wtorek, 17 lutego 2015

PO...





Tabletka „po”, tak się ma do środka wczesnoporonnego, jak aluzja do żaluzji. Od lat powtarzam uparcie: nade wszystko – edukacja.

Na głupocie i niewiedzy władza jedzie dowolnie daleko. Czasami jest to polityk z wyższej półki, czasem szmondak lokalny; a czasem farmaceuta z apteki obok.

Z niedouczonego społeczeństwa, czy też społeczności lokalnej, czyni się skołowanych kretynów.



Rozumiem i szanuję lekarzy, którzy odmawiają aborcji „na żądanie”, bo jest to sprzeczne z ich sumieniem. I, tymczasowo, prawem. Jeżeli jednak lekarz widzi absolutnie zdesperowaną kobietę, co do której podejmie podejrzenie, że ta pójdzie na tory – jego obowiązkiem jest wskazać rozwiązanie sytuacji. Albowiem: po pierwsze – nie szkodzić. Przypominam łagodnie, że jeżeli zrozpaczona kobieta w ciąży popełni samobójstwo, to nici z dziecka in spe.

Tabletka „po” nie jest środkiem wczesnoporonnym. Wczesnoporonnym jest: RU-486. Dostępne od lat po dziś dzień na bazarze.

RU-486 należy do środków nowej generacji, których działanie polega na blokowaniu końcowych receptorów w tkankach wydzielających różne hormony. Gdy receptor taki zostanie zablokowany, wpływ hormonu, lub innych procesów zależnych od tego hormonu, zostaje przerwany lub zmieniony. RU-486 blokuje receptory końcowe wielu różnych tkanek, jednak jego głównym, najistotniejszym klinicznie działaniem, pozostaje blokowanie receptorów dla progesteronu.
Ponieważ progesteron jest hormonem nieodzownym dla podtrzymania ciąży, zablokowanie jego działania powoduje poronienie. Progesteron jest także konieczny dla zachowania prawidłowego rozwoju śluzówki macicy, która stanowi podłoże dla implantacji i rozwoju poczętego dziecka. Na skutek podania RU-486 progesteron zostaje zablokowany, a śluzówka macicy nie jest w stanie dłużej odżywiać rozwijającego się dziecka, które głoduje, obumiera i zostaje wydalone.”
Źródło: http://www.oaza.pl/cdz/index.php/pl/aborcja/25-na-czym-polega-dziaanie-ru-486.html


Chyba nikt mi nie zarzuci, że źle wybrałam źródło informacji?
Jestem nawet w stanie zgodzić się z lekarzami, którzy odmawiają aborcji, na którą zezwolił Sąd. I w tym układzie słuszna jest lista takich ginekologów: ot, po to, żeby pacjentka nie traciła czasu. Bo każdy kolejny dzień ciąży przed jej usunięciem grozi coraz poważniejszymi komplikacjami po zabiegu. A przecież: po pierwsze, nie szkodzić.
Podziwiam bohaterki, które postanawiają urodzić dziecko, mimo pewności, że to zagraża śmiertelnie im samym. Ale to jest wyłącznie mój prywatny podziw wobec ich prywatnej decyzji.

Wątpliwości zostawiam; życie funduje nie takie scenariusze.

Co się stanie? Ano, stanie się to, że kobiety zaopatrzą się na zapas w specyfik. Znajdą, nie tu, to tam, aptekę, która sprzedaje. Wzajemnie się będą ratować w potrzebie.

Bo to jest tak: wolno mi mieć zapas win i wódek w mojej piwniczce do woli. Cztery tysiące butelek piwa. Wszystko z akcyzą i poparte fakturą vat, nawet. Kiedy będę chciała – otworzę butelkę. Albo nie otworzę, bo nie chcę. Kiedy będę chciała, poczęstuję spragnionych gości albo – nie poczęstuję.
Bo mam do tego prawo i jest to legalne.
Capisci?










1 komentarz: