sobota, 18 stycznia 2020

NOWY ROK

Myślę o wszystkich Państwu, którzy powzięli postanowienia noworoczne. Ze szczególną sympatią myślę o tych, którzy postanowili "rzucić palenie". I jeżeli choćby jednej osobie się to udało - Nowy Rok spełnił swoją rolę.

Mogło się nie udać. Ale, pamiętaj, palaczu, jeżeli upadłeś, to się po prostu podnieś. Policz kasę za te wszystkie dni, kiedy NIE PALIŁEŚ. Spróbuj od nowa, innym systemem, bo poprzedni nie zadziałał.

Kiedyś, gdzieś już to mówiłam - palenie to nie tylko nikotyna, to przede wszystkim obrzęd. Palenie jest inne od picia. Przy nałogowym piciu liczy się jedynie efekt działania substancji. Przy paleniu liczą się bardziej gesty, dźwięki nawet. Samo zaciągnięcie się dymem jest efektem ostatecznym i w zasadzie, tak naprawdę, ma najmniejsze znaczenie. Wiele lat trwały badania na temat: czy nikotyna naprawdę uzależnia? I do tej pory odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Przecież, gdyby tak było, plastry, spraye, pastylki zawierające nikotynę, załatwiłyby sprawę raz-dwa. Dostępne na żądanie w każdej aptece.

Tak, nikotyna, jak każda substancja chemiczna, ma swoje działanie. Powoduje uwalnianie, czy jak to zwał, glukozy w organizmie. Zatem palacz nie czuje potrzeby bezustannego dostarczania cukru do organizmu. Palacz, który przestaje palić, zaczyna żreć cukier. Jeżeli opracowano metodę, która pozwoli niepalącemu świeżakowi nie jeść cukru, to jest ona chroniona równie skrupulatnie, jak metoda pozyskiwania energii z zimnej fuzji.

Tak, czy inaczej - Palaczu, nie rezygnuj. W ogóle o tym nie myśl. Któregoś wiosennego dnia, kiedy jabłonie i wiśnie będą mówić, co tam mają do powiedzenia, po prostu nie zapal. I zobacz, jak to będzie.

Niewypalone papierosy schowaj w pudle. To będzie bardzo fajne pudło.



Wszystkich Państwa, których zawiodłam tym wpisem, najmocniej przepraszam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz