środa, 24 grudnia 2014

WIGILIA





- Oddałbym życie za zdrowie – powiedział kiedyś.
- Jest coś, co Ci zabierze oba, nie bacząc na paradoks.

- Dlaczego?
- Widzisz, to jest pierwsze pytanie, jakie zadaje dziecko, kiedy się nauczy mówić. Czasami jest to ostatnie pytanie, jak widzisz.





 „...Które, aby przesadzić, ludzkość nie znajdzie sposobu...”






- Co ja takiego złego zrobiłem?
- Znalazłoby się, jak u każdego. Ale – śmierć nie jest za karę.
- To, dlaczego ja?
- Ene, due, like fake, torba, borba, usme smake...

- Nie chcę umierać, chciałbym jeszcze raz pojechać do Świdnicy.
- Nie pojedziesz, podobnie jak ja nie wystąpię w Teatrze Balszoj.



- Kuba, Słońce Słońc moich, Ty umierasz. Nie szukaj w sobie winy. Jesteś na wojnie. Życie zawsze postrzegałeś jako wojnę. Właśnie trafiła cię zbłąkana kula. Nie pojedziesz już do Świdnicy, nie pojedziesz na listopadowy festiwal we Wrocławiu, nie spotkasz się z Przyjaciółmi. Wielu rzeczy już nie zrobisz. Wiem, jak bolesna jest ta świadomość, dlatego, jeśli musisz, zabij ją.

I nie myśl już o tym, jak mi będzie trudno.

„Z moich ramion zrobię ci kołyskę” – tak mówiąc, usypiałeś mnie po dniu, który nie zapowiadał lepszego jutra.


Zaczynam Wigilię bez Ciebie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz