piątek, 27 września 2013

PAPIEROSY

Widzę często małolaty z papierosem w ręku.

Do gówniarza, swojej progenitury, od której poczułeś dym papierosiany, powiedz, Rodzicu: „Jeżeli jeszcze raz zapalisz papierosa, spuszczę ci taki wpierdol, że schizmę średniowieczną wspomnisz, jak wakacje nad morzem.”

Nie pozwólcie palić swoim bliskim. Wcale nie chodzi tu o nikotynę. Do dzisiaj trwają spory, czy nikotyna uzależnia. Gdyby chodziło o nikotynę, te wszystkie plastry, gumy do żucia, załatwiłyby sprawę. A tak nie jest.

Nie pozwalajcie palić w swoich domach. Błagam, nie pozwalajcie, nie przyzwalajcie.

Jeżeli macie do czynienia ze starym palaczem – trudno. On już jest skazany i należy mu jakoś zorganizować życie z papierosem.

Ale – nie pozwólcie palić swoim dzieciom. Obwąchujcie, walcie po pysku, wszystko jedno.

Mam prawo to powiedzieć, ponieważ wiem, o czym mówię.

poniedziałek, 23 września 2013

niedziela, 22 września 2013

MISIO SIĘ BA


Mali miś ciuje siem źnowu zagloziony ślaśnie.

Mali miś ciuje siem ziagloziony moim wpisem na blogu pod tytułem: Dekalog”.
Mali miś źnowu angaziuje olgany pańśtwowe, bo odciuwa wielki, wielki śtlach.

Cio plawda, to plawda, na miejscu misia też bym się czuła zagrożona, gdybym nawywijała tyle, co miś.

 „Jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku i długie słowa sprawiają mi wielką trudność”.


Na blogu użyłam analogii, może nawet figury retorycznej, zwanej hiperbolą. Może – niech ktoś wytłumaczy panu Włodarczykowi, co to jest?



Zostałam wezwana na Policję celem rozmowy. Przemiła Pani D. sporządziła z tej rozmowy notatkę. Ten numer już raz był: panu Włodarczykowi nie podobała się moja strona. Grzebał w necie, usuwał ją, a ja tę stronę wrzucałam z powrotem. Aż ostatecznie przekleiłam ją do bloga. 

Tym razem panu Włodarczykowi nie podoba się mój blog. De gustibus non disputandum est.
Czuje się zagrożony i nękany przeze mnie. Nękanie jest z oskarżenia publicznego. Poczekam.

Bo ja się dziwnie czuję nękana przez Włodarczyka. Wzywana na policję, bo mu się strony nie podobają, bo mu się blogi nie podobają... Facet dostał obsesji. Najlepiej niech zgra cały internet na płytę i tę płytę zje.  Wtedy problem przestanie istnieć.

Panie Włodarczyk, doradzam panu i całej panskiej rodzinie aby zachowywali szczególną ostrożność przy przechodzeniu przez jezdnię, bo o wypadek nietrudno.

Teraz czekam na wezwanie na Policję. Przecież grożę panu W. i jego rodzinie rozjechaniem na jezdni. Rowerem. Stacjonarnym do ćwiczen, bo innego nie mam.

Taki artykuł przeczytałam (wyimki):


„Brak odpowiedzialności i beztroska. Już z punktów poprzednich wyłania się wstępnie obraz psychopaty jako człowieka skrajnie nieodpowiedzialnego i beztroskiego. W gruncie rzeczy osoby z dyssocjalnym zaburzeniem osobowości raczej nie nadają się do wypełniania wysokiej wagi obowiązków ani piastowania odpowiedzialnych funkcji. Nigdy nie wiadomo, jaki będzie finał realizowanych przy ich udziale przedsięwzięć, ponieważ nigdy nie można liczyć na ich poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Jeżeli własny interes psychopaty koliduje ze wspólnym, to tym gorzej dla wspólnego.



Czerpanie satysfakcji z krzywdzenia innych. Ważną cechą osobowości dyssocjalnej jest skłonność do czerpania przyjemności z zadawania cierpienia. Przeciętny psychopata lubi obserwować bójki, tortury, widok cierpiących ludzi, pasjonują go filmy sensacyjne zawierające sceny przemocy itd. Przemoc ze strony osoby o psychopatycznych cechach osobowości nie musi, rzecz jasna, oznaczać mordowania dzieci i podpalania domów, może być wyrażona w najróżniejszych, często nawet dość łagodnych formach. Cechą wspólną wszelkich takich zachowań jest jednak wyraźne upodobanie do dręczenia innych osób, czy to poprzez bicie, poniżanie, czy poprzez szantaż emocjonalny lub nawet wycofywanie uczuć, odmowę utrzymywania kontaktu itd.



Nieliczenie się z uczuciami innych. Skrajny egoizm wielu psychopatów jest również egoizmem emocjonalnym. W dyssocjalnym spostrzeganiu świata uczucia i potrzeby innych osób zupełnie się nie liczą. Ważne są wyłącznie własne cele i dążenia. W tym miejscu przypomina mi się serial "Tulipan" - opowieść o cwanym i bezwzględnym oszuście matrymonialnym, który do czegoś w rodzaju autentycznej miłości zapewne zdolny nie był. W gruncie rzeczy psychopatyczna "miłość" jest po prostu patologicznym sposobem na realizację własnych interesów - osobowość o skrajnych rysach dyssocjalnych nie dysponuje możliwością szczerego i bezinteresownego kochania kogokolwiek poza samym sobą. Sprawia to, że psychopata wchodzący w związki uczuciowe jest zazwyczaj w ten lub inny sposób krzywdzicielem partnera - wykorzystując cudze zaangażowanie emocjonalne zaspokaja własne potrzeby, nie dając w zamian nic poza bólem, żalem i rozczarowaniem. Związki psychopatów nie należą do trwałych. Porzucając partnera człowiek o rysach dyssocjalnych zazwyczaj nie przejmuje się losem porzuconego - zajęty własnymi sprawami i problemami szybko o całej sprawie zapomina.


Tendencje do manipulowania innymi. Granie na najwyższych uczuciach. Zdolności aktorskie i mitomania. Psychopaci bywają niezwykle uzdolnionymi aktorami. Realizując własne interesy nader często uciekają się do wchodzenia w rozmaite role. Szczególnie łatwo przychodzi im granie na wysokich uczuciach otoczenia - starają się więc często odgrywać spektakl, w którym stawiają się w pozycji pokrzywdzonych ofiar, wzbudzają litość i współczucie, cynicznie wykorzystują altruistyczne zapędy wszelkich fundacji i instytucji charytatywnych a także, a raczej zwłaszcza, pojedynczych osób w sytuacjach prywatnych. Skłonność do manipulowania otoczeniem często łączy psychopatę z neurotykiem. O ile jednak neurotyk manipuluje w dużej mierze nieświadomie, o tyle psychopata kręci i kombinuje cynicznie, wyrachowanie i z premedytacją.

Instrumentalne traktowanie innych osób. Analizując bliższe otoczenie społeczne psychopaty nietrudno zauważyć, że składa się ono często z osób z tych czy innych względów potrzebnych i przydatnych dla bohatera. Osobowość dyssocjalna nie zawiera przyjaźni i nie koleguje się z nikim dla samego towarzystwa - ludzie przedstawiają konkretną wartość, przeliczalną na korzyści, jakie można z nimi ewentualnie wiązać. Psychopata jest często osobą bardzo samotną wewnętrznie, wprawdzie na własne życzenie, ale w sposób nieco tragiczny, bo tak czy inaczej nieunikniony.

Wydaje się, że życie psychiczne skrajnego psychopaty jest niewiarygodnie proste i ubogie - ogranicza się do realizacji biologicznych potrzeb i nie zawiera niemal żadnych szczególnych refleksji. Brak jest zaawansowanej moralności, nie pojawia się miłość ani przywiązanie, tęsknota ani nostalgia, brak jest sentymentów, wątpliwości i momentów załamania. Czyli tego wszystkiego, co innych ludzi czyni par excellence ludźmi.


Wojciech Imielski”

 

Jedną z zależności osób o skrzywionej psychice, megalomanii lub poczuciu bezkarności, jest uparte dążenie do zniszczenia człowieka, którego się mocno skrzywdziło. Człowiek ten jest bowiem żywym obrazem nędzy moralnej krzywdziciela. To dlatego gwałciciele często oddają mocz na ofiarę.

 

Nękanie ofiary może być spowodowane dwoma czynnikami: strachem albo sadyzmem.  Sadysta często czuje niedosyt i dla zaspokojenia swoich skłonności dręczy ofiarę bez konca. Najlepszym przykładem są tu przypadki powtórnego gwałtu na ofierze.

 

W naszej smutnej rzeczywistości często w jupiterach prawa ofiara staje się przestępcą, a przestępca – ofiarą.

Życie jednak uczy, że nader często ni stąd, ni z owąd, myśliwy staje się zwierzyną.

 

Przemiłą Panią D., z która rozmawiałam, poprosiłam, aby przekazała Włodarczykowi, że jeżeli miewa stany lękowe i czegoś się bez przerwy boi – niech się zgłosi do takiego lekarza od strachu.

 

Bo, skoro Włodarczyk ma takie ładne znajomości w Prokuraturze, to za chwilę – jak  będę opowiadać bajki braci Grimm, to Włodarczyk doniesie do prokuratury, że Baba Jaga chce zjeść jego dzieci. I spadkobierców Grimmów do pierdla!

 

Albo: „Czerwone buciki” Andersena; to jest dopiero hardcor.

 

Włodarczyk, nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki. Kolega G. wytłumaczy, o co chodzi. Chyba?

 

Wśród moich przyjaciół to się nawet używa powiedzenia: „Wszystko płynie, jak powiedział Panta Rhei”. Ale – to już nie dla psa kiełbasa.

 

 

PS.: Klawiatura nie podaje „n” z kreską na górze. Z powodu przestępstw Włodarczyka dokonanych na mnie, chwilowo nie mam pieniędzy na nową klawiaturę.

 

 

 

 

 

 

 

 


poniedziałek, 9 września 2013

PRZED REFERENDUM?


Cicho, dzieci, cicho. Prokuratura jest uczciwa, a Sądy niezawisłe. Telefony komórkowe to cuda techniki. Urządzenia podsłuchowe też.

 Potem to zgrywasz na kilku nośnikach, rozmieszczasz po zaufanych ludziach; oryginał, oczywiście, wysyłasz do ciotki w Kaliszu. 

I czekasz. Jak kleszcz. 

Panie Włodarczyk, podczas Wielkiego Remontu w SP8 zostały wypierdolone wszystkie meble. Większość przez okna. Nie ostał się ani jeden stary mebel. Tacyśmy bogaci.

Większość z tych mebli nadawała się do użytku i niejedna szkoła  z pocałowaniem ręki by je wzięła. Jaka firma zajmowała się wypieprzaniem sprzętów? Bo coś mi się wydaje, że pracownicy szkoły - nauczyciele - wywalali ten dobytek. Szantażowani: bo jak nie przyjdą, tooooooooo....

Na boisku, niedawno wyremontowanym, palono opony i inny syf. Aż Ewa S. zaprotestowała przeciwko truciu dzieci. Pamiętasz, Włodarczyk?

Albo okablowanie szkoły?

Jestem kleszczem. Poczekam. Nigdy już cię nazwę chujem, cwelem, męską kurwą. Absolutnie nimi nie jesteś. Kim jesteś? Zapytaj wujka gugla.

To był prolog.

Acha, bo bym zapomniała, Włodarczyk jest pieszczoszkiem Chojniaka.

.

sobota, 24 sierpnia 2013

DEKALOG I INNE



Panie Włodarczyk, ja nie odpuszczę. Byłoby to wbrew Dekalogowi.

Wyobraź pan sobie, że pańska córka, po poważnej operacji na sercu, wychodzi ze szpitala. Pełna życia i gotowa na nowe życie; pełna pomysłów i dobrej woli.

I nagle podchodzi do niej chłopak i rzuca w nią kamieniem, prosto w klatkę piersiową.

Co by pan zrobił? ..........

Gówno by pan zrobił, bo chłopak okazuje się siostrzeńcem śwagra Antka kobity brata, który jest szefem MSW. A pańska córeczka za to, że jest skarżypytą, dostaje dodatkowe baty.

Zgłasza pan sprawę do prokuratorskiej hołoty (określenie nie moje), czy liczy pan na sprawiedliwy wyrok miejscowego, „niezawisłego” sądu?

Tak to było ze mną, draniu. Zresztą, co ja tu do kogo się zwracam, przecież to przestępca.

Kurwa mać, po raz nie wiem, który, nazywam publicznie Włodarczyka przestępcą i nic się nie dzieje. Raz go nazwałam podobno "chujem" i zostałam skazana. 

Kiedy tak sobie teraz myślę, to zostałam skazana właściwie za brak przymiotnika. "Włodarczyk to jest dyrektor? To jest fajny chuj". "Włodarczyk to jest dyrektor? To jest zajebisty chuj".

Zostałam skazana, żeby mnie wyeliminować. W jupiterach "prawa".
 
Tu są dodatkowe smaczki w postaci zatrudnień wbrew prawu i takie inne. Opisane dość dokładnie w „Tygodniu pomocy ofiarom przestępstw”.

Włodarczyk, ty się nie nadajesz na polityka. Ty pięciu sensownych zdań w języku ojczystym nie umiesz sklecić. Przyparty do muru, wijesz się , jak piskorz. Zaś twoje 'EGO' wybija ci zęby. 

To jest czysta klasyka: idiota otacza się jeszcze większymi idiotami, za to - posłusznymi, żeby się czuć w miarę dobrze. Ale idiota zaczyna i tak czuć się niepewnie: czy aby moi idioci nie udają tylko idiotyzmu, żeby się mnie pozbyć?

Nie podejrzewam pana, panie Włodarczyk, żeby pan wiedział, o czym mówię; proszę zapytać kogoś wykształconego, o ile ten zechce z panem mówić. Albowiem mam wątpliwości, czy potrafi pan samodzielnie zadać wujkowi Guel stosowne pytanie.

Panie Włodarczyk, ja nie odpuszczę, Bo, wie pan? Bardzo potrzebne mi są moje pieniądze. Cholernie mi są potrzebne. Ja to bym się sama siebie bała, kiedy przestaną mi być potrzebne...

Życzę panu, żebyś pan kiedyś nie miał za co leczyć swojego kochanego człowieka. Zgodnie z Dekalogiem.




poniedziałek, 19 sierpnia 2013

PS




I jeszcze jedno: jedno z dwojga: albo ten egzemplarz pt: „Chojniak” jest kompletnie niekumaty i pod jego nazwiskiem dzieją się rzeczy, o których fizjologom się nie śniło, albo jest taki z niego tak szczwany lis, że najlepszy myśliwy będzie miał wątpliwości. 





Mnie tam wszystko jedno, ale obstawiam to pierwsze.
Prezydent Krzysztof Chojniak w napięciu czekał na głosowanie




 Następnie Prezydent Krzysztof Chojniak złożył ślubowianie:
„Obejmując urząd prezydenta miasta, uroczyście ślubuję, że dochowam wierności prawu, a powierzony mi urząd sprawować będę tylko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców miasta. Tak mi dopomóż Bóg.”

 http://www.piotrkow.pl/nasze-miasto/aktualnosci/prezydent-krzysztof-chojniak-zaprzysiezony



Ślubowanie Prezydenta
 Coś  z tym bogiem jest nie hallo. Kryjesz pan oszustów, nie odpowiadasz na konkretne zarzuty... Może nie temu boguś przysięgał, co potrzeba, hę?


Ja jeszcze nie  skończyłam, bo mokry deszczu się nie boi.

niedziela, 18 sierpnia 2013

REFERENDUM




Po co referendum? A żeby wprowadzić malutki elemencik strachu przed samowolką.

Ja, na przykład, swojego czasu otrzymałam od  Włodarczyka, podpisany i opieczętowany list, w którym było napisane mniej więcej tak:

„W tej skomplikowanej sytuacji jestem gotowy rozważyć odszkodowanie dla Pani...”

(całość zeskanuję i opublikuję, jak mi Ciotka z Kalisza prześle).

Włodarczyk, dyrektor państwowej szkoły, „jest gotów rozważyć odszkodowanie dla mnie...”

Włodarczyk zatem jest właścicielem jakiejś fortuny państwowej, z której wydziela lub nie wydziela odszkodowania. Jak ogólnie wiadomo, Włodarczyk jest pieszczoszkiem Chojniaka, chociaż za jasną cholerę nie wiadomo, dlaczego.

Nagle, po generalnym remoncie SP8, należy tę szkołę znowu remontować. O tym, że jest grzyb i syf w podziemiach wiedziano od dwudziestu lat. A po dwóch tygodniach od remontu, zaczęło przeciekać w historycznej, na drugim piętrze.

A okablowanie, które poszło się gwizdać, bo nastał nowy remont? A zaorana powierzchnia boiska? A wyrzucane przez okna meble, które mogły służyć jeszcze wiele lat? Co pan myśli, panie Chojniak, że wszyscy już powymierali i nikt nic nie powie?

Panie Włodarczyk, to wszystko wypłynie, bo gówno zawsze wypływa.

Ja tu piszę o malutkim przekręciku w malutkiej szkole.

Weźcie, ludzie, podsumujcie fabryki i takie inne.


Ja tę książkę skończę i podam do druku. Nie dla kasy: za wylane łzy wielu osób. Nie chcesz wiedzieć, czego ci życzę i sponsorowi twojemu. Niewykluczone, że mam moc sprawczą,