawca nie odpowie za przestępstwo z art. 271 kk, ale odpowiadać może za przestępstwo, w którym uczestniczy w granicach swego zamiaru.
 
Czy poświadczanie nieprawdy przez funkcjonariusza publicznego jest przestępstwem ? Tak. Czy każdy przestępca w państwie prawa powinien być ścigany i ukarany za to, co zrobił z premedytacją? Tak. Czy pan Zbigniew Włodarczyk został kiedykolwiek pociągnięty do odpowiedzialności za przestępstwa, których dokonał? Nie. Algorytm wygląda zatem następująco: Albo nie żyjemy w państwie prawa, albo pan Zbigniew Włodarczyk nie jest funkcjonariuszem publicznym. Tertium non datur.
Czy bezpodstawne zabieranie pieniędzy z pensji pracownika zatrudnionego w państwowej szkole przez dyrektora tejże szkoły jest przestępstwem? Tak. Czy pan Zbigniew Włodarczyk bezprawnie zabierał mi część moich poborów, które, jak wiadomo, są pod szczególną ochroną? Tak. Czy pan Zbigniew Włodarczyk kiedykolwiek odpowiedział za dokonany zabór? Nie. Czy ja – Maria Gładysz, powiadamiałam władze naszego miasta o bezprawnych działaniach pana Włodarczyka? Tak. Czy mnie – Marii Gładysz, sąd dwukrotnie zasądził odszkodowanie za bezprawne działanie pana Włodarczyka? Tak. Czy wypłacone i zasądzone mi pieniądze poszły
z prywatnej kieszeni pana Włodarczyka? Nie. To Wy, drodzy Czytelnicy wypłaciliście mi to odszkodowanie. Albowiem w naszym kraju wielkich nadziei, funkcjonariusz publiczny nie odpowiada materialnie za celowo i złośliwie popełniony „błąd”. Tym systemem, moi drodzy Czytelnicy, prywatna stajenka pana Ch. (zbieżność pierwszych liter przypadkowa) będzie sobie dowolnie długo poczynać wedle własnej fantazji. Za Wasze pieniądze.
 
Tymczasem nic więcej nie mam do powiedzenia; jestem bardzo zmęczona.

Nie ukrywam – liczę na Państwa pomoc.



Jutro ciąg dalszy.