niedziela, 9 sierpnia 2015

O ADOPCJI DZIECI PRZEZ PARY JEDNOPŁCIOWE



Nie mam telewizji, więc żyję sobie spokojnie. Ale czasem na FB pokazują na przykład senatorów, to bodajże jest izba wyższa parlamentu w moim kraju? I ci senatorowie coś mówią. Ostatnio jakoś o termometrze do mierzenia płci. Bardzo mi się temat spodobał, bo czasami nie wiem, kim jestem. Na ogół kobietą i bardzo łagodną. A zaraz potem czytam wiadomości i budzi się we mnie Hitler i mam ochotę wybić pewien gatunek ludzi do nogi. Bestia. Tak, trzeba skonstruować przedtem termometr do badania człowieczeństwa. Koniecznie.


Już kiedyś o tym mówiłam, ale mam poczucie obywatelskiego obowiązku:
wiem, że muszę to dokładniej wytłumaczyć, bo beton przebić jest trudno bez odpowiednich narzędzi. Dawno już straciłam wiarę w to, że takim narzędziem jest mózg.

Zatem:

Dwie panie mają prościej: jedna z nich zachodzi w ciążę. Jeżeli się brzydzi mężczyzn – robi sobie in vitro albo łyżeczką od herbaty. Koniec. Kropka. Nikt jej dziecka nie odbierze ani nie zabroni mieszkać z przyjaciółką. Wiem, że panowie z tak zwanego senatu bardzo by chcieli móc to kontrolować, ale – niestety...

Mężczyźni mają dłuższą drogę, ale równie prostą: Jeden z nich się fikcyjnie żeni. Żona zachodzi w ciążę i rodzi dziecko. W prawie uznaje się, że dziecko urodzone podczas trwania małżeństwa, pochodzi z tego małżeństwa. Z dosyć dużym marginesem czasowym, zresztą, co dodatkowo ułatwia sprawę. Na litość, nie muszę senatorom tłumaczyć, dlaczego?

Wyrodna matka zrzeka się praw i idzie w długą. Nikt nie zabierze przykładnemu ojcu dziecka, tym bardziej, że nie istnieje żadna teściowa, jak to miało miejsce w filmie „Tato”. A jeżeli ktoś spróbuje je zabrać, to jeszcze są Instytucje poza granicami naszego zgetciałego kraju, które się tym zajmą.

Następnie ojciec zamieszkuje z przyjacielem. To chyba jeszcze nie jest prawnie zabronione? Czynsze i opłaty są tak wysokie, że mieć lokatora, który się dokłada, to szczęście. Na całym świecie tak jest. No, nie wiem, jak to wygląda w Korei Północnej.

Jedynym wyjściem jest zastosowanie właśnie systemu Korei Północnej. To się panom senatorom śni?


Pewne rzeczy należy pozostawić samym sobie; czas i zmiany, które zachodzą wbrew naszym oczekiwaniom i wbrew naszej woli, załatwią sprawę. Po prostu. Środowiska, tak zwane mniejszościowe, pragną sprawę uregulować prawnie. Nie da się, no po prostu się nie da.

Weź se pan senator, jeden z drugim i przeczytaj książkę pod tytułem: „Świat według Garpa” Johna Irvinga. Tam jest prawie wszystko o życiu.

Co ja plotę; znowu mnie idealizm poniósł. Założyłam bezpodstawnie, że każdy człowiek ma mózg: żeby coś przeczytać, trzeba mieć mózg. Może zresztą każdy ma, ale nieodmiennie zadziwia mnie to, że niektórzy bardzo skrzętnie tę posesję ukrywają.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz