środa, 17 czerwca 2015

♫ Być Jak Robert Makłowicz ♫







This song is performed by Iwo.



Proszę spojrzeć. Najpierw bez zbytniego zadęcia kroimy nożem bardzo sympatyczne flaki i dorzucamy:
biały ser Ricotta, makaron, listki szałwi i jedwabny szalik i skuter z dużą dozą renesansowych kobiet i goździki.
I to wszystko trzeba wrzucić na bardzo średnio rozgrzaną patelnię, nie przysmażyć, tylko dusić (dusić, dusić).
Od ośmiu do dwunastu miesięcy. Proszę się nie przerażać robi się przeszło rok. I wszystko wędruje na talerz.
Gotowe do zjedzenia. Następnie nawinąć zręcznie na widelec. (mmmm Mamma)

Dorzuca się mieloną wieprzowinę
Dorzuca się mieloną wołowinę
Dusi się, dusi się wszystko razem z winem, razem z winem.
Coś spadło, na szczęście nie na moją głowę.
Cała woda wyciekła. Gotowe.
Genialne, proste i genialne.
Genialne, proste i genialne.

Niezwykła receptura sprzed kilkuset lat. Po powąchaniu rozumiem dlaczego.
Drodzy państwo. W przewiewnym miejscu rozpuszczam na patelni ten gatunek dyni i wieprzowy żołądek.
Do podduszonych jarzyn dodaję teraz dość sporo mortadeli. Następnie farsz (farsz, farsz, farsz)
Na patelnię już można wrzucać: broń Boże nierafinowany, brązowy, szwajcarski kawałek schabu.
Kilogram świeżo startego parmezanu, pomidory bez skórek w zalewie, seler, smalec i na samym końcu
strój zawodnika Palio i ewentualnie trochę śmietanki.

Dorzuca się mieloną wieprzowinę
Dorzuca się mieloną wołowinę
Dusi się, dusi się wszystko razem z winem, razem z winem.
Coś spadło, na szczęście nie na moją głowę.
Cała woda wyciekła. Gotowe.
I to jest bomba
Sos zgęstniał jak atmosfera w polskim parlamencie.
Co na to dietetycy, nie wiem. Idę to po prostu zjeść.

Drodzy państwo. Za chwilę bardzo prosta i bardzo "trendy" potrawa.
Wlewam, a w zasadzie wrzucam, spory kawałek śrutu w pasztecie.
I dodaję: radykalne szparagi podobne kształtem do pietruszki.
I teraz najważniejszy składnik: najprawdziwsze prawdziwki. No i ser (ser, ser, ser, ser).
Do tego nam będzie jeszcze potrzebna genetycznie mutowana cytryna.
Do niej dodaję jajko i jedną gazowaną skórę ze szparaga.
I teraz muszę dodać do tego takim specjalnym przyrządem parę plastrów śmietany i wzruszający połeć słoniny.

Dorzuca się mieloną wieprzowinę
Dorzuca się mieloną wołowinę
Dusi się, dusi się wszystko razem z winem, razem z winem.
Coś spadło, na szczęście nie na moją głowę.
Cała woda wyciekła. Gotowe
Voila
Ożywiony sportowym sukcesem dolewam białe wino i dodaję
sztuka po sztuce: szachy, tarty ser i jeden wyrazisty w smaku kręgiel.
Dobra już nie tłukę... to było ostatni raz.


Reszta jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz