poniedziałek, 2 kwietnia 2012

NADRABIAM ZALEGŁOŚCI

Dawno nie patrzyłam w internet. Jakieś fragmentaryczne wiadomości do mnie docierały. Wracałam z Łodzi zmęczona i spłakana. 

Ale dzisiaj sobie usiadłam przy monitorze i wpisałam sakramentalne hasło. Pan Google ciekawe rzeczy mówi. Gęsto się robi wokół wielkiego W. I świętego Krzysztofa. 

Ty, Włodarczyk, sprawdź no dobrze IP każdego, kto cię nazywa zgodnie z rzeczywistością; to nie jestem ja. Ja mam w zwyczaju podpisywać imieniem i nazwiskiem swoje wypowiedzi. A także nie mam w zwyczaju zasłaniać się teściem. I to nie tylko z tego powodu, że nie mam teścia.

Wiedziałam, wiedziałam, że to się musi tak potoczyć. Że jeszcze przyjdzie czas, kiedy wytkną ci każdy metr kabla, każdy worek cementu. Że przyjdzie czas, kiedy Danka ujawni dokumenty, w które przytomnie się zaopatrywała od chwili, kiedy się zorientowała , kim jesteś, wielki W. 

Acha, podczas pierwszego spaceru po operacji - na deptaku - Kuba zauważył: "Widzę, że pobożny wytrysk już działa". To było, rzecz jasna, o fontannie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz