sobota, 30 czerwca 2012

DRZEWO


Oglądałam ostatnio w telewizji polskiej reportaż o tym, że pewien człowiek ściął bez pozwolenia drzewo rosnące na jego prywatnym terenie. Państwu też się musiało obić o uszy.

Został ten człowiek (personalnie) ukarany grzywną za samowolkę – w wysokości, bodajże, osiemnastu tysięcy złotych. Podobno drzewo przygniotło jego matkę i musiał je ściąć natychmiast. Nie będę się tu bawić w detektywa, jak było naprawdę. Reporterzy mogą wyolbrzymiać bądź przekłamywać... Fakty natomiast są dwa: mężczyzna ściął drzewo rosnące na jego posiadłości i została za ten czyn nałożona na niego kara w wysokości osiemnastu tysięcy złotych.

Wypowiadający się w reportażu urzędnicy mówili coś o tym, ze dura lex, sed lex. I tu, proszę Państwa, zesikałam się ze śmiechu.

Podobno weszła w życie ustawa o odpowiedzialności urzędników. Włodarczyk żadnej odpowiedzialności nie poniesie, bo prawo nie działa wstecz. Ale – ja mu w poniedziałek wyślę kolejne pismo z zapytaniem o moje ukradzione pieniądze... A on mi znowu brednie odpisze. Ale teraz, panie kochany, to już pan będziesz odpowiadał.

Mam nadzieję, że kiedy jutro pójdzie do kościoła, nie będzie się modlił o moją śmierć, tylko o pokój na Ziemi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz