niedziela, 18 października 2020

?



Zaraz... Przepraszam, jeżeli jestem niedoinformowana. Telewizor wyłączyłam zaraz po tym, kiedy skończyłam obierać ziemniaki do zalewajki. 

Moja zalewajka to nie byle co; ma wszystkie zalewajki pod sobą. Każdy, kto jadł moją zalewajkę, potwierdzi.


Tak. Pamiętam kolejność zdarzeń. Obierałam ziemniaki. Słuchałam telewizora. W telewizorze mówiono, że Giertych udał się do klozetu i i tam "ktoś coś zrobił". To było tak: "coś zrobił" odnośnie do pana, który z racji funkcji musiał towarzyszyć Giertychowi w pewnych nienazywalnych czynnościach. Czynności tych chyba Giertych nie dokonał, bo omdlał był. Dobra, gratuluję albo zwieraczy, albo dobrego samopoczucia.


To: "coś zrobił" przewijało się tysiące razy. 


Nagle - trzask, nagle - błysk- i słyszę, że Giertych rzekł był: "ON COŚ MI ZROBIŁ". tak pani G mówi.


Nie, no(przecinek).

 Nie wiem, jak jest teraz, bo dla zdrowia psychicznego słucham muzyki, a telewizor wyłączyłam. Dawno.


Edit: pani G. jest głupsza od pana G. Albo pan G. wystawia panią G. Optuję za pierwszym, bo, jak historia uczy, panie G. są głupsze od panów G.


Edit2: chociaż czasami panie G. przy podziale majątku dostają takie fanty, że się mogą ostrzykiwać do końca życia w dowolnych salonach. Na przykład w usta.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz