ale upał mi w kość daje. Miałam napisać, że żadna fala we włosach nie ukryje niskiego czoła, które, jak wiadomo, jest oznaką...
Swoją drogą, fala śliczna. Ciekawe, na co utrwalona? Akryl? Cyjanopan?
niedziela, 5 lipca 2015
środa, 1 lipca 2015
I JAK NIE KOCHAĆ BIEDY UMYSŁOWEJ?
Najpierw było tak:
Ruch poparcia dla Pawła
Kukiza, na facebooku. Organizator: Zbigniew Włodarczyk (sic!).
Znihilowano Włodarczyka jako
organizatora, to se nazwę nabrał, że on dla JOW.
Później – miano się spotkać
w „Czwórce”, czyli obok Ósemki, gdzie mafia robi swoje. Mafia widać się
wypięła, bo na facebooku pokazało się ogłoszenie, że „ze względu na duże
zainteresowanie”, spotkanie przenosi się do MOK-u, czyli miejsca zarządzającej
i tyjącej z bezradności kolejnej namiestnej Chojniaka, pani, która na facebóku
mieni się: Elżbieta Ł-Sz.
Proszę pani, nic nie jest
warte ponad zdrowie. Żadne apanaże, żadne kotlety w najlepszych knajpach.
Żadne manikiury i fryzjery. Biedny ten, kto się o tym znienacka dowiaduje.
W spotkaniu wzięła udział
niewiadoma liczba osób. Ja bardzo przepraszam.
Osiem, czy siedemdziesiąt
osiem?
Nie wiem, co on bierze, że
mu się siedem multiplikuje w siedemdziesiąt siedem. Ja tam bym się tego bała.
Serialu pod tytułem: „Będę rządził
za wszelką cenę” ciąg dalszy:
Marcin Pampuch będzie twoim
przyjacielem, Włodarczyk. Spokojnie sobie na to popatrzę.
NIE, NO PO PROSTU NIE
Włodarczyk, nie masz żadnych szans. Już to kiedyś pisałam. Wiem, boli.
W tym kraju to tylko kurwa i złodziej, mawiano. I mawiają. Będąc jednym i drugim, może, może się uda gdzieś załapać.
Dobra prostytutka to tak:
- zna kilka języków na podstawowym poziomie, załóżmy, komunikatywnie,
- wie, że rybę można jeść widelcem, o ile ten widelec podano i wie, który to widelec,
- odróżnia Modiglianiego od Degasa,
- orientuje się, za co Rabindranath Tagore dostał nobla
- i dlaczego „nobla” można pisać z małej litery.
Natomiast kurwa wie: gdzie dają, za ile i ile się da uskrobać.
Obrzydliwy dowcip mi się przypomniał:
Ciemno. Arab spotka prostytutkę.
- Ciągnij, mówi.
Ona ciągnie i ciągnie i nic z tego nie wynika.
- Proszę pana, on chyba nie stanie...
- On nie ma stać, on ma być czysty.
Rączki w małdrzyk, zasłaniające "siusiu", buzia ładna:

Wszyscy, zresztą, na tym zdjęciu,stoją "na siusiu".
Dlaczego ten człowiek tak bardzo pragnie władzy?
piątek, 19 czerwca 2015
MINĘŁO JUTRO I POJUTRZE,
a ja nie napisałam; bardzo mi przykro i przepraszam. Może jutro.
Jestem przygięta rwą kulszową od trzech miesięcy; już się cofała, już byłam w ogródku, już witałam się z gąską...
Jestem przygięta rwą kulszową od trzech miesięcy; już się cofała, już byłam w ogródku, już witałam się z gąską...
środa, 17 czerwca 2015
♫ Być Jak Robert Makłowicz ♫
This song is performed by Iwo.
Proszę spojrzeć. Najpierw bez zbytniego zadęcia kroimy nożem bardzo sympatyczne flaki i dorzucamy:
biały ser Ricotta, makaron, listki szałwi i jedwabny szalik i skuter z dużą dozą renesansowych kobiet i goździki.
I to wszystko trzeba wrzucić na bardzo średnio rozgrzaną patelnię, nie przysmażyć, tylko dusić (dusić, dusić).
Od ośmiu do dwunastu miesięcy. Proszę się nie przerażać robi się przeszło rok. I wszystko wędruje na talerz.
Gotowe do zjedzenia. Następnie nawinąć zręcznie na widelec. (mmmm Mamma)
Dorzuca się mieloną wieprzowinę
Dorzuca się mieloną wołowinę
Dusi się, dusi się wszystko razem z winem, razem z winem.
Coś spadło, na szczęście nie na moją głowę.
Cała woda wyciekła. Gotowe.
Genialne, proste i genialne.
Genialne, proste i genialne.
Niezwykła receptura sprzed kilkuset lat. Po powąchaniu rozumiem dlaczego.
Drodzy państwo. W przewiewnym miejscu rozpuszczam na patelni ten gatunek dyni i wieprzowy żołądek.
Do podduszonych jarzyn dodaję teraz dość sporo mortadeli. Następnie farsz (farsz, farsz, farsz)
Na patelnię już można wrzucać: broń Boże nierafinowany, brązowy, szwajcarski kawałek schabu.
Kilogram świeżo startego parmezanu, pomidory bez skórek w zalewie, seler, smalec i na samym końcu
strój zawodnika Palio i ewentualnie trochę śmietanki.
Dorzuca się mieloną wieprzowinę
Dorzuca się mieloną wołowinę
Dusi się, dusi się wszystko razem z winem, razem z winem.
Coś spadło, na szczęście nie na moją głowę.
Cała woda wyciekła. Gotowe.
I to jest bomba
Sos zgęstniał jak atmosfera w polskim parlamencie.
Co na to dietetycy, nie wiem. Idę to po prostu zjeść.
Drodzy państwo. Za chwilę bardzo prosta i bardzo "trendy" potrawa.
Wlewam, a w zasadzie wrzucam, spory kawałek śrutu w pasztecie.
I dodaję: radykalne szparagi podobne kształtem do pietruszki.
I teraz najważniejszy składnik: najprawdziwsze prawdziwki. No i ser (ser, ser, ser, ser).
Do tego nam będzie jeszcze potrzebna genetycznie mutowana cytryna.
Do niej dodaję jajko i jedną gazowaną skórę ze szparaga.
I teraz muszę dodać do tego takim specjalnym przyrządem parę plastrów śmietany i wzruszający połeć słoniny.
Dorzuca się mieloną wieprzowinę
Dorzuca się mieloną wołowinę
Dusi się, dusi się wszystko razem z winem, razem z winem.
Coś spadło, na szczęście nie na moją głowę.
Cała woda wyciekła. Gotowe
Voila
Ożywiony sportowym sukcesem dolewam białe wino i dodaję
sztuka po sztuce: szachy, tarty ser i jeden wyrazisty w smaku kręgiel.
Dobra już nie tłukę... to było ostatni raz.
Reszta jutro.
Subskrybuj:
Posty (Atom)