środa, 23 grudnia 2015

TAKI TAM IBISZ DLA UBOGICH

Wszystkim nam na Święta życzę tylko jednego: zdrowia.


Od pewnego czasu nikomu nie życzę niczego innego. Za wszystkim innym można się rozejrzeć, zdobyć, ukraść. 

Tak, że zdrowia nam wszystkim; na ten, si i wszystkie sie lata.



Dlaczego taki tytuł? A dlaczego nie?

sobota, 28 listopada 2015

KŁAMLIWY TCHÓRZ

Tak sobie łażę po necie ukochanym moim, i co ja widzę?!

Włodarczyk Zbigniew anihilował swoją podróbkę "fotografii" z Kukizem.

Swojego czasu pytałam, czy Kukiz o tym wie i pisałam, że jest to gabinet figur woskowych ze wsi.

Wszystko zniknęło, włącznie z częścią mojego wpisu na moim prywatnym blogu. 

Coś mi się widzi, że jest to przestępstwo. 

Poza tym: panie W., pan cierpi na zaparcia mózgowe? Przecież ja robię zrzuty wszystkiego, co mi się wydaje ważne, archiwizuję je i wywożę do ciotki z Kalisza.

A już na pewno ten obrazek z Kukizem.  To było zbyt piękne, żeby znikło. 

Najpierw chciałem być radnym, dwa razy. Nie doceniliście mnie.

Potem chciałem być posłem, no, toście mnie zdrowo wkurwili.

Sami tego chcieliście: będę PREZYDENTEM RP!

 

Tymczasem - pa!


sobota, 31 października 2015

HALOWEEN





Nie widzę nic złego w tak zwanym Haloween. Wygoniłeś, Kościele, Dziady, to masz Haloween. Proste.




W tę noc nić łącząca oba światy: żywych i umarłych jest najcieńsza. Najłatwiej się teraz porozumieć ze zmarłymi. Nie widzę nic złego w porozumiewaniu się ze zmarłymi. Ponieważ zmarli są pozbawieni ciała, nie mogą nam odpowiedzieć w sposób przez nas postrzegany zmysłami ciała. Za to my możemy im powiedzieć, co chcemy. Oni to uczują. A my uczujemy ich odpowiedź.

„Mamo, minęło trzydzieści osiem lat, a ja nadal pamiętam, jak Ci wtedy odpyskowałam...” „Daj spokój, córeczko, nie myśl już o tym...”

Co jest złego w próbie oswojenia śmierci? To taki danse macabre na opak.

Śmierć jest częścią życia, jego finalnym akcentem. Wszystko, co żyje, musi umrzeć; począwszy od jętki jednodniówki po wszechświat. Jeżeli nie boimy się dotknąć noworodka, dlaczego boimy się dotknąć umarłego? Śmierć nie jest zaraźliwa, a jednak mamy opór. Istota umarła już nie jest tym, czym była, jest jakimś innym „czymś”. Gorszym, zagrażającym. Zagrażającym, bo uświadamiającym nam, że tak się właśnie skończy nasze targowisko próżności.

Co może być złego w tym, że dzieciaki oswajają śmierć? Bo ze śmierci nie wolno żartować? A to niby, dlaczego? Bo śmierć jest dostojna? Akurat. Śmierć jest zapluta, zasikana, zarzygowiona, obesrana i łapiąca ostatni dech.


Jakie opętanie? Jakie czarne msze? Na szczęście dzieciaki umieją się doskonale poruszać w schizofrenicznej rzeczywistości. Zaraz po lekcji „religii” lecą wydrążać dynie. Podobnie, jak Amerykanie świętują indykiem Dzień Dziękczynienia.

Na zadumę nad marnością świata jest miejsce cały rok. A w Haloween niech mnie ktoś przestraszy albo spowoduje, ze się zaśmieję, bo inaczej – zwariowałabym z bólu.


czwartek, 22 października 2015

TRYNKIEWICZ SIĘ ŻENI





Czy Państwo sądzą, że mnie obchodzi Trynkiewicz?

Nie, Trynkiewicz mnie nie obchodzi jako człowiek, jedynie jako przypadek.

Banda kretynów stanowi w moim kraju prawa, do których to praw później sama nie potrafi się stosować. Jedni robią łopatą, inni mózgiem; teoretycznie. Na tych, którzy mają robić mózgiem płacimy podatki.

Co za banda kretynów zamienia poczwórną karę śmierci automatycznie na dwadzieścia pięć lat?! Dożywocie bez prawa do żadnej łaski i pozbawienie praw publicznych na zawsze, na co zresztą Trynkiewicz został skazany.

Nakaz pracy, nie za karę, ale – żeby zarobił na swoje utrzymanie. Nie chce pracować? Nie będzie jadł, chyba, ze jakaś piekarnia nieodpłatnie przekaże stary chleb. Nie będzie zmiany pościeli ani bielizny osobistej: woda i środki chemiczne kosztują. A jakby się jakaś Amnesty w to wplątała, odpowiedź jest taka: weźta się zajmijta umierającymi bezdomnymi, bo większość z nich to ludzie niezaradni życiowo albo zdrowo przez życie pochlastani. Którzy nigdy nikomu nie zrobili nic złego.

To tak na wynos. Bo o tym, co się dzieje za murami więzienia, lepiej nie wiedzieć. Będziemy zdrowsi.

Jeżeli w państwie nie ma jasno określonych zasad; obywatele boją się położyć spać, bo nazajutrz mogą się obudzić w państwie z innym zestawem praw, niż wieczorem – to takie państwo nie istnieje.

Z wadliwie funkcjonujących rodzin zabiera się dzieci. Coś mi się widzi, że dla nas, wszystkich Polaków ktoś w końcu ustanowi kuratora albo rodzinę zastępczą.

Trynkiewicz, zgodnie z obowiązującym prawem, jest wolnym człowiekiem.

Już o tym pisałam, ale powtórzę:



„poniedziałek, 10 lutego 2014

TRYNKIEWICZ W RAPORCIE MNIEJSZOŚCI





Jest taki film: „Raport mniejszości”. Poczytać o produkcji można :





Najistotniejsze jednak dla mnie jest to, że opowiadanie, według którego film nakręcono, powstało w 1956 roku. Autorem jest P.K. Dick.

Otóż już w 1956 roku ten profetysta (wśród pisarzy SF było mnóstwo profetystów, że wspomnę jedynie nieodżałowanego naszego Stanisława Lema) przewidział dokładnie to, co ma się zadziać w Polsce, prawie nikomu nieznanym kraju, w roku 2014. Z tym, że role jasnowidzów i krętaczy jasnowidzami grają tu psychologowie, psychiatrzy, sędziowie...

Warto jeszcze oczywiście przypomnieć G. Orwella i Jego „Rok 1984, napisany w roku 1949.

Według niektórych autorytetów polskich, Trynkiewicz popełnił i popełnia orwellowską „myślozbrodnię”, za którą powinien, po odbyciu wyroku, odbycie którego nakazało mu praworządne, suwerenne państwo, zostać „ewaporowany”.



Orzeczono wobec T. karę śmierci, a przecież chorych na głowę się nie zabija, tylko osadza w szpitalu. Zespoły biegłych wielokrotnie orzekły, że jest poczytalny i może karę odbywać, jaka by ona była. I T. karę obył w całości, zgodnie z prawem.

To co? Nagle jest chory psychicznie i zagraża? Trzeba go do psychuszki? Wniosek z tej sytuacji jest jeden: T. zwariował w państwowym więzieniu, a skoro tak, to należy mu się wielomilionowe odszkodowanie.

Kropka.


I jeszcze kilka adresów, gdzie mogą Państwo poczytać o „psychuszkach w demokracji”:














...i tak dalej... ...i tym podobne.




To tak, ku zastanowieniu się, czy przypadkiem Józef S. nie wrócił, jak obiecywał nie tak dawno na murach - rękoma grafficiarzy.

Bo jeżeli to państwo w swojej totalnej bezradności może sobie dowolnie stanowić prawo ze strachu przed kilkoma ludźmi, o których zapominało przez ćwierć wieku, to ja wyjątkowo dzisiaj nie chcę, żeby się UE rozpadła. Bo naprawdę nie byłoby już się gdzie się zwrócić.”





„poniedziałek, 3 marca 2014

PRAWO PONAD PRAWEM



Trynkiewicz, gdybyś miał wybór, co byś wybrał? 


***

Co to znaczy: jest niebezpieczny i czeka, aż jego niebezpieczność się uprawomocni? Dopiero po uprawomocnieniu się wyroku stanie się niebezpieczny? Dopiero po uprawomocnieniu się wyroku można go izolować, bo jest (jakoby) niebezpieczny? To znaczy – do tego czasu nie jest. Nie jest niebezpieczny, dopóki się wyrok nie uprawomocni. Może chodzić ulicami miast i zabijać, jeżeli jest dosyć sprytny, żeby go nie złapano. Ma zakaz opuszczania domostwa, jakie zajmuje w nocy. Przypominam, ze zbrodni dokonał w dzień.

Nie wykazał skruchy. Więc będzie się go trzymać w psychuszce, bo nie wykazał skruchy. Nie rozpłakał się, jak dziecię, które doznało objawienia; nie załkał: „Ach, cóż jam uczynił, co uczyniłem, ja nieszczęsny.  Życia czyż mi starczy na wynagrodzenie krzywd...”.

Tu powinno nastąpić ujęcie skrzywdzonej matki, jej łzy. Zależnie od kanału, na którym pokazałoby się scenę – możliwe wzajemne rzucenie się sobie w ramiona: oprawcy i rodziców zabitych dzieci.

Następnego dnia kilkaset tysięcy ludzi stoi murem za T. Zwłaszcza na FB.



W moim domu niewiele jest niewzruszalnych praw. Ale te, które istnieją, są niewzruszalne. Należy do nich ścisły post trzy dni w roku: w Popielec, w Wielki Piątek i w Wigilię. Nie ma takiej siły, żeby moi domownicy nie pościli. Dura lex. Nie zwalnia od postu nawet obłożna choroba. I szokiem było dla mnie, kiedy się okazało, że jakiś purpurat „zniósł post” w moim kraju w Wigilię. Znieść to on sobie może jajko, jak potrafi.



Tak sobie czasami myślę (myślenie nie jest jeszcze zabronione, czy już należy mnie izolować?), że gdybym była psychopatą – mordercą, to na miejscu T. zabiłabym jeszcze raz, dla przykładu. Nikt mi nie powie, że psychopata nie jest w stanie oszukać ogona i wymknąć się, choćby z publicznej toalety. Nikt mi nie powie, że psychopata nie jest w stanie zachowywać się tak, jak chcieliby badający psychiatrzy podczas półtoragodzinnej, zaledwie, rozmowy. Bo przecież na podstawie tej rozmowy wydaje się dzisiaj wyrok.




Zaraz: mówimy o obowiązującym prawie, czy o tak zwanym poczuciu sprawiedliwości społecznej, która krucha jest, jak jesienny liść na drzewie, targany wiatrami? Załóżmy sytuację możliwą i wcale nie tak nieprawdopodobną: Mariusz T. podczas najbliższej kumulacji w lotto wygrywa dziesięć milionów. 10000000. Los wysłał jako wolny człowiek, dajmy na to – 20. marca.

I CO TERAZ?

Zabrać, zabrać; przecież to niemożebne jest, żeby bestia wygrywała i dostała taką kasę! Najlepiej, żeby ustawodawca natychmiast, ale to natychmiast, uchwalił ustawę, że mordercom wygrana w lotto się nie należy.

Mariusz T. wyrokiem sądu w Strasburgu dostanie odszkodowanie; jego prawnik robi karierę.

Bardzo lapidarnie i dosadnie określił zaistniałą sytuację Internauta:

huston_mamy_problem


kmioty z wiejskiej łamią podstawowe prawa człowieka. Człowiek po odbyciu kary JEST WOLNY kmioty niedouczone.”


Sąd cywilny zdecydował o pozbawieniu wolnego człowieka wolności. Kto następny?



Nie opowiadam się po żadnej ze stron. Twierdzę tylko, że Rzeczpospolita nierządem stoi.”



Trynkiewicz jest wolnym człowiekiem. Nie wiem, na jakiej zasadzie jest przetrzymywany. Myślę, że sam tego chce. Po dwudziestu pięciu latach w izolacji, nie umiałby może żyć już w społeczeństwie.

Chce się ożenić i ma oblubienicę? Jego prawo.

Nasza złość jest skierowana przeciw konkretnej osobie, a, zdaje się, powinna być skierowana gdzie indziej.

sobota, 10 października 2015

JUŻ UPRASOWAŁAM BLUZECZKĘ

Wezwą mnie na Policję, jak amen w pacierzu. Już, jak się pani Ilona wypowiada, to na pewno. Przecież już byłam targana: a to się narcyzowi nie podobała moja strona, a to blog.

Kurczę, nie skazują jeszcze za myśli i emocje? Bo targają mną potężne emocje, a i myśli dodają skrzydeł...

Jedenaście banerów! Ja cie...

Smuteczek?

piątek, 9 października 2015

ECCE TEN< KTÓRY PRETENDUJE



Drodzy moi Czytelnicy z Piotrkowa Trybunalskiego. Oto otwiera się przed Wami ogromna szansa zagłosowania na pana, który gra na weselach, przyjaźni się z możnymi tej wsi, plumka na syntezatorze, nie potrafi sklecić zdania trzykrotnie złożonego... i skomponował „utwór”, którym się pochwalił w sieci:




Twór jest bardzo ciekawy pod względem rytmicznym. Ideolo pozostawiam.

Otóż: najpierw jest względnie spokojnie, ale... zaraz potem jest tak, jakby pies gonił sukę. To przyspieszenie nie jest usprawiedliwione tekstem. Nic nie jest niczym usprawiedliwione.

Nie chce mi się dalej.



Ten pan uczyni wszystko, żeby się dostać na salony. Niestety, będzie przyjmowany jedynie w przedpokoju.




Żeby się dostać na salony, trzeba być mną.

czwartek, 8 października 2015

CO ZROBIĆ, ŻEBY BYŁO INACZEJ? KOWALSKI, BIERZESZ PIENIĄDZE ZA ROZWIĄZANIE TEGO PROBLEMU? STARTUJESZ DO SEJMU?

















NIECHCIANA CIĄŻA I KOPERNIK W TLE



Od wielu lat, odkąd zaczęła się walka ideologiczna (nie ekonomiczna) o prawo kobiet do aborcji, mówię:

Każdy człowiek, który wszedł w posiadanie niezwykle ważnego obiektu, ważnego, czy to z punktu widzenia wartości materialnej, kulturowej, religijnej czy innej, nie ma prawa tego obiektu zniszczyć.

Jeżeli ktoś miał dość środków, aby kupić Guerenicę Picassa, bo Hiszpania zbankrutowała, na przykład, i wyprzedaje majątek, to nie znaczy, że kupiec może z obrazem zrobić wszystko, co mu się podoba.

Guerenica jest dobrem ogólnoświatowym. Zatem właściciel może ją posiadać, ale nie wolno mu jej spalić, bo taki ma kaprys. Prawda? Prawda. Mało tego: prawdopodobnie będzie zobowiązany do udostępniania obrazu zwiedzającym jego zamek. To jest normalne.

Co mogłoby się stać, gdyby właściciel publicznie oświadczył, że jednak ma zamiar Guerenicę zniszczyć?

Prawdopodobnie próbowano by ją ocalić. Przekonywano by właściciela, żeby oddał obraz, że dzieło jest jedyne i niepowtarzalne... Że po prostu nie wolno niszczyć takich tworów. Gdyby właściciel upierał się, prawdopodobnie odebrano by mu dzieło siłą.

Właściciel dał się jednak przekonać i powiedział: „Skoro twierdzicie, że jest to takie ważne, proszę, weźcie to”. I oddał obraz.



Jeżeli znajdziecie sposób na to, żeby zabrać kobiecie z brzucha to, co ma 12 tygodni, bo ona tego nie chce, i sobie dalej z tym poczynać wedle woli – bardzo proszę. To, co ma w brzuchu jest bardzo cenne, więc zabierzcie to jej, bo ona to zniszczy. Jeżeli będzie bardzo zdesperowana, to zniszczy siebie, a ludzkość jeszcze nie zna sposobu, żeby trzymiesięczny płód przetrwał poza ciałem matki.

Sposób więc jest taki: zakuć w kajdany nosicielkę płodu, karmić siłą, pilnować ciąży, wydusić dziecko, kiedy przyjdzie czas i na koniec skazać matkę. 



Gdybyście się mniej wzajemnie okradali, biali ludzie, nie balibyście się dzisiaj islamu.

Gdyby Kościół nie popełnił był tylu błędów (których to błędów ostoją jest dzisiejsza Polska), problem byłby był mniejszy. Część z tych błędów rozpaczliwie próbuje naprawić medialnie papa F. I nie mówię tu o Inkwizycji.




O Koperniku niektórzy wiedzą tyle, że wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię, podobnie, jak  o da Vincim wie się, że namalował  jakąś Monę.




Bardzo przepraszam, jeżeli ktoś nie widzi związku.  Nic nie poradzę.


















piątek, 2 października 2015

NIE SĄDZIŁAM, ŻE KIEDYKOLWIEK TO POWIEM

Dzieci nasze, tak zwane kibole; Wy, którzy golicie głowy - w Was nadzieja. Brońcie naszej Ojczyzny. bo idzie złe. 

 

 

Protest imigrantów w Finlandii: Ryż? Tego nie podaje się nawet psom!

UDOSTĘPNIJ
Około 60 mężczyzn protestowało w Finlandii przed komendą policji w Oulu. Imigranci domagali się lepszych warunków w obozie dla uchodźców. Nie podobają im się między innymi posiłki, których „nie powinno się podawać nawet psom”. Aresztowano jedną osobę.
Imigranci zebrali się pod komendą policji w Oulu. Jej szef Arto Karnaranta przekonywał, że demonstrujący narzekali głównie na „fatalne, niehigieniczne warunki w obozie” oraz niesmaczne jedzenie. Przypominali również o tym, że ich sprawy o nadanie statusu uchodźcy toczą się bardzo wolno, a opieka zdrowotna kuleje. Policjanci rozmawiali z demonstrantami przez tłumacza.
Imigranci mieli krzyczeć, że ryżu czy kaszy nie podaje się nawet psom. Tymczasem okazuje się, że podobne posiłki, do tych serwowanych imigrantom w obozie podaje się dzieciom w szkołach czy urzędach.
Protest miał przebiec spokojnie, aczkolwiek aresztowano jedną osobę. Finowie przekazali również, że większość z 310 obozujących imigrantów pokornie zjadło posiłek, po którym około 60 mężczyzn poszło protestować pod znajdującą się 10 km od obozu komendą policji.
Imigrantów przetransportowano z powrotem do obozu, którego zarządcy przekonują, że wszystko nadal będzie funkcjonować jak do tej pory, aczkolwiek uwagi demonstrujących zostały wzięte pod uwagę.
Informacje o przebiegu protestu przekazała nam czytelniczka z Finlandii. Sprawę opisuje też m.in Finland Times.

ILE TRZEBA SAMOZAPARCIA, ŻEBY NIE PIĆ

Joanna Kluzik Rostkowska: wynegocjowałam powrót drożdżówek.

czwartek, 1 października 2015

DYREKTOR DOMU KULTURY W PIOTRKOWIE TRYBUNALSKIM, ŚRODKOWA POLSKA

https://www.facebook.com/elzbieta.lsz?fref=ufi&pnref=story

http://www.mok.piotrkow.pl/aktualnosci-a20/w-jednym-stali-domku-r379


Albo: "Labolatorium",  albo: "W jednym stali domku'. 

W jednym domku, to ty se możesz, Eluniu Ł-Sz, wybudować szalet. Duży szalet.

W "domku", powiadasz, stali Paweł i Gaweł? 



Dobrze, myślałam sobie, ci od finansów rozkradają, co się da. Trudno, to jest pieniądz; dziś jest, jutro go nie ma. Ale - żeby od kultury narodowej zrobić kompletną niemotę; pozbyć się Pani Pol, Pana Sokalskiego, zresetować dorobek narodowy? To trzeba być zdrajcą.

Widzi mi się, że pan Chojniak od dawna na bateriach działa. I bardzo się boi. Historia zna takie fobie.

wtorek, 29 września 2015

WOLNO? NIE WOLNO? WOLNO? NIE WOLNO?



Nie jest napisane, że jest to usunięty płód, u którego stwierdzono zespół Downa. 
Piotrków Trybunalski, środkowa Polska, jest gettem, gdzie dopuszcza się wszelkie przestępstwa osób związanych z aktualną władzą.  

Nikt nie chce w ten gnój włożyć swoich rąk, bo rzetelna kontrola wyszłaby z miasta po dwustu pięćdziesięciu latach.

Jakim cudem mężczyzna pokazany na fotografii chodzi wolny? Myślę, że ten nieodwracalnie uszkodzony płód doczekał się narodzin. No i mamy, co mamy.

foto

sobota, 26 września 2015

PIĘĆ RAZY WIĘCEJ PODPISÓW ZEBRAŁEŚ NA LOJALCE PRZECIW MNIE. COŚ NIE TEGES?

RANY, POPARCIE, ŻE KOLEŻANKA ZEMDLAŁA.

POST #2



Po pierwsze: Kukiz powinien cię wywalić na zbity ryj za stwierdzenie: „Jestem ostatni na liście Kukiza”. W podtekście jest: „Debil – Kukiz mnie nie docenia. Trudno, jakoś się z tym pogodzimy. Ale PAŃSTWO wiecie, na co JA zasługuję.

Tak się kryguje początkująca kurewka, która wie, że jej koleżanki druta ciągną koncertowo,  ale chce wejść do obiegu, mimo że kaleczy zębami. Czy Kukiz wie o tym przekręcie ze wspólnym zdjęciem?

Po drugie: Jak mógłby niedojda „ochraniać przedsiębiorczość”? Przedsiębiorczość nie potrzebuje ochrony, tylko tego, żeby przestały istnieć gnidy, której jej szkodzą.

Po trzecie: Co do polityki prorodzinnej jestem gotowa się zgodzić. Zwłaszcza mając w łaskawej pamięci pewnego fiuta, którego właściciel nie potrafi w spodniach utrzymać. Mam wszelako nadzieję, że nadaje nazwisko swoim potomkom. Albo – chociaż finansuje pobyt w szpitalu.

Co do ochrony zdrowia, to się jeszcze może kiedyś wypowiem.

 Co do ludzi starszych: pamiętasz pan, jakeś zwolnił anglistkę Robaszek, która była samotna i zajmowała się sparaliżowaną matką, po to, żeby zatrudnić przyjaciółeczkę z Brzozy na jej miejsce? Co ty sobie myślisz? Że wszyscy pomarli i nikt niczego nie pamięta?!

Jeszcze się sędzia D. będzie wstydził swoich wyroków. Jeszcze prokuratura odkopie akta. Ja mam potwierdzone ksera. U ciotki z Kalisza, rzecz jasna.

Acha, temu od fotoszpa powiedz, że za bardzo pyzaty jesteś. Moją lewą, a twoją prawą powinien lekko ściąć. Z włosami nie chce mi się walczyć, ale krawat niech zrobi – ciemne bordo. Usta mniej różowe, bo straszliwie pedalskie, niech doda trochę sieny palonej.

Kąciki ust podniesie leciutko ku górze, bo pomimo ogólnie niby miłego wyrazu twarzy, wyglądasz na zaciętego, a masz wyglądać na otwartego, zdecydowanego. Człowiek pewien siebie nie jest zły, bo nie ma powodu.

I te oczy – niech coś wyrażają.

 Tak, to niemożliwe, ja wiem.


POST:

Do fotoszopa czy innego korela to się specjalistów zatrudnia, a nie bierze ludzi z ulicy. 

Najbardziej w wyprawce do sejmu, czy senatu, wszystko jedno, podoba mi się to, że facet skończył prawo pracy.

Włodarczyk, ja nawet na ciebie osobiście zagłosuję, jeżeli na FB, na swojej stronie, podasz zeskanowane (co znaczy, że ja to sprawdzę, bo mam to w naturze) dyplomy ze skończenia tego, o czym piszesz. Tymczasem, pa.







GABINET FIGUR WOSKOWYCH POD WOŁOMINEM MNIEJSZYM?

poniedziałek, 21 września 2015

ZAKAZ JEDZENIA OGÓLNIE DOSTĘPNYCH PRODUKTÓW




No, nie udało się z zakazem śmieciowego jedzenia.



Rządowe Centrum Legislacji


Akt prawny separator

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 26 sierpnia 2015 r. w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach




Data ogłoszenia:
2015-08-28
Nazwa dziennika:
Dziennik Ustaw
Rok:
2015
Pozycja:
1256
Pobierz plik:
plik 1 Pobierz dokument Dziennik Ustaw, rok 2015 pozycja 1256  (712,1 kB)
Innowacyjna Gospodarka. Narodowa Strategia Spójności.
Elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej
Unia Europejska. Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego.





Jest zakaz sprzedawania niezdrowych produktów w szkołach. Cudny zakaz. Tyle, że nie wyda. A nie wyda  dlatego, że dzieci i młodzież nie znają za dobrze pojęcia „strach przed władzą” i zakazy durne w dupie mają.

Teraz się będę chwalić, komu przeszkadza, niech nie czyta.

Osobiście, w czasach, kiedy pracowałam w szkole, wyprowadziłam z ciężkiej otyłości dwoje dzieci. Otyłość u dzieci jest albo spowodowana chorobą (i tu sklepiki nie mają nic do rzeczy), albo problemami w rodzinie. Tertium non datur.

Z obojga kpili rówieśnicy. Normalne. U chłopaka otyłość przeszła w agresję, a, że był bardziej zwalisty, zawsze pokonał przeciwnika. Był zatem postrzegany jako zakapior szkolny.

Któregoś razu wzięłam go na bok i opowiedziałam prawdziwą historię swojego życia. O tym, jak ważyłam sto osiemnaście kilogramów, że było to spowodowane nieumiejętnością poradzenia sobie z problemami, o kłopotach ze stawami i kręgosłupem i o tym, że można porażkę przekuć na sukces.

Jakieś trzy miesiące wstecz, ten, już mężczyzna, ukłonił mi się uprzejmie na Wojska Polskiego. Odpowiedziałam automatycznie. Wtedy on zapytał: „Pani mnie nie poznaje?”

Przyjrzałam się i prawie wykrzyknęłam: „Poznaję, tylko zmieniłeś fryzurę!”


Z dziewczyną było łatwiej. Dała się przestraszyć: „Wyobraź sobie, że się zakochałaś w fajnym chłopaku. Ty jesteś fajna i on jest fajny. Ale – co on zobaczy? Nawet, gdybyś mu się bardzo podobała, to cię nie zaprosi do pubu, bo by się koledzy z niego śmiali”.


Nie sklepiki, durnowata, oczadziała władzo. Co to w ogóle jest? Teraz dzieciaki ćpają słodycze, bo to wyzwala serotoninę i dopaminę. I życie staje się znośne. Za chwilę zaczną używać czegoś mocniejszego. Zakażcie, pani Kopacz, sprzedaży alkoholu. Tysiące ludzi polegnie, ale reszta zacznie żyć. To przecież takie proste.

Cholera, przecież problem jest gdzie indziej. I ojce narodu to wiedzą. Czy to kolejna zdrada? Załatwić panią Alę, Elę, Kasię, bo wokół sklepików tętniło życie.




Za zakazem zawsze idzie nakaz.

Oczyma duszy widzę nakaz spożywania jabłka podczas drugiej i czwartej przerwy. Cholera jasna, nie mam sadu. Błąd.

Widzę uzbrojonych funkcjonariuszy, którzy pilnują ustawione w szeregu dzieci, żeby jadły jabłka.

Pierwsze pokolenie będzie płakało. Drugie mniej, a trzecie wcale się nie będzie zastanawiać nad niczym: jabłko, to jabłko; co tu wydziwiać? Zresztą, trzecie pokolenie już będzie zaczipowane.

niedziela, 20 września 2015

STAROŚĆ, NIE RADOŚĆ



Jerzy Stuhr o uchodźcach: „Dla mnie imigranci to żaden problem”




Jerzy Stuhr o uchodźcach: „Dla mnie imigranci to żaden problem”
Jerzy Stuhr o uchodźcach: „Dla mnie imigranci to żaden problem” fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta
Znani wypowiadają się na temat imigrantów. „Gazeta Wyborcza” zamieściła artykuł z opiniami wpływowych Polaków z różnych dziedzin kultury i sztuki, a jedną z najciekawszych jest ta wypowiedziana przez Jerzego Stuhra. „Dla mnie imigranci to żaden problem”, mówi aktor.

Zdaniem Jerzego Stuhra kryzys migracyjny w Europie obnażył wszystkie fobie Polaków. Zaobserwował to będąc na Sycylii. – Znów poczułem się wyrzucony do bloku wschodniego. Już myślałem, że inne kraje myślą o nas jak o równych sobie, tymczasem codziennie w prasie czytałem: "my, Zachód" i "oni, Europa Wschodnia". Kryzys obnażył nasze fobie.

Sam jednak nie widzi problemu w przyjęciu uchodźców i zwraca uwagę na to ilu Polaków wyemigrowało poza granice naszego kraju. – Jeżeli w Londynie przebywa ponad milion Polaków, to czymże w porównaniu z tym są liczby, którymi operują europejscy przywódcy? A to, czy obok będzie mieszkał katolik, muzułmanin, czy Żyd, w ogóle nie jest dla mnie istotne.

Aktor zwraca także uwagę na swoje własne, niepolskie korzenie: – Moje nazwisko też nie jest polskie. Któryś z moich przodków tu przyjechał, został przyjęty w Krakowie i nie wyobrażam sobie, żeby nie przyjąć teraz tych, którzy uciekają przed wojną.

Według Stuhra, winę za taką sytuację ponoszą politycy, którzy zamiast podejmować odważne decyzje, boją się opinii elektoratu, a w konsekwencji przegranej w wyborach. – (…) rządzący powinni postąpić odważnie. Otworzyć kraj, a ludziom spokojnie wytłumaczyć, że przyjęcie uchodźców nie oznacza, że oni tu zostaną na zawsze. – podsumował aktor.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Milion Polaków, proszę pana, w Londynie, to 98% ludzi, którzy tam pojechali zapierdalać na lepsze życie. I zapierdalają, jak w obozach. Proszę pana.
Obawiam się o pański stan zdrowia , panie.

Tak. Jak wszyscy uciekną ze strefy objętej wojną, to wojna sama z siebie zniknie. A tak Cię szanowałam, panie Sztur. Bo, widzi pan, mnie nie jest obojętne, kogo mam za sąsiada. 

Obawiam się, że geriavit już nie pomoże.

CYKLODROM



Piotrkowski Cyklodrom to święte miejsce kilku pokoleń piotrkowian.

Mam pięćdziesiąt osiem lat. Urodziłam się w domu, w którym mieszkam, ponieważ moja Matka, mając czterdzieści dwa lata,  wolała się oddać w ręce doświadczonej położnej, niż lekarza z partyjnej rozpiski.

Od pięćdziesiedmiu sześciu lat pamiętam Cyklodrom jako miejsce, gdzie Ojciec chodził ze mną w niedzielę na sanki. To były zimy!

Matka w tym czasie gotowała obiad.

Latem pół miasta dzieciaków złaziło się na nieokiełznane biegi, wyścigi, krzyki. Trochę dalej, w stronę przejazdu było dzikie boisko. Chłopaki tam rżnęły w piłkę. Inne chłopaki budowały domki na drzewach. Tuwimowski śmiech, gwar, gwar, śmiech...

Nie było żadnych, jak się ich nazywa, żuli. Bo nie mieli tam czego szukać. A, jeżeli się któryś zaplątał, szybko przyłączał się do chłopaków, bo to było bardziej atrakcyjne, niż to, z czym przyszedł.


Pięć minut drogi od hałaśliwej Wojska Polskiego: całe rodziny z dzieciakami, kocykiem i jedzeniem w koszyku na Cyklodromie.

Psy. Całe tabuny psów, wyprowadzanych na spacer, zwłaszcza wieczorny. I, proszę sobie wyobrazić, że każdy właściciel ma torebkę w ręku. Taką foliową. Bo, po prostu, inaczej nie wypada.


Trzeba to zniszczyć. Zabić. Nie ma prawa istnieć enklawa, gdzie nie potrzeba „ławeczek”, żeby przysiąść.

Cyklodrom jest solą w oku chamów i innych takich z awansu społecznego. Nawet mi się już nie chce wspominać, że jest to obiekt, który powinien być pod pieczą konserwatora zabytków.



Dzicz zniszczy wszystko, czego się nie da zjeść; resztę przerobi na to, co się zjeść da.

sobota, 19 września 2015

A JA SWOJE...

To, że nikt się tym nie zajął, nie znaczy, że tego nie ma...
Ja nie odpuszczę i ten grób odemkną powtórnie.


 


            Piotrków Tryb., dn. 20.02.2012r.

Maria Gładysz
ul. Mickiewicza 30
97-300 Piotrków Tryb.





Prokuratura Rejonowa
w Piotrkowie Tryb.
Al. 3-go Maja
97-300 Piotrków Tryb.








DONIESIENIE O POPEŁNIENIU PRZESTĘPSTW


Wnoszę o wszczęcie postępowania przygotowawczego wobec dyrektora Szkoły Podstawowej nr 8 w Piotrkowie Tryb., ul. Sienkiewicza 8 – Zbigniewa Włodarczyka w związku z popełnieniem przestępstw określonych w artykułach: 218 par. 1 Kodeksu Karnego, 219 Kodeksu Karnego, 225 Kodeksu Karnego, 231 Kodeksu Karnego, 271 par. 1 Kodeksu Karnego, art. 27 Ustawy o Ochronie Danych Osobowych oraz 207 Kodeksu Karnego.

Dn. 18.09.2009r. pismem do Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Tryb., wniosłam o wszczęcie postępowania przygotowawczego wobec dyrektora Szkoły Podstawowej nr 8 w Piotrkowie Tryb., ul. Sienkiewicza 8 w związku z popełnieniem przestępstwa określonego w art. 218 par. 1 KK. Następnie pismem z dn. 26.10.2009r. wniosłam o wszczęcie postępowania przygotowawczego wobec Zbigniewa Włodarczyka, dyrektora Szkoły Podstawowej nr 8 w Piotrkowie Tryb. w związku z popełnieniem przestępstwa określonego w art. 207 par. 1 KK. Pismem z tego samego dnia wnosiłam o wszczęcie postępowania przygotowawczego wobec dyrektora Szkoły Podstawowej nr 8 w Piotrkowie Tryb., Zbigniewa Włodarczyka w związku z popełnieniem przestępstwa określonego w art. 271 par. 1 KK.

Postanowieniem z dn. 18.11.2009r. nadkomisarz Janusz Kawnik postanowił odmówić wszczęcia dochodzenia w sprawie naruszania praw pracowniczych, znęcania się oraz poświadczenia nieprawdy na szkodę Marii Gładysz przez dyrektora Szkoły Podstawowej nr 8 – Zbigniewa Włodarczyka (DM-1-3525/09  IDs-1864/09). Żadne z kolejnych moich zażaleń nie zostało uwzględnione.

Odmowa wszczęcia dochodzenia w sprawie naruszania praw pracowniczych, znęcania się oraz poświadczenia nieprawdy na moją szkodę przez dyrektora szkoły, Zbigniewa Włodarczyka, zaskutkowały utwierdzeniem się pana Włodarczyka w bezkarności swoich poczynań i dalszym, coraz bardziej śmiałym łamaniem prawa.

Stwierdzić należy, że w uzasadnieniu odmowy wszczęcia postępowania podniesiono fakt rozpatrywania mojej sprawy przez Sąd Pracy i podkreślono, iż „wydane przez Sąd Pracy orzeczenie będzie jednoznacznie stanowić, czy działania dyr. Z. Włodarczyka były niezgodne z przepisami prawa”.

Otóż prawomocnym wyrokiem z dnia 23.12.2009r. Sąd Rejonowy stwierdził jednoznacznie, iż zmiana mojego stanowiska pracy była niezgodna z prawem. Sąd stwierdził, iż wbrew twierdzeniom dyr. Z. Włodarczyka, przeniesienie mnie ze stanowiska nauczyciela języka polskiego na stanowisko wychowawcy świetlicy nie jest zmianą warunków pracy w ramach tego samego stanowiska pracy – tj. stanowiska pracy nauczyciela mianowanego. Zgodnie bowiem z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, zatrudnienie nauczyciela mianowanego w charakterze wychowawcy świetlicy jest wykonywaniem pracy na innym stanowisku niż stanowisko nauczyciela przedmiotów, np. nauczyciela języka polskiego. Powyższe znajduje uzasadnienie w interpretacji przepisów – art. 18 ust. 1 KN i art. 42 ust. 3 KN. Stosownie do przepisu art. 18 ust. 1 KN, nauczyciel mianowany może być przeniesiony na własną prośbę lub z urzędu za jego zgodą na inne stanowisko w tej samej lub innej szkole, w tej samej lub innej miejscowości, na takie same lub inne stanowisko.

Sąd kilkakrotnie wyraźnie stwierdził, że zmiana moich warunków pracy i płacy była złamaniem art. 18 Ustawy Karta Nauczyciela.

Sąd podkreślił również, iż niepowiadomienie  Związków Zawodowych o zamiarze zmiany mi warunków pracy i płacy było działaniem celowym, zamierzonym i niezgodnym z prawem.
Pracodawca ma obowiązek zapewnić nauczycielowi powracającemu do pracy po urlopie zdrowotnym to samo stanowisko pracy, na którym nauczyciel wykonywał obowiązki służbowe przed pójściem na ww. urlop (art. 22 par. 1 Kodeksu pracy oraz art. 73 Karty Nauczyciela).
Nauczyciel po urlopie dla poratowania zdrowia wraca na to samo miejsce pracy.
Obowiązek zapewnienia nauczycielowi, który wraca z urlopu zdrowotnego, tego samego miejsca pracy wynika z istoty stosunku pracy, jaki łączy nauczyciela z zatrudniającą go placówką. Istota ta sprowadza się do tego, że nauczyciel zobowiązuje się w okresie zatrudnienia go w ramach stosunku pracy do wykonywania pod kierunkiem pracodawcy ściśle określonej pracy (a więc pracy na określonym stanowisku pracy, w określonym miejscu i czasie) za wynagrodzeniem (art. 22 par. 1 Kodeksu pracy).
Pracodawca nie może dowolnie - na drodze polecenia służbowego - kształtować warunków zatrudnienia nauczyciela i określać jego miejsce pracy.
Możliwość objęcia innego stanowiska możliwa jest tylko za zgodą nauczyciela.
Jeśli powracający do pracy nauczyciel zgodzi się objąć inne stanowisko pracy zamiast tego, które zajmował przed urlopem, taka zmiana jest w pełni dopuszczalna, albowiem odbywa się ona na drodze porozumienia zmieniającego dotychczasową treść stosunku pracy łączącego strony.
Podstawa prawna:
  • art. 22 par. 1 ustawy z 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy (Dz.U. z 1998 r. Nr 21, poz. 94 ze zm.),
  • art. 73 ustawy z 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela (Dz.U. z 2006 r. Nr 97, poz. 674 ze zm.).
Reasumując,  Z. Włodarczyk swoim czynem już wówczas wypełnił dyspozycję art. 231 KK, tj. przekroczył uprawnienia funkcjonariusza publicznego. Funkcjonariusz publiczny ma bowiem pierwotny prawny obowiązek znajomości aktów określających jego uprawnienia i obowiązki. W związku z tym urzędnik, który działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, popełnia przestępstwo i ponosi odpowiedzialność karną.

Na podstawie swojej bezprawnej urzędniczej decyzji uszczupla moje wynagrodzenie, co wypełnia dyspozycję art. 218 par. 1 Kodeksu Karnego. Bezprawne obniżanie moich zarobków, a następnie spowodowanie ich utraty jest wynikiem chęci dokuczenia mi, wyrządzenia przykrości, bowiem Z. Włodarczyk dobrze wie, iż wynagrodzenie za pracę stanowi jedyne źródło utrzymania. Celowo i z premedytacją stawia mnie w sytuacji, kiedy nie mogę wykonywać pracy zgodnie z prawem i posiadaną umową o pracę (art. 100 Kodeksu Pracy), a następnie, powołując się bezprawnie na art. 80 Kodeksu Pracy, potrąca mi zarobki, lekceważąc zupełnie to, iż zwracam dyrektorowi uwagę na fakt istnienia art. 81 Kodeksu Pracy, na który ja się powołuję.

Pewien swej bezkarności, dyr. Włodarczyk dopuszcza się kolejnego, celowego przestępstwa: Uporczywie i złośliwie łamie moje kolejne prawa pracownicze: dokonuje rozwiązania ze mną bez zachowania okresu wypowiedzenia umowy o pracę zawartą w dn. 1.09.1993r. na czas nieokreślony, na podstawie art. 52 par. 1 pkt 1 Kodeksu Pracy w związku z art. 91c ust. 1 Ustawy Karta Nauczyciela. Po raz kolejny nie powiadamia o swoim zamiarze Związków Zawodowych.

W wyniku postępowania sądowego (sygn. akt IVP 173/10) Sąd Rejonowy wydał następujący wyrok: „W ocenie Sądu, wbrew zdaniu pozwanej Szkoły, zastosowanie art. 52 KP było nieuprawnione. Wbrew zdaniu pozwanego aktualne orzecznictwo sądów nie dopuszcza stosowania art. 52 KP w stosunku do nauczycieli – vide wyrok Sądu Najwyższego z dn. 8.01.2009r. w sprawie I PK 137/08 – OSNAPiUS 2010/13-14/161.”

I dalej: „Kodeks Pracy nie znajduje zastosowania przy rozwiązywaniu nauczycielskich stosunków pracy (art. 20 ust. 1, art. 23 i art. 27) mają charakter regulacji zupełnych, które wyczerpująco określają przyczyny i sposoby rozwiązania nauczycielskich stosunków pracy (w drodze wypowiedzenia, porozumienia stron lub z końcem miesiąca, w którym dyrektor szkoły otrzymał informację o nieusprawiedliwionym niezgłoszeniu się nauczyciela na badania okresowe lub kontrolne), co wyklucza możliwość rozwiązania nauczycielskiego stosunku pracy bez wypowiedzenia z winy nauczyciela na podstawie innych regulacji prawnych, a w szczególności art. 52 par. 1 pkt 1 KP. W konsekwencji stosowanie wobec nauczyciela tego przepisu KP, w przypadku wystąpienia przyczyn uzasadniających rozwiązanie z pracownikiem ciężko naruszającym obowiązki, nie jest objęte odesłaniem do art. 91c Karty Nauczyciela. Przepis ten dopuszcza bowiem stosowanie przepisów KP tylko w sprawach nieuregulowanych w Karcie Nauczyciela.

Tymczasem za uchybienia godności zawodu nauczyciela lub naruszenie podstawowych obowiązków, nauczyciele podlegają wyłącznie odpowiedzialności dyscyplinarnej (art. 75 ust. 1 KN). Wśród sankcji dyscyplinarnych orzekanych po przeprowadzeniu postępowania dyscyplinarnego, Karta Nauczyciela przewiduje m.in. kary dyscyplinarne: zwolnienie z pracy, zwolnienie z pracy z zakazem przyjmowania do pracy w zawodzie nauczycielskim w okresie trzech lat od ukarania bądź wydaleniem z zawodu nauczycielskiego (art. 76 ust. 1 pkt 3, 3a i 4 KN).

Wymierzenie tego rodzaju sankcji dyscyplinarnych prowadzi z mocy art. 26 ust. 1 pkt 1 KN do wygaśnięcia stosunku pracy nauczyciela, które stwierdza dyrektor szkoły, a w stosunku do dyrektora szkoły – organ prowadzący szkołę.

Powyższe wskazuje na to, że rozwiązanie stosunku pracy dokonane przez pozwaną Szkołę nie może być uznane za zgodne z normami prawa pracy.”

Prawomocnym wyrokiem z dn. 1.12.2011r. (sygn. akt VPa 15/11) Sąd Okręgowy – Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Piotrkowie Tryb., Wydział V na rozprawie sprawy z mojego powództwa przeciwko Szkole Podstawowej nr 8 w Piotrkowie Tryb. o przywrócenie do pracy, na skutek mojej apelacji od wyroku Sądu Rejonowego w Piotrkowie Tryb., IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dn. 7.12.2010r. (sygn. akt IVP 173/10) zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, iż przywrócił mnie do pracy w pozwanej Szkole Podstawowej nr 8 w Piotrkowie Tryb. na dotychczasowych warunkach pracy i płacy. W uzasadnieniu Sąd podkreślił świadome naruszenie przepisów prawa przez dyrektora szkoły; jest to dowód na kolejne naruszenie moich praw pracowniczych. Ponownie podkreślam, że do pogwałcenia moich praw nie doszłoby, gdyby w roku 2009 Prokuratura w Piotrkowie Tryb. zajęła się należycie działaniami Z. Włodarczyka.

Tym samym Z. Włodarczyk po raz kolejny dokonał przestępstwa z art. 218 Kodeksu Karnego. Działanie Z. Włodarczyka nacechowane jest wyjątkową uporczywością i złośliwością. Uporczywość przejawia się w szeregu podobnych i analogicznych powtarzających się działań mających na celu niedopuszczenie do wykorzystania przeze mnie przysługujących mi uprawnień ze stosunku pracy oraz z przepisów o ubezpieczeniu społecznym. Wielokrotnie odmawia on moim żądaniom, chociaż są one uzasadnione i oparte na prawie. Sąd Apelacyjny w Krakowie stwierdził, że pojęcie uporczywości zawiera zarówno wielokrotność uchylania się od wykonania powinności, jak i świadomość niweczenia tym możliwości osiągnięcia stanu założonego przez prawo (postanowienie SA z 13.12.200r., II AK z 289/00, KZS 2000/12/28).

Złośliwość działania Z. Włodarczyka przejawia się szczególnym nasileniem złej woli dyrektora skierowanej przeciwko mnie, przy czym to nasilenie złej woli jest pozbawione podstaw i pozostaje w jaskrawej dysproporcji do rzeczywiście istniejącej przyczyny. Jego działanie ma na celu nie tylko spowodowanie przykrości i konkretnej dolegliwości ale również zademonstrowanie swojego negatywnego stosunku do mnie.

Z całą mocą podkreślam, iż działanie Z. Włodarczyka ma charakter umyślny. Umyślność ta nie podlega żadnej wątpliwości, ponieważ dyr. Włodarczyk jako dyrektor szkoły jeszcze przed podjęciem obowiązków ukończył studia podyplomowe z zakresu zarządzania oświatą i jako taki doskonale zna prawo oświatowe.

Z. Włodarczyk jako dyrektor zakładu pracy dopuścił się również przestępstwa z art. 219 Kodeksu Karnego. Poprzez celowe zaniechanie przez miesiąc pozbawił mnie środków do życia, ponieważ nie przekazał do ZUS-u mojego zwolnienia lekarskiego. Zwolnienie to opiewało od dn. 10.05. do 1.06.2010r.

W przypadku choroby pracownika na przełomie zatrudnienia pracodawca jest zobowiązany przekazać oryginał zaświadczenia lekarskiego do ZUS-u zaś w firmie zostaje potwierdzona za zgodność kopia dokumentu (art. 6 ust. 1, art. 13 ust. 1, art. 61 ust. 1 pkt 2d i ust. 3 Ustawy z dn. 25.06.1990r o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa – Dz. U. z 2005r. nr 31, poz. 267 ze zmianami oraz par. 1 ust. 1 pkt 1 i par. 3 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dn. 27.07.1999r. w sprawie określania dowodów stanowiących podstawę przyznania i wypłaty zasiłków z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa – Dz. U. nr 65 poz. 742 ze zmianami.). Pracodawca zwolnił mnie 21.05.2010r., zaś oryginał zwolnienia lekarskiego otrzymałam pocztą wraz z nieprawidłowo wystawionym świadectwem pracy dn. 15.06.2010r.

Bardzo proszę właściwe organa o poważne potraktowanie doniesienia o popełnieniu przestępstw, które ścigane są z oskarżenia publicznego.

Dyr. Włodarczyk dopuścił się także przestępstwa z art. 225 Kodeksu Karnego: W dn. 6-9.07.2010r. Inspektor Pracy przeprowadził kontrolę w Szkole Podstawowej nr 8 i w piśmie z dn. 9.07.2010r. stwierdza: „Brak oryginałów akt osobowych, w szczególności umów o pracę (…) uniemożliwia w trakcie kontroli pełną ocenę prawidłowości treści świadectwa pracy”. W moim przekonaniu było to celowe zakłócanie wykonywania czynności służbowych przez osoby uprawnione do kontroli w zakresie inspekcji pracy. Nie do pomyślenia bowiem jest dla mnie fakt, iż w zakładzie pracy nie ma akt osobowych pracownika albo poświadczonych ich kopii, podczas gdy z akt sądowych toczących się spraw jasno wynika, iż sekretarz szkoły czynił poświadczone kopie moich akt osobowych wypożyczając je z Sądu na określony czas. Dowód na to znajduje się w aktach sprawy IVP 212/09 (VPa 131/10. Znajduje się tam upoważnienie sekretarz Szkoły, p. Urszuli Księzki do dokonania kserokopii teczki moich akt osobowych. Pismo to datowane jest na dzień 24 maja. Tak więc twierdzenie, że w Szkole nie było w lipcu moich akt osobowych było zamierzonym matactwem.

Jak z powyższych wynika, dyr. Włodarczyk popełnił przestępstwa umyślnie z art. 231, gdyż jako funkcjonariusz publiczny wielokrotnie przekraczał swoje uprawnienia i nie dopełniał swoich obowiązków działając na szkodę interesu zarówno publicznego jak i prywatnego. Interes publiczny w moim mniemaniu ucierpiał w ten sposób, iż pracownicy Szkoły utracili wiarę w sprawiedliwe i zgodne z normami sprawowanie władzy przez dyrektora pedagoga, co jest tym bardziej szkodliwe społecznie, że przeczy misji szkoły Rzeczpospolitej Polskiej.

Dyr. Włodarczyk, będąc funkcjonariuszem publicznym, dopuścił się przestępstwa z art. 271 par. 1. Celowo i świadomie poświadczył nieprawdę w dokumencie z dn. 21.05.2010r. „Rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia”, gdzie stwierdza, iż rozwiązuje ze mną bez zachowania okresu wypowiedzenia umowę o pracę zawartą w dn. 1.09.1993r. na czas nieokreślony (…). Tymczasem ja jestem zatrudniona od dn. 25.09.2000r. na podstawie mianowania. Umowa z 1.09.1993r., na którą powołuje się dyrektor przekształciła się z mocy prawa na stosunek pracy na podstawie mianowania – Ustawa Karta Nauczyciela art. 10.5a.

Tego typu działanie ma na celu zaciemnienie sytuacji, utrudnienie mi dochodzenia moich praw przed Sądem Pracy.

Ponadto dyrektor uporczywie od dn. 21.05.2010r. odmawia mi wydania prawidłowego świadectwa pracy.

Dyrektor jako funkcjonariusz publiczny wielokrotnie łamie art. 27 Ustawy o Ochronie Danych Osobowych upubliczniając dane wrażliwe. Artykuł ten głosi wyraźnie: „Zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym”.

Osobną kwestią jest prowadzenie finansów Szkoły. Istnieje szereg niejasności i nieścisłości finansowych odnośnie do mojego uposażenia i należnych mi kwot pieniężnych.
Spawy te poruszę w odrębnym piśmie do Prokuratury.

Wszystkie te przestępstwa wyczerpują również dyspozycję art. 207 par. 1 Kodeksu Karnego. Szczególnie wyraźnym jest znęcanie się nade mną przejawiające się w konsekwentnie złośliwym pozbawianiu mnie środków do życia.

Po rozwiązaniu ze mną stosunku pracy z rażącym naruszeniem prawa oraz po przywróceniu mnie do pracy prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z dnia 1.12.2011 roku (sygn. akt: V Pa 15/11), toczę z dyrektorem Z. Włodarczykiem bezowocną korespondencję, domagając się wypłacenia mi należnego wynagrodzenia.
Zwodzi mnie, domagając się coraz nowych wyjaśnień. Ja tymczasem pozostaję ze źródłem utrzymania w postaci zasiłku okresowego z MOPR w wysokości 238,50 miesięcznie (dwieście trzydzieści osiem 50/100).

Zbigniew Włodarczyk doskonale wie, że musi wypłacić mi zaległe wynagrodzenie, ponieważ to wyłącznie on był przyczyną niewykonywania przeze mnie pracy. Zna również wysokość należnej mi kwoty, ponieważ nalicza przecież wynagrodzenia. Stale korzysta z usług prawników Urzędu Miasta Piotrkowa Trybunalskiego. Nie sposób zatem przyjąć, iż nie wie o tym, że w wyniku przywrócenia mnie do pracy, przysługuje mi wynagrodzenie za cały okres pozostawania bez pracy, ponieważ jestem pracownikiem, w przypadku którego rozwiązanie umowy o pracę podlega ograniczeniu na mocy przepisu szczególnego, „lex specialis derogat legi generali”.

Ponadto Z. Włodarczyk nie sporządził za mnie dokumentów do ZUS oraz nie naliczył składek i zaliczki od wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy. Nie zgłosił mnie do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego, co powinien był uczynić natychmiast i z datą, od kiedy zostałam z ubezpieczeń wyrejestrowana, co ponownie jest przestępstwem z art. 218, par. 1.KK.


W związku z powyższym wnoszę jak na wstępie."
 
Do pisma została dołączona płyta ze skanami oryginałów dokumentów, poświadczających, że to, co piszę, jest prawdą.
 
Oczywiście, mam te oryginały nadal, są u ciotki w Kaliszu.
 
Prokuratura swobodnie zamiotła sprawę pod dywan, a ja się przyczaiłam; mam czas.   
 
Niech się jeszcze troszeczkę wadze piotrkowskie popodkładają. "
 
 
 
 
Czekać będę tak długo, jak będzie potrzeba.
Lud mówi: "Cierpliwy kamień ugotuje."