niedziela, 2 sierpnia 2020

ZDALNIE

Nawet za najcięższej komuny można było uciec. Można było się potrudzić, zapłacić, wykupić wycieczkę z Orbisem, odłączyć się od grupy i poprosić o azyl.

Nawet z Oświęcimia ludzie uciekali. Z transportów wiozących na pewną śmierć. Z gett.

Teraz nie ma dokąd uciec. Nawet w Korei Północnej Kim znalazł jeden przypadek zachorowania.

Ten czas przejdzie do historii jako czas niebywałej hańby, upodlenia i totalnej eksterminacji.

Zdalnie prowadzone ciąże. Zdalne porady lekarskie. Zdalne nauczanie. I co tam jeszcze. Nie przypominam sobie nawet horroru profetycznego, który by podjął ten temat. A na filmach się znam.

Siedmiolatek zdalnie uczony składania liter, i rachunków. We wsi Kopczyce Dolne. Witaj, ach witaj, radosny analfabetyzmie! Dzieci same zdrowe się rodzą, bo jedynie zdrowy i prawidłowo ułożony płód przeżyje poród. Takoż zdrowa matka, zdatna do dalszego rozrodu. Hodowli.

Na cóż nam się kłócić o aborcję? Samo się zrobi i bez grzechu.


Jeżeli chcę korzystać z większości usług i dobrodziejstw, na które zresztą łożę niemałe podatki i inne daniny, muszę, jestem zmuszona, posiadać komputer albo/i smartfon, cokolwiek to znaczy. Ten smartfon. Ja tam bym to urządzenie nazwała: clevelfon.

Albowiem i ponieważ nie mogę się inaczej porozumieć z władzą ani wykonać jakichkolwiek czynności nakazanych szemranymi rozporządzeniami. Na przykład porozumieć się z ZUS. Na przykład zarejestrować cośtam gdzieśtam.


A ja nie mam, nie chcę mieć, nie odczuwam takiej potrzeby, żeby otaczać się maszynami. Jestem Amiszem i moja religia wręcz mi tego zabrania. Czuję się dyskryminowana i poniżana, wbrew ustawie zasadniczej mojego kraju.

Tej radosnej aktorce, która w reklamie zła cieszy się, że jej ciąża jest "prowadzona zdalnie i o to chodzi", serdecznie życzę zdrowia.


Zanim proletariusze wszystkich krajów się połączą i wyprostują kosy, minie pokolenie. A może ktoś lub coś przyspieszy proces?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz