środa, 29 lipca 2020

NIEPOTRZEBNIE

No, zupełnie niepotrzebnie wiadomości z samego rana wysłuchałam. Dzień się zapowiadał piękny i ptaki w ogrodzie śpiewały. Słońce, zamglone jeszcze, jakby ziewało i przeciągało się po niespokojnej nocy, uśmiechało się do mnie zza firanki...

I nagle - łup. Łup nie w sensie zdobyczy, ale jako onomatopeja walnięcia niewinnego człowieka w głowę.




W samym sercu tworu: United States of Jurop ogłoszono, że w ramach usprawnienia walki z, przepraszam za wyrażenie, pandemią, w Belgii wolno, żeby się spotykało ze sobą pięć osób. Zawsze i tylko te same osoby,  pięć osób. 

 Cztery komórki mózgowe podały mi jedynki zamiast zera, więc postanowiłam odczekać.



Pytam: jak zadeklarować te pięć osób, żeby, przyłapane u mnie, nie trafiły za kraty? Bo są nielegalnie?

Jakie są procedury wymiany którejś z osób, bo mi się przestała podobać i nie chcę jej już w domu? 



Co oni tam ćpią? Do jakiego stopnia czują się władcami świata? Chów wsobny to jest maleńkie piwo w porównaniu do degeneracji tamtego towarzystwa różańcowego.


Jestem szczęśliwa, że mam sześćdziesiąt trzy lata i możecie mi pająków nagryźć; że mnie sąd piotrkowski w więzieniu osadzi, to wiem.

Za co mnie sąd piotrkowski osadzi? Ano za to, że nie przeprosiłam i nie przeproszę Włodarczyka, tak mi dopomóż Bóg. I niech sąd piotrkowski wyda tysiące wyroków, ja się  nie ugnę.


 Za to, że nie zapłacę ponad czterdziestu tysięcy za nic. To znaczy - za "zniesławienie" kogoś, kto nigdy i nigdzie nie zasłużył na sławę.

Wiecznie i wiecznie "wylosowywał" mnie sędzia Gosławski. Panie sędzio miły, zagrajże pan w totka.




środa, 22 lipca 2020

SEJM

Oglądam właśnie Sejm. Teraz. Na żywo.

Niech ktokolwiek spróbuje mnie ukarać za brak tak zwanej maseczki w miejscu publicznym zamkniętym.


wtorek, 21 lipca 2020

OJ, PANIE JACKU, PANIE JACKU

Trzeba było zmienić wyznanie.

Wtedy nie uczyniłbyś był Pan z trójki własnych dzieci bastardów, a i w sprawie całego procederu nikt by nie śmiał gęby otworzyć...


sobota, 18 lipca 2020

LIPIEC 2020







Kampania się skończyła. Dla pewności trzeba jeszcze odczekać jakiś czas, jak w szpitalu, żeby stwierdzić, że to koniec. Co prawda trup zawsze może się przeistoczyć w zombie, ale wtedy trzeba celować w głowę, tak uczą filmy.

Szczerze żal mi Kosiniak Kamysza. Ale, jeżeli ma się takich zwolenników, to już trudno.

Kilka lat temu odwiedził mnie w moim własnym domu zapalony działacz „Kukiz15”. Rozmawialiśmy ładny czas. Rozmawialiśmy o Radziszewskim, o tym, kto kogo, jak i dla jakich celów... pan proponował mi spotkanie z posłami, opowiedzenie mojej historii... i tam dalej.

Ja mu na to odpowiedziałam dyplomatycznie, że” będziemy w kontakcie”.  I dodałam: ‘Wylecicie z sejmu. Jeżeli tacy ludzie, jak ZW podpinają się pod was i was wycinają, to wylecicie i siwy dym po was nie zostanie”. 

Później korespondowaliśmy trochę przez FB, aż się urwało. Nie chciałam mieć nic wspólnego; ja nie z soli ani z roli, ale z tego, co mnie boli.

Podziwiałam Kukiza-artystę. Świetny Twórca i Odtwórca. Ale popełnił błąd, który popełnia większość ludzi: PRZEKROCZYŁ SWÓJ PRÓG KOMPETENCJI. I zdał sobie z tego sprawę. Musiał sobie z tą wiedzą jakoś poradzić, bo, na swoje nieszczęście, nie jest głupcem. Poradził sobie zatem tak, jak radził sobie dotychczas. Tylko, że już nie był Kukizem-Twórcą i Odtwórcą, gdzie pewne zachowania są akceptowane, akceptowalne i wybaczane. Był politykiem POLITYKIEM!

„I po cholerę łaziłeś na ten statek?!” – to łagodny wyrzut wyborców.

„Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało” – obie cytaty z Moliera.

Posłuchaj mnie, Pawle Kukiz. Nie ośmieszyłeś się. Nie przegrałeś. Przeciwnie, wytknąłeś ludziom ich małość. To, to nic: pokazałeś, jak się maluścy podszywają pod wielkich, byle tylko kaseńka spłynęła, byle zaistnieć.

Ja wiedziałam, że muszę jeszcze czekać. Że nie ma nic gorszego, niż falstart. Przy falstarcie zostajesz, miły, wyeliminowany z zawodów. Przy delikatnym spóźnieniu, masz duże szanse wyrównać podczas biegu.

Na początku byłam zbyt emocjonalna. A na koniec nie jestem. Co się miało stać, już się stało.






Żebyście się króle, włodarze i włodarczyki drobną kaszą... To nie da się zabić dwa razy.

Aha, panie Michale Król, święty PIS-owcu, farbowany lisie na usługach magistratczyków piotrkowskich o szemranych proweniencjach, przypominam: człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać. W trumnie będę pamiętać pańskie słowa w sali sądowej: „Pani się musi ugiąć”.  Nie, proszę pana. Nie.

(Nie ma sensu zaprzeczać, ja wszystko nagrywam, zw, panu poświadczy. Mikrofony coraz czulsze. Oczywiście nie opublikuję, dopóki nie będę zmuszona. A może wcale nie nagrywałam, tylko tak sobie mówię? Któż to może wiedzieć?)



A teraz porozmawiamy poważnie, panie Włodarczyk.



- A tyn, wicie, łod Juntka, to sie wyrychtowoł?
- Iii... tam... U starego pomieskiwoł, ale go stary kłunico psejechoł, to poszed.
- Ale żonecka to pikna była..
- Była, no toć stary nie ukszywdził. Dziecka ładne, ino same dziury.
- To stary pociechy nima?
- Ma, nima, obacym.




Przepraszam, musiałam. Teraz niech mnie zaskarży za używanie słów: kretyn, idiota, palant, stulejarz, cwel, papuśnik, ciota, lalka, barbunio-cmok... Tym razem lepiej, żeby udowodnił, że to niego skierowane. 




piątek, 10 lipca 2020

TAK, TAK, TAK,TAK




Ludzie, których lubię i szanuję podobno jakieś "nakładki" na FB sobie robią. Rozumiem, że zabrakło im kredy kolorowej. Sławek. naprawdę...

NIE, NO, TRZASKOWSKI



Ty, facet, już podnosisz klapę, jak sikasz?

Właśnie usłyszałam, jak prezydent mojego kraju, in spe*, będzie się z kimś porozumiewał "na złość".

Se uszu nie odmroź na złość. Ale do tego to trzeba chyba w obecnej epoce na biegun jechać. My się zrzucimy ze znajomymi i damy ci, facet, sześćdziesiąt trzy tysiące na ten wyjazd.




*in spe jest prezydent, nie kraj.

.
.
.
.
.
.
.
.
.
Alfonsie Bundy, idź mimo wszystko na te wybory. Nie wiem, czy pamiętasz sytuację w naszej Ojczyźnie, kiedy nasz Naród miał dość. I do drugiej tury dotarł niejaki Stan Tymiński i Wałęsa, po wyautowaniu Mazowieckiego, ponieważ mu żółwie w zoo uciekły.

Siedzieliśmy wówczas z przyjaciółmi i płakaliśmy. Nie my jedni. Spiliśmy się do cna i tacy półprzytomni poszliśmy na te wybory. Żeby do największych tajemnic państwowych nie dopuścić przybłędy z Peruwianką.

Polacy zdali sobie sprawę z tego, że zabawa zaszła za daleko. Tylko i tylko dlatego Wałęsa wówczas został prezydentem, otrzymując, niestety, ten tytuł dożywotnio.

Usiądź spokojnie, Al, zapal papierosa, wciągnij kreskę, zmarszcz freda, wypij szklaneczkę burbona, przeleć panienkę. I włącz myślenie.

czwartek, 2 lipca 2020

JEJ


Duda przez te pięć lat się zmienił. Nie jest już budyniem.

Oglądałam go w polsacie przed chwilą. Dobyłam ścierkę i zasłoniłam jego usta na ekranie telewizora, czyli w połowie, mniej więcej w połowie ekranu, oglądając jedynie oczy.


Oczy tego człowieka nie zmieniały się, bez względu na to, co mówił. Kiedy się uśmiechał, uśmiechały się jedynie usta. Kiedy udawał złość, złościły się jedynie usta. To jest twardy zawodnik. Albo się go boimy, albo go kochamy. Na jedno zresztą wychodzi.

Tak sobie myślę, że nie doceniając Dudy, popełniamy błąd.

Z kolei histeryk-Trzaskowski jest przystojny, chociaż nie w moim typie.

Cóż, pozostaje mi moja własna cisza wyborcza. Pozdrawiam.

JAK BOGA KOCHAM



Słucham TVN24. Właśnie usłyszałam wypomnienie, zarzut, że Kaczyński zarabia 17 tysięcy złotych miesięcznie.


Jak Boga kocham. Sami zobaczcie.

Lalka zarabia 17 tysięcy złotych miesięcznie. I na chuj się narażać, kiedy się ma całuśnego kolegę?



Edit:

To nie jest kolega.

TAK



No, jeżeli pan Trzaskowski tak się będzie kochał z samorządami, to ja oczyma duszy widzę następującą scenę:

W jakimś zacisznym miejscu siedzi kilka osób. Jest tu prezydent Trzaskowski, prezydent Chojniak, mecenas Król, pan "lalka". I jeszcze kilka osób, ale nie widzę jasno, kto. Acha, jacyś sędziowie Sądów piotrkowskich.


I rechoczą.